Szybkie liczenie, czyli tabliczka mnożenia po japońsku
|
|
Chciałbyś otrzymywać na bieżąco informacje o nowych artykułach dotyczących różnych metod nauki własnej, rozwoju umysłowego i osobistego? Subskrybuj mój RSS! |
W ostatnich latach bardzo zyskały na popularności rozmaite metody szybkiego czytania. Czasu mamy ciągle tyle samo, a informacji coraz więcej i więcej… stąd rosnące zainteresowanie. Tylko dlaczego poprzestawać na czytaniu? Tym razem chciałbym zwrócić waszą uwagę na jedną z metod nauki (szumnie powiedziane) szybkiego liczenia zapożyczoną prosto z Japonii.
Od lat wiadomo, że Japończycy są bardzo sprawni we wszelkiego rodzaju arytmetyce. Wyniki różnych badań (zobacz przykładowy artykuł w Science, Vol 231, Issue 4739, 693-699 z 1986 roku), przypisują ten sukces metodyce nauczania matematyki stosowanej w japońskich szkołach. Przeniesienie całego systemu na nasz grunt jest najprawdopodobniej niemożliwe, ze względu na specyfikę tamtejszej kultury, jest jednak coś czego możemy spróbować… Spędzając lato w Jokohamie, podczas wieczornych rozmów z moimi gospodarzami dowiedziałem się interesującej rzeczy. Mianowicie dowiedziałem się jak wygląda nauka tabliczki mnożenia w japońskiej szkole.
Czy wiecie że, że dzieci w japońskich podstawówkach uczą się tabliczki mnożenia do dwudziestu (20×20), a nie tak jak my - do dziesięciu (10×10)? Na pierwszy rzut oka nie jest to nic nadzwyczajnego… ani nic szczególnie potrzebnego. Przecież od pokoleń nienajgorzej radzimy sobie z naszym systemem… ale tak czy owak zaintrygowało mnie to. Żeby uświadomić sobie różnicę, na początek spróbujmy coś policzyć:
- Ile to jest 13 razy 18… hmm. Moment na zastanowienie… dziesięć razy osiemnaście to 180… plus trzy razy osiemnaście to 54. Razem daje 234. Trochę to trwało.
- A teraz 11 razy 19… to jest łatwiejsze. 190 dodać 19 daje 209.
Sztuczki, sztuczki, sztuczki. Za każdym razem gdy próbujemy policzyć coś bardziej skomplikowanego odwołujemy się do sztuczek i rozmaitych kombinacji wpajanych nam od wczesnej podstawówki, np. tak jak w powyższych przykładach mnożymy najpierw dziesiątki.
A gdyby tak na modłę japońską opanować tabliczkę mnożenia w szerszym zakresie? Gdyby tak po prostu pamiętać że 13 razy 18 to 234? Znam przynajmniej dwa powody dla których warto spróbować.
- Po pierwsze jest to fantastyczne ćwiczenie umysłowe. Elementarna matematyka jest jedną z rzeczy, których uczymy się we wczesnej młodości, a która towarzyszy nam przez całe życie. Wytycza swego rodzaju koleiny, którymi porusza sie cała nasza późniejsza “ścisła” edukacja. Czy może być coś bardziej stymulującego dla umysłu niż próba przetarcia zupełnie nowych ścieżek w zakresie jednej z najbardziej podstawowych życiowych umiejętności - liczenia?
- Po drugie wzrasta szybkość wykonywania pamięciowych obliczeń matematycznych. Na ten moment, trudno mi ocenić jak znaczny jest to wzrost, ale w teorii zmiana powinna być zauważalna. W dawnych czasach wczesnych 8-bitowych komputerów typu Atari czy Commodore 64, maszyny te nie miały zbyt dużej mocy obliczeniowej, co nie przeszkadzało programistom w realizacji za ich pomocą całkiem skomplikowanych animacji 3D. Było to możliwe dzięki wykorzystaniu gotowej bazy wcześniej obliczonych wyników. Mnożenie, dzielenie, sinusy i cosinusy wykonywane na bieżąco zabierały cenne mikrosekundy. Natomiast kiedy komputer “znał” wyniki wcześniej, wszystkie te skomplikowane procedury przebiegały znacznie sprawniej. Poprzez analogię… “znajomość” wyników, może znacząco przyśpieszyć nasze własne obliczenia.
