Autor: Bartosz Zajaczkowski
Należy do kategorii: zdrowie Tags: bieganie, cele, motywacja, nawyki, podejmowanie decyzji, sukces
Wiele osób marzy o tym aby zacząć się regularnie biegać. Ruch optymalizuje wagę, poprawia kondycję, przedłuża młodość. To czego im brakuje, to odpowiedniego bodźca, który zmotywowałby do regularności. Potrzeba im celu, ale konkretnego, a nie tak mgliście określonego i niejasnego jak “lepsza kondycja” czy “dłuższe życie”. Jeśli należysz do takich osób… to chciałbym zaproponować Ci taki właśnie cel.
Proponuję Ci start w biegu na 1000km (słownie: tysiąc kilometrów). Oczywiście nie chodzi o pokonanie takiego dystansu w jednym podejściu. Będziesz potrzebować wiele cierpliwości, determinacji i częstokroć siły woli. Jeśli sądzisz, że brak Ci powyższych cech, to bądź spokojny. Wyćwiczysz je po drodze!
I co o sądzisz o tej propozycji? Chcesz spróbować? Czytaj dalej!
Dlaczego akurat 1000km?
Dlatego, że liczba ta jest prawdziwym wyzwaniem, nawet dla wytrawnych biegaczy. Dlatego, że działa na wyobraźnię. Zobacz sam…
- 1000km jest to odległość odpowiadająca w przybliżeniu 24 maratonom.
- Jeśli jesteś amatorem i biegasz w weekend odcinek 10km, to przebiegnięcie 1000km zajmie Ci prawie dwa lata!
- Jeżeli biegasz regularnie trzy razy w tygodniu po 10km, to przebiegnięcie 1000km zajmie Ci około 234 dni… mniej więcej 8 miesięcy.
1000km to akurat na tyle dużo, żeby stanowić poważne wyzwanie i zarazem na tyle mało, że każdy kto włoży odrobinę wysiłku i determinacji będzie w stanie temu wyzwaniu podołać. Zwykle największą trudność sprawia uwierzenie we własne możliwości.
Jeśli Ty też uważasz, że zadanie to przekracza Twoje możliwości, może powinieneś uświadomić sobie, że osiąganie celów nierealnych, jest wbrew pozorom o wiele prostsze niż realnych. Zastanów się przez chwilę… czy gdybym zaproponował Ci regularne bieganie trzy razy w tygodniu przez najbliższe pół roku, zareagowałbyś tak samo jak na propozycję przebiegnięcia tysiąca kilometrów? Przecież, aby zaliczyć ten tysiąc tak czy owak będziesz musiał uprawiać systematyczny jogging przez przynajmniej sześć miesięcy, skąd więc ta różnica?
Z poczucia realności zadania. Dla większości z nas bieganie kilku lub kilkunastu kilometrów kilka razy w tygodniu jest czymś całkowicie osiągalnym przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. Rzeczy przeciętne znajdujące się w zasięgu ręki, nigdy nie będą stanowić inspiracji do wytężonego wysiłku i poświęcenia. Natomiast 1000km to już coś wielkiego. Cel, który działa na wyobraźnię… który naprawdę chce się osiągnąć! Cel, który zmotywuje Cię do dalszej pracy i wysiłku, kiedy nadejdzie niechęć i zwątpienie.
Ujmując to jeszcze prościej. Każdy może regularnie biegać, ale nie każdy będzie w stanie przebiec 1000km. To właśnie ta wyjątkowość stanowi bodziec, który pomoże Ci osiągnąć to co wydaje się być na pierwszy rzut oka całkiem nierealne.
Klub 1000km
Zachęcam wszystkich, którzy tylko mają ochotę i chcą pokonać własne słabości, do przyłączenia się do Klubu 1000km - ludzi którzy przebiegli tysiąc kilometrów. Wszystkich którzy już biegają oraz tych, którzy myślą o tym aby zacząć. Bez względu na wiek (który przecież o niczym nie przesądza) oraz posiadaną kondycję.
Na koncept Klubu 1000km trafiłem, jak to zwykle bywa, całkowicie przypadkowo odkrywając blog “Bald Runner” autorstwa Jovenal “Jovie” Narcise’a. Pomysł urzekł mnie od razu, podobnie jak wcześniej Korona Gór Polski. Po następnym treningu zapisałem swój dystans i czas, rozpoczynając tym samym własny “bieg na 1000km”.