Trudno powiedzieć, czy poznanie szerszego zakresu tabliczki mnożenia może mieć znaczący wpływ na dalszy rozwój zdolności matematycznych. Jak dla mnie jest to zbyt śmiałe założenie, ale to nie znaczy, że nie musi pomóc. W dobie popularyzacji kalkulatorów, a potem komputerów tradycyjne obliczenia pamięciowe i na kartce stały się nieco passe. Warto jednak tak gdzie tylko to możliwe liczyć w pamięci… nawyk ten zagwarantuje sprawność naszego umysłu przez długie lata. No i przede wszystkim zapobiegnie obliczaniu na kalkulatorze działań typu 50 dzielone przez 0.5, co niestety kilka razy miałem okazję zaobserwować wśród studentów… Zaznaczam, że nie wynikało to z braku wiedzy czy umiejętności, ale z umysłowego rozleniwienia i nawyku do korzystania z zewnętrznej pomocy. Student nie zastanawiał się, czy to co liczy jest łatwe czy trudne… po prostu mechanicznie wprowadzał dane i odczytywał wyniki.
Tak czy owak, nie sądziłem że po tylu latach przyjdzie mi powtarzać tabliczkę mnożenia. Jeśli macie ochotę, spróbujcie sami i podzielcie się doświadczeniem!
Ściągnij tabliczkę mnożenia 20×20.
Wyraź swoją opinię
Jak ćwiczyć pamięć do twarzy i nazwisk
Czy masz problem z zapamiętywaniem twarzy i nazwisk poznawanych osób? Ja mam i to dość spory, szczególnie w bardziej ruchliwych okresach roku akademickiego, kiedy to poznaję dziesiątki nowych ludzi. W zasadzie jest to jeden z bardziej charakterystycznych elementów pracy na uczelni - co rok nowa grupa studentów do zapamiętania. Choć ostatnio muszę przyznać idzie mi coraz lepiej…
Na zapamiętywanie twarzy i nazwisk generalnie jest jedna dobra metoda… powiązać tę informację metodą skojarzeniową z jak największą ilością innych (koncepcja zaczerpnięta wprost z holistycznych metod nauki). Przykładowo, zwrócić uwagę na charakterystyczne elementy wyglądu (nietypowe okulary, pieprzyk, kolor włosów), podobieństwo do znanej postaci, ale także zachowanie, sposób mówienia itp. Ewentualnie można wyobrazić sobie kartkę z imieniem i nazwiskiem przyklejoną do czoła danej osoby, itd. W zależności co kto lubi i jaką szkołę stosuje…
Życie pokazuje, że selektywny trening danej umiejętności często jest jednak niewystarczający. Weźmy na przykład piłkarzy. Oprócz ćwiczeń technicznych umiejętności gry w piłkę, spędzają oni dodatkowo sporo czasu biegając (kondycja) lub trenując na siłowni (siła), do tego odpowiednio się odżywiając. Te wszystkie ćwiczenia pomagają im osiągnąć optymalną formę. Z pamięcią jest podobnie. Aby łatwiej i skuteczniej zapamiętywać nazwiska i twarze nie wystarczy po prostu starać się zapamiętywać nazwiska i twarze. Prawie wiek temu Warren Hilton napisał jak ważny jest ciągły trening spostrzegawczości oraz pamięci. W swojej książce “The Trained Memory” podał kilka sposobów jak skutecznie to robić.
- Przejdź się powoli przez pomieszczenie, którego nie znasz zbyt dobrze. Następnie usiądź i stwórz listę wszystkich zapamiętanych przez Ciebie, znajdujących się w tym pomieszczeniu przedmiotów. Rób to ćwiczenie codziennie przez siedem dni, za każdym razem wchodząc do innego pokoju. Włóż w to serce, jakby twoje życie miało zależeć od tego ile obiektów uda Ci się zarejestrować. Na koniec tygodnia zdziwisz się jak duży uczyniłeś postęp.
- Idąc chodnikiem, uważnie obserwuj wydarzenia mające miejsce wzdłuż ulicy, rzeczy które usłyszysz oraz obiekty i wydarzenia, które zobaczysz. Dwie godziny później przygotuj listę na podstawie tego co zapamiętałeś. Rób to dwa razy dziennie przez dziesięć dni, a następnie porównaj uzyskane rezultaty.
- “Rzuć okiem” na mapę jakiegoś obszaru. Schowaj oryginał i postaraj się odtworzyć go z pamięci na czystej kartce. Jak skończysz, porównaj z wzorcem. Rób to często.
- Poproś kogoś aby przeczytał Ci zdanie z książki lub artykułu, a następnie głośno je powtórz. Rób to codziennie, stopniowo zwiększając długość tekstu od krótkich zdań do całych akapitów. Spróbuj określić granicę swoich możliwości. Możesz porównać swoje osiągnięcie z bliskimi lub przyjaciółmi.
- Wyrób sobie nawyk szczegółowego omawiania co wieczór wydarzeń, które miały miejsce w danym dniu. Sama perspektywa wieczornego “przeglądu” sprawi, że będziesz obserwować i rejestrować wydarzenia z dużo większą uwagą.
To właśnie dzięki ostatniej z powyższych metod Thurlow Weed (dziewiętnastowieczny amerykański polityk) stał się posiadaczem fenomenalnej pamięci. Jako młody człowiek z ambicjami politycznymi, borykał się z problemem szybkiego zapominania twarzy i nazwisk innych ludzi. Doris Kearn Goodwin w książce “Team of Rivals” napisała o nim:
“Zaniepokojony brakiem naturalnej zdolności do zapamiętywania nazwisk i umówionych spotkań, jednocześnie wierząc, że ‘polityk, który raz poznaje jakiegoś człowieka powinien zapamiętać go na zawsze’, Weed nieustannie trenował swoją pamięć. Każdego wieczoru spędzał piętnaście minut opowiadając swojej żonie, Catherine, wszystko co przydarzyło mu się w danym dniu, o wszystkich których spotkał powtarzając dokładnie słowa, które padły. Wieczorne treningi przyniosły skutek, a Weed wkrótce stał się znany jako posiadacz fenomenalnej pamięci.” (tłumaczenie własne - źródło)
Jak widać… to działa. Dlaczego więc nie spróbować?
Na podstawie Warren Hilton, “The Trained Memory”, 1920.
Wyraź swoją opinię
- Brak.
To może Cię zainteresować...
Idź spać, a dopiero potem się ucz
Sen odgrywa istotną rolę w procesie zapamiętywania, ponieważ to właśnie w czasie snu następuje “posortowanie” zgromadzonych informacji i “przesunięcie” ich we właściwe obszary mózgu, gdzie zostaną zapamiętane. O tych i innych znanych faktach dotyczących snu można przeczytać przykładowo w serwisie psychologia.apl.pl.