Jak się w to bawić?
Jednorazowo biegaj tyle ile jesteś w stanie. Nie ma znaczenia ile czasu zajmie Ci przebiegnięcie całego tysiąca. Jeśli wolisz krótkie dystanse, biegaj po 2-3km. Jeśli preferujesz dłuższe odcinki, biegaj po 10km lub więcej. Dopasuj długość i częstotliwość biegów do swoich fizycznych możliwości. Znajdź sobie w internecie jakiś dogodny plan treningowy. Bez względu na wszystko pamiętaj, że masz czerpać z biegania przyjemność… a nim się obejrzysz pierwsza setka kilometrów będzie już za Tobą.
|
“Każdego ranka w Afryce budzi się gazela, która wie, że musi biec szybciej niż najszybszy lew, albo zostanie zabita.
Każdego ranka w Afryce budzi się lew, który wie, że musi biec szybciej niż najwolniejsza gazela, albo umrze z głodu.
Nie ma znaczenia czy jesteś lwem, czy gazelą - kiedy wstanie słońce, lepiej żebyś już biegł.”
– Anonim |
Pamiętaj aby nigdy nie eksperymentować na własnym organizmie! Zanim zaczniesz poddawać go wzmożonemu wysiłkowi, powinieneś skonsultować się z własnym lekarzem!
Załóż sobie dziennik biegowy, albo jeszcze lepiej blog lub stronę internetową i zapisuj tam wszystkie swoje biegi… notuj datę, miejsce, pokonaną odległość oraz uzyskany czas. W dodatkowej kolumnie zapisuj łączną pokonaną jak dotąd odległość. Będziesz w stanie kontrolować postępy oraz w każdej chwili ocenić ile jeszcze zostało do docelowego tysiąca. Publiczny charakter strony internetowej doda Ci motywacji do pracy… w końcu każdy będzie mógł zajrzeć aby ocenić Twoje postępy.
Jeśli potrzebujesz wzoru zobacz imponującą stronę 1000km Jovenal “Jovie” Narcise’a, albo dużo skromniejszą moją listę 1000km. Świetny przykład papierowego dziennika biegowego opisuje Krzysztof Wysocki.
Spróbuj zachęcić do biegania innych w swoim otoczeniu! Propaguj bieganie i pomysł włączenia się do Klubu 1000km wśród swoich znajomych i przyjaciół. Napisz o tym na swojej stronie internetowej lub blogu. Promujmy sport i zdrowy tryb życia, bo warto!
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować...
Subskrybuj RSS
Wydrukuj
Autor: Bartosz Zajaczkowski
Należy do kategorii: rozwój osobisty Tags: motywacja, pewnosc siebie, sukces
Zadowolenie i pewność siebie są cechami charakterystycznymi osób, które zaakceptowały swoje wady, ale też znają i umieją docenić swoje mocne strony. Świadomość posiadanych wad i zalet pozwala im dążyć do sukcesu wykorzystując posiadane przewagi, jednocześnie pracując nas słabościami. Niestety pewność siebie w wielu sytuacjach nie przychodzi łatwo i większość ludzi ma z nią mniejszy lub większy problem.
Na początek należy uświadomić sobie, że większość problemów związanych z pewnością siebie jest efektem szeregu mentalnych ograniczeń, które sami na siebie nakładamy, jak np. strachu przez krytyką ze strony innych osób. Istoty problemu nie stanowi negatywny wpływ środowiska (krytyka od zawsze była, jest i zawsze będzie się pojawiać), ale to jak się na nią reaguje, jakie wyciąga się wnioski oraz jakie podejmuje się w związku z nią działania. Przykładowo, jeśli przygotowujesz się do prezentacji własnych dokonań (na seminarium lub firmowym spotkaniu) z przeświadczeniem, że to co zrobiłeś jest raczej słabe i niewiele warte… to Twoja prelekcja będzie właśnie taka, nawet jeśli przedstawisz rewelacyjne wyniki. Będziesz mówić bez przekonania, a słuchacze wyczują, że coś jest nie w porządku…
Uwierzyć w siebie
Jeśli czujesz, że brak Ci pewności siebie, wypróbuj poniższe metody na jej stopniowe budowanie i umacnianie. Są to pewne zachowania, kultywowanie których może umocnić Twoją wiarę we własne siły i przekonanie co do wartościowości posiadanych umiejętności.
- Nie rozpamiętuj porażek.. Rozpamiętywanie porażek i chowanie urazy do innych ludzi nie zaprowadzi Cię do niczego dobrego. Zaakceptuj to co się stało, wyciągnij wnioski i zrób co musisz, aby nie dopuścić więcej do takich sytuacji… ale nie pozwalaj aby poczucie bezradności, winy, czy wręcz irracjonalnej “własnej bezużyteczności” ważyło na Twoim życiu. Jeśli coś poszło nie tak, pamiętaj, że co się stało to się stało i nie można już niczego cofnąć, a jedynie radzić sobie z konsekwencjami. Dlatego wyciągnij wnioski, działaj i nie rozpamiętuj przeszłości.
- Od czasu do czasu powiedz sobie “jestem w tym dobry”. Osoby o niskim poczuciu własnej wartości zwykle poddają w wątpliwość własne umiejętności. Dlatego od czasu do czasu przyjrzyj się swojej pracy i pogratuluj sobie dobrej roboty. Może nawet spraw sobie jakąś adekwatną nagrodę, np. w postaci tego o czym marzyłeś od dłuższego czasu. Przecież zasłużyłeś!
- Zaakceptuj komplement. Czasami ktoś powie Ci, że jesteś w czymś dobry. Pozwól mu na to i ciesz się z tej opinii! Nie zaczynaj się tłumaczyć w stylu “wcale nie, to nic trudnego… każdy by potrafił”, itp. (łatwo to zachowanie pomylić z fałszywą skromnością). Może tak, a może nie… jeśli ktoś chwali Twoją pracę, zaufaj mu i po prostu podziękuj! Zaakceptuj fakt, że ten komplement może Ci się zwyczajnie słusznie należeć!
- Podejmuj decyzje. Osoby pewne siebie nie mają problemów z podejmowaniem decyzji, dlatego powinieneś trenować tę umiejętność. Naucz się ufać swoim osądom i akceptować konsekwencje. Nie ma sensu zastanawiać się co będzie jeśli, albo co by było gdybym podjął inną decyzję. Natomiast utrzymywanie wszystkich opcji w zasięgu ręki, może być kosztowne. Dlatego naucz się podejmować decyzje zaczynając od rzeczy drobnych i mało istotnych, a stopniowo nabierzesz zdolności do zajmowania stanowiska w sprawach ważniejszych, mających kluczowe znaczenie w Twoim życiu. Dla przykładu: zapytany co chcesz się napić, nie odpowiadaj odruchowo “obojętnie”, tylko świadomie się na coś zdecyduj.
- Nie porównuj się do innych. To najszybszy sposób, żeby stracić całą pewność siebie. Kiedy zaczniesz porównywać się z kimś innym, zwykle będzie to osoba, której coś zazdrościsz… a więc z definicji zawsze ustawisz się w gorszej pozycji: “On ma lepszy samochód.”, “Ona ma ładniejszą figurę.” „On ma lepszą pracę”, “Ona ma…”, “On jest…” itd., bez końca. Zastanów się czy to w ogóle ma sens. Nie myśl o tym co mają inni. Pamiętaj o tym co Ty nasz lub chcesz mieć i postaraj się wypracować swój sukces.
- Poznaj swoje mocne strony. Bardzo łatwo o nich zapomnieć, zwłaszcza kiedy przechodzi się wyjątkowo trudny okres w życiu lub kiedy wszystkie Twoje wysiłki zdają się nie przynosić rezultatów. Warto wtedy odkurzyć wspomnienia dawnych sukcesów oraz odświeżyć umiejętności, które pozwoliły Ci je osiągnąć. Jak się dobrze zastanowisz, bez problemu odnajdziesz w sobie cechy z których jesteś dumny. Świadomość ta pomoże Ci przetrwać okresy zwątpienia w siebie i utraty wiary we własne zdolności.
- Zrób coś dla drugiego człowieka. Pewność siebie związana jest mocno z poczuciem bycia potrzebnym, dlatego wzmacnia się kiedy czujesz, że to co robisz ma znaczenie dla drugiego człowieka. Dlatego zrób coś bezinteresownie… podziel się wiedzą, pomóż nieść starszej pani zakupy, ustąp miejsca w autobusie, otwórz komuś drzwi, wyślij koledze z pracy interesujący materiał, itd. Nie oczekuj rekompensaty. Zrób to aby poczuć satysfakcję zrobienia czegoś pozytywnego.