Według nieco innych, nowszych badań, przeprowadzonych przez amerykańskich naukowców, zdrowy mocny sen odgrywa istotną rolę w procesie przygotowania mózgu do rejestracji nowych informacji. Krótko mówiąc, niewyspany mózg gorzej się uczy i słabiej zapamiętuje. Opublikowane w Nature wyniki badań naukowców z Harvard Medical School w Bostonie nie pozostawiają wątpliwości. Niedobór snu w okresie poprzedzającym naukę, znacząco ogranicza zdolności naszego umysłu do bieżącego absorbowania nabywanych informacji. Inny artykuł w Current Biology Journal podkreśla także wpływ braku snu na jakość procesu zapamiętywania. Daje się zaobserwować pojawienie się luk w zapamiętywanym materiale oraz interferencję nowych informacji z już zapisanymi w naszym umyśle. Podsumowując, mając w planach dłuższą sesję naukową, zamiast przesiadywać całą noc przez telewizorem, komputerem lub nawet ucząc się, zdecydowanie o wiele lepsze rezultaty przyniesie porządny mocny sen. W innym przypadku, po kilku godzinach nauki to, co zdawać by się mogło mamy już dobrze opanowane, wyparuje z naszej pamięci.
W trafnym porównaniu Nicole Dudukovic z Uniwersytetu Stanford zauważyła, że tak jak maratończycy nie zagładzają się przed zawodami, tak samo my nie powinniśmy obniżać naszej sprawności intelektualnej pozbawiając się snu np. podczas przygotowań do egzaminu. Całonocny odpoczynek dodaje nam energii i poprawia nastrój. Pozwala sprawniej i szybciej myśleć oraz rozwiązywać problemy, a także efektywniej uczyć się i pracować. Nie należy się go zatem w żadnym przypadku pozbawiać, a potem próbować polegać na hektolitrach kawy i napojów energetycznych.
Co należy robić? Przede wszystkim lepiej organizować sobie czas na naukę i pracę umysłową w ogóle. Przychodzić na zajęcia wyspanym i wypoczętym. Nie chwytać za książkę kilka dni przed testem, zarywając kilka nocy. Lepiej poświęcić na to cały miesiąc w międzyczasie pozwalając własnemu umysłowi na lepsze przeanalizowanie i zarejestrowanie informacji oraz na zasłużony nocny wypoczynek. Jeśli potrzebujesz więcej czasu w ciągu dnia, pomyśl o porannym wstawaniu. Ma wiele zalet i możesz się bardzo zdziwić jak wiele pozytywnych stron może mieć szara codzienność oglądana z perspektywy poranka.
Na podstawie Sleeping Your Way to a Better Memory (@Psychology Today).
Wyraź swoją opinię
Holistyczne metody nauki - część 3
A może lubisz uczyć się w bibliotece? |
W poprzednich częściach cyklu poświęconego holistycznym metodom nauki (część 1 oraz część 2) powiedzieliśmy sobie na czym polega ich ogólna idea w ujęciu technicznym oraz emocjonalnym. W części trzeciej chciałbym przekazać sześć porad i konkretnych wskazówek w jaki sposób uczyć się, aby wykorzystywać koncepcje zawarte w metodach holistycznych. Z całą pewnością poniższy tekst nie wyczerpuje tematu, ale mam nadzieję, że okaże się przydatny i pozwoli Ci lepiej i efektywniej wykorzystywać swoje zdolności.
1. Wprowadź się w odpowiedni nastrój
O tym jak ważny jest odpowiedni stan emocjonalny pisałem więcej w części drugiej. Jeśli zapoznałeś się z tamtym materiałem, zapewne rozumiesz jak wielką różnicę może wnieść odpowiednie podejście. Z tego powodu zanim rozpoczniesz naukę zawsze staraj się wprowadzić w odpowiedni nastrój. Spróbuj zaprogramować swój mózg, aby oczekiwał nowych informacji z zaangażowaniem i zainteresowaniem.
Jak wiesz dobrze jest przed rozpoczęciem pracy odpowiednio uwarunkować się na zdobywanie wiedzy. Co to dokładnie oznacza?
Zakładam, że masz swoje ulubione miejsce do pracy. Takie, w którym zawsze piszesz, czytasz, przygotowujesz sprawozdania z zajęć laboratoryjnych lub odrabiasz zadania domowe. Moja propozycja jest taka… zrób eksperyment spróbuj je na kilka dni zamienić na inne. Dla odmiany przenieś się do innego pokoju, do czytelni lub na ławkę w parku (o ile będzie wystarczająco ciepło) i uważnie obserwuj swoje własne reakcje. Z całą pewnością odczujesz dyskomfort, który przełoży się na brak koncentracji i spadek efektywności nauki. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić i jeśli będziesz systematycznie korzystać z tego nowego miejsca przez odpowiednio długi okres czasu, efektywność Twojej pracy i nauki powróci do normalnego poziomu. Mam jednak wątpliwości, czy zaraz po zmianie będziesz w stanie odrabiać zadania domowe na ławce w parku równie sprawnie i bezbłędnie jak przy swoim ulubionym biurku.
Dzieje się tak dlatego, że Twój mózg przez wiele lat uwarunkował się na wykonywanie pewnych czynności (w tym wypadku przyjmowanie wiedzy) w określonych warunkach zewnętrznych i jakakolwiek zmiana tych warunków wprowadza “szumy”, w praktyce uniemożliwiające normalne przyswajanie informacji. Uwarunkowanie to może dotyczyć miejsca (dom, czytelnia), pory dnia (niektórzy lubią uczyć się w dzień inni tylko w nocy), dźwięków (znam takich, którzy muszą uczyć się przy muzyce), źródeł światła (dzienne, ogólne albo punktowe na biurku), itp. Tego typu uwarunkowania mogą iść znacznie dalej. Zapachy, ubiór, zapalona świeczka na biurku… Możliwości i rozmaitych kombinacji jest tyle ile osób kiedykolwiek sięgnęło po jakąkolwiek książkę.
Z tym uwarunkowaniem wiąże się jeszcze jeden ważny aspekt naszego życia - podział pomiędzy pracą i domem. Kiedy jesteś w pracy - pracuj. Kiedy jesteś w domu - odpoczywaj, spędzaj czas z bliskimi lub zajmuj się rzeczami, które są dla Ciebie ważne, a które niekoniecznie są związane z Twoim zawodem. Takie postawienie wyraźnej granicy spowoduje uwarunkowanie się na określone zachowania w określonych miejscach (w domu i w pracy). Oczywiście nie zawsze i nie w każdym zawodzie jest to możliwe, ale nie poznałem jeszcze nikogo, kto nie byłby szczęśliwy wyraźnie oddzielając jedno od drugiego.
2. Pytania, pytania, pytania
O tym jak ważne jest stawianie sobie pytań pisałem już w innym tekście nieco wcześniej. W ujęciu holistycznym odpowiednio zadawane pytania są jeszcze ważniejsze. Aby lepiej przyswajać sobie materiał musisz nauczyć się go skutecznie włączać w skomplikowane struktury swojej własnej pamięci.
Idea nauki w sensie holistycznym polega na łączeniu nowych informacji z tymi które już posiadasz. Może to być za pomocą metafor lub porównań. Aby przedstawić zagadnienie w odpowiednim świetle musisz zadawać sobie właściwe pytania. Do najsłynniejszych należą chyba te, które stawiał sobie Albert Einstein - “Jak wyglądałby świat, gdybym podróżował na promieniu światła?” Dobrze postawione pytania, nawet najdziwniejsze, stymulują Twój mózg. Rzucają mu wyzwania i zmuszają do przeszukiwania coraz to bardziej przepastnych zasobów pamięci, starając się zrozumieć dane zagadnienie. Prowadzą do interesujących porównań i nietypowych skojarzeń, które są jedną z mnemotechnicznych metod zapamiętywania informacji.
Nie jest łatwo pracować, pamiętając o ciągłym “pytaniu się”. Jeśli akurat nie mam pomysłu, to świetnie sprawdza się ściąga w postaci pytań Sokratesowych.
3. Użyj wyobraźni i/lub kredek
Wyobraźnia jest kluczem do sprawnej nauki. Nie bez powodu ten sam Albert Einstein stwierdził, że jest ona ważniejsza od wiedzy. Dlatego korzystaj z niej tak często jak tylko możesz i na tyle sposobów na ile potrafisz. Wyobraźnia nie stawia Ci ograniczeń. Możesz za jej pomocą zwizualizować (a często jest to równoznaczne zrozumieniu) wiele bardzo skomplikowanych problemów. Jeśli umysł Ci nie wystarcza… rysuj. Spróbuj przelać swoje koncepcje na papier. Stosuj techniki mapowania umysłu, rysuj grafy. Wszystko po to aby ostatecznie zrozumieć interesujące zagadnienie.
4. Używaj szerszego kontekstu - buduj autostrady połączeń we wnętrzu własnego umysłu
Istotą holistycznej metody nauki jest łączenie ze sobą informacji nie tylko z jednego zakresu tematycznego, ale z różnych dziedzin i obszarów Twojego życia. Staraj się zawsze dostrzegać szeroki kontekst i możliwości zastosowania dopiero co zdobytej wiedzy. Przykładowo o wiele szybciej i lepiej zrozumiesz treść i przekaz lektur szkolnych, jeśli spróbujesz odnieść je do warunków i wydarzeń epoki w jakiej powstawały. W ten sposób nie tylko łatwiej przyswoisz sobie fakty historyczne, ale przy okazji zrozumiesz przesłania w dziełach wielkich mistrzów. Kto wie może nawet wyciągniesz nowe intrygujące wnioski, których nie dostrzegłaby osoba rozpatrująca obie te sprawy (książkę i kontekst historyczny oddzielnie). Przypomina to budowanie autostrad pomiędzy dwoma odległymi punktami. Na upartego dojechałbyś z jednego punktu do drugiego zwykłymi drogami, ale trwałoby to długo i nie obyłoby się bez mapy. Mając do dyspozycji autostradę możesz przemieszczać się szybko i efektywnie z “jednego obszaru Twojej wiedzy do innego”. Cała sztuka polega na tym, żeby to robić świadomie.
Bardzo dobrym przykładem takiej pracy w szerszym kontekście jest czytanie książek i reportaży z atlasem w ręku. Taki Heban Ryszarda Kapuścińskiego nabiera zdecydowanie większej głębi, gdy w tym samym czasie podąża się palcem po mapie, śledząc podróże jego autora.
5. Ucz się rękami
Oprócz wzorku i słuchu masz jeszcze dotyk, smak i węch… dlaczego nie wykorzystać ich w nauce? Angażuj swoje ręce… jeśli czujesz, że to pomoże Ci zrozumieć jakieś zagadnienie, możesz nawet ulepić sobie model z plasteliny. Słowem angażuj ruch i dotyk.
Zastanów się, czy zapamiętałeś kiedyś numer telefonu, rejestrując sposób jego wystukiwania? Czy miałbyś problem z szybkim zapamiętaniem numerów telefonów 987456321, 26845 lub 15269584? Nie sądzę… (wskazówka, wyobraź sobie jak wybierasz poszczególne cyfry)! Niech Twoje ręce zapamiętają ten numer dla Ciebie.
6. Nauczaj innych
Osobiście uważam, że nie ma lepszej metody nauki własnej, niż uczenie innych ludzi. Przekonałem się o tym pracując ze studentami i obserwując zarówno ich reakcje, jak i swoje próby odpowiedzi na zadawane pytania. Wyżej napisałem, jak ważne jest zadawanie sobie odpowiednich “pobudzających myślenie” pytań. Ucząc przekonałem się, że jeśli ja nie zadam sobie tych pytań przygotowując materiał, to na pewno zrobią to studenci. Nie ma bowiem takiej możliwości, aby wytłumaczyć cokolwiek drugiej osobie tak aby zrozumiała, samemu nie będąc odpowiednio kompetentnym, tj. nie rozumiejąc o co chodzi.
Dlatego pomagaj innym ile tylko potrafisz (tylko ucz, a nie dawaj ściągać!). Przy okazji spełnisz dobry uczynek.
Jak zawiodą wszystkie inne metody… nie ma wyjścia - trzeba zakuwać…
Po prostu… są takie rzeczy, których nie da się tak po prostu systemowo zrozumieć. Wtedy trzeba najzwyczajniej w świecie przysiąść i “wkuć” na pamięć. Na to też są sposoby, ale to już jest temat za osobny, pewnie równie długi materiał.
Na zakończenie
Zagadnienia, które opisałem są dość ogólne i nie wyczerpują tematu. W szczególności dotyczy to fizycznych i psychicznych aspektów działania ludzkiego umysłu, które wymagają bardziej fachowej wiedzy. Starałem się raczej skupić na powszechnie uznawanych faktach, niż na szczegółach medycznych i psychologicznych. Zainteresowanych tymi bardziej naukowym uzasadnieniem odsyłam do fachowej literatury.
Poprzednie części:
Holistyczne metody nauki - część 1
Holistyczne metody nauki - część 2
Wyraź swoją opinię
Holistyczne metody nauki - część 2
W poprzedniej części napisałem pokrótce na czym polega nauka holistyczna w ujęciu bardziej technicznym i w odniesieniu do zasad funkcjonowania Twojego własnego mózgu. Dziś chciałbym wspomnieć o innym, równie ważnym i interesującym aspekcie tej metody nauki, mianowicie o wpływie i wadze uczuć oraz emocji. Bardzo duży wpływ na to jak się uczysz i z jaką łatwością przyswajasz wiedzę ma Twój stan emocjonalny.
Wizualizacja sieci neuronowej |
Spróbuj przypomnieć sobie opisane w poprzedniej części wyobrażenie struktury pamięci jako wielkiej wielowymiarowej sieci połączonych ze sobą informacji, wspomnień i faktów - naszych “kulek”. Wprowadźmy do tego obrazu nowy element. Wyobraź sobie, że niektóre “kulki” są być większe, a przez to ważniejsze od innych. Logiczne jest, że do tych dużych “kulek” łatwiej jest trafić i o wiele łatwiej przyłączać kolejne i kolejne. Stanowią one często główne węzły Twojej neuronowej sieci. Mogą być one tylko trochę większe, ale bywa, że różnica w rozmiarze, jest ogromna, tak samo jak waga i znaczenie poszczególnych wspomnień. “Duże” informacje to są te, którym w procesie zapamiętywania i utrwalania towarzyszyła na tyle duża dawka emocji, że dla Twojego umysłu stały się one bardzo istotne… Twój mózg sam z siebie nie recenzuje i nie potrafi arbitralnie ocenić istotności każdego zapamiętywanego faktu. Wykorzystuje do tego Twoje własne emocje. Dlatego sprawy, które Cię interesują i mają dla Ciebie znaczenie, będą “powiększone” emocjami względem tych, które Cię nudzą i odstręczają. Im większa “kulka” tym więcej pozytywnych emocji jej towarzyszy i tym łatwiej ją odnaleźć i przywołać z pamięci.
Każdy z nas ma jakieś bardzo nacechowane emocjonalne wspomnienia z dzieciństwa. Może to śmierć bliskiej osoby (i związany z tym faktem wielki smutek), a może z jakiegoś powodu pamiętasz euforię swojego pierwszego pobytu nad morzem, radość z pierwszego otrzymanego roweru (ja do dziś pamiętam jak uczyłem się jeździć na zielonym Reksiu z dokręconymi dodatkowymi kółkami), wyjątkowy prezent na mikołaja albo dmuchanie tortu na piąte urodziny. Pamiętasz jak dziś wydarzenie, które zdarzyło się gdy miałeś dwa, trzy, może cztery lata. Jak to możliwe? Odpowiedź stanowią właśnie emocje. To siła uczuć spowodowała, że “kulka” reprezentująca to wydarzenie, “nabrała gigantycznych rozmiarów”, niemal całkowicie przysłaniając tysiące innych wspomnień z tamtego okresu.
Pamiętaj, że im bardziej emocjonalnie związany jesteś z daną informacją, tym mocniej zaznacza się ona w Twojej pamięci i tym łatwiej ją sobie później przypomnieć.
W jaki sposób można ten fakt wykorzystać celem poprawienia własnej zdolności i umiejętności nauki? Musisz zadbać o to aby Twój emocjonalny stosunek i nastawienie do samego procesu nauki jak i opanowywanego materiału wspomagały, a nie przeszkadzały w jego zapamiętywaniu i rozumieniu. Tak więc pierwszym krokiem na drodze do skutecznej nauki jest odpowiedni pozytywny stan emocjonalny. Kluczem jest tu słowo “pozytywny”. Twój mózg ma wbudowany mechanizm obronny przez negatywnymi emocjami - nie są one dla niego normalnym stanem. Naturalne dla niego zachowania to “ucieczka od bólu” i “poszukiwanie przyjemności”. Stąd musisz wiedzieć, że nie będziesz w stanie funkcjonować i uczyć się efektywnie, jeśli budzi to w Tobie bardzo negatywne odczucia. Z tego powodu tak ważne jest aby naprawdę polubić szkołę i naukę! Jeśli nie lubisz się uczyć - to się nie nauczysz lub będzie Ci to szło z naprawdę wielką trudnością. Co gorsze, szybko zapomnisz opanowywany materiał. Czy jesteś w stanie to zrobić?
Jest takie powiedzenie, które osobiście bardzo lubię i które świetnie pasuje do tej sytuacji.
Jeśli uważasz, że jesteś w stanie to zrobić… to jesteś w stanie to zrobić.
Jeśli uważasz, że jednak nie… masz rację.
Dlatego przestań narzekać i uwierz w siebie!
Czy jest jakieś zagadnienie, obcowanie z którym nie sprawia Ci przyjemności? Zastanów się co możesz zrobić, aby zmienić swoje nastawienie. Żeby nauka była frajdą, a nie karą.
Spróbuj obudzić w sobie ciekawość świata. Kiedy byłeś bardzo młody, trawił Cię głód wiedzy. Wszystko było ciekawe i intrygujące. Tylko marzyłeś o tym, aby ugryźć, wziąć w rękę lub przycisnąć wszystko co tylko znalazło się w Twoim zasięgu. Dzieci stosują holistyczne metody nauki w sposób naturalny. Większość ludzi ma to we krwi… Ty również. Zdrowa ciekawość świata jest czymś niezwykle pozytywnym, a jej zaspokajanie prowadzi do uczucia satysfakcji i samozadowolenia. Wykorzystaj to. Nawet jeśli nie lubisz się uczyć matematyki, fizyki, chemii lub czegokolwiek innego, po prostu rozbudź w sobie zainteresowanie. Zastanów się do czego może Ci się przykładowo matematyka przydać i dlaczego. Zainteresuj się szczerze… a różnicę odczujesz natychmiast.
W części drugiej zaznaczyłem jak ważne w holistycznej nauce jest odpowiednie nastawienie emocjonalne. W kolejnej ostatniej już odsłonie przedstawię bardziej praktyczne sposoby ułatwiania sobie zdobywania wiedzy i zapamiętywania informacji.
Przypomnij sobie poprzednią część i zobacz kolejną:
Holistyczne metody nauki - część 1
Holistyczne metody nauki - część 3
Wyraź swoją opinię
« Poprzednie wpisy