- Ćwicz regularnie. Regularny trening fizyczny jest chyba najlepszym sposobem zbudowania podwalin pewności siebie, przy okazji pozwalając zachować dobre zdrowie, kondycję i wagę. Łatwo w nim mierzyć postępy, a zdobywanie kolejnych stopni zaawansowania i coraz lepszych rezultatów ogromnie wzmacnia także ten mentalny kręgosłup. Przypomnę też, że regularne ćwiczenie powoduje uwalnianie się endorfiny (słynny hormon szczęścia), która poprawia nastrój, dodaje energii i zmniejsza stres. Wspominałem o regularnym treningu wielokrotnie i napiszę o tym raz jeszcze… jeśli jeszcze ruch nie ma stałego miejsca w Twoim kalendarzu, już czas go tam umieścić.
Powyższe czynności może nie uczynią Cię od razu pewnym siebie, zuchwałym, wytrwale walczącym o swoje przekonania człowiekiem sukcesu, ale na pewno pomogą Ci odzyskać wiarę we własne siły, dostrzec w sobie posiadane zalety i zaakceptować własne słabości.
To jak potężne wewnętrzne bariery trzeba czasem przełamać w poszukiwaniu pewności siebie, pokazał jeden z młodych uczestników programu “Mam Talent”. Czy śpiewał dobrze? Delikatnie mówiąc, niezbyt… ale powiedział coś, co sprawiło, że jury nie zdobyło się na żaden przytyk ani złośliwość… “Przyjechałem tu po to, aby pokonać własną nieśmiałość.”. Życzę wszystkim borykającym się z brakiem pewności siebie takiej odwagi, jaką wykazał się ten chłopak.
Jeśli poszukujesz dodatkowych informacji rzuć okiem na:
10 Ways to Instantly Build Self Confidence (@Pick the Brain) Building Confidence Podcast (@Steve Pavlina)
Jak zwiększyć własną samoocenę i pewność siebie? (@bliżej sukcesu)
25 Killer Actions to Boost Your Self-Confidence (@Zen Habits)
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować...
Subskrybuj RSS
Wydrukuj
Autor: Bartosz Zajaczkowski
Należy do kategorii: rozwój osobisty Tags: cele, motywacja, sukces
Nigdy nie jest za późno na to aby zmienić coś w swoim życiu lub po prostu zrobić coś interesującego.
Legendarny amerykański kolarz, Lance Armstrong, postanowił po trzech latach przerwać swoją sportową emeryturę (ma 36 lat) i zadeklarował chęć startu w ponownego startu w Tour de France (w 2009 roku). Zapytany czy nie sądzi, że w tym wieku może swoje najlepsze lata mieć już za sobą, Armstrong zaprzeczył i wskazał osoby, które swoją postawą i determinacją zmotywowały go do dalszej pracy: pływaczkę Darę Torres, która udowodniła, że nawet 41 letnia matka może dać radę na dystansie 50m stylem dowolnym (z Pekinu przywiozła łącznie trzy srebra!) oraz rumuńską biegaczkę Constantinę Tomescu, która wygrała pekiński maraton mając 38 lat!
Trzeba pamiętać, że historii kolarstwa tylko raz zdarzyło się, że Tour de France wygrał zawodnik w wieku powyżej 34 lat. Był to Firmin Lambot w 1922 roku. W dodatku trener zespołu kolarzy zapowiedział, że nie planuje stosować wobec Armstronga żadnej taryfy ulgowej. Wygląda więc na to, że bądź co bądź utytułowanemu kolarzowi nie będzie lekko. Nie powstrzymuje go to jednak przed intensywnymi treningami.
Na podstawie Armstrong coming out of retirement for Tour (@Yahoo Sports) via Marathon: You Can Do It!
Za stary jestem na to!
Jakoś tak jest, że wiek stanowi jedną z najczęściej stosowanych wymówek: “Za stary jestem na to…” albo “Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek.”, itp. Nie da się ukryć, że każdym upływającym rokiem koleiny, którymi podąża nasze życie są głębsze i coraz trudniej zmieniać kierunek. Nie znaczy to jednak, że się nie da!
Warto w miarę wcześnie uświadomić sobie, że tak naprawdę Twoim największym wrogiem na drodze do sukcesu wcale nie jest liczba lat. Są to lenistwo, wewnętrzne obawy i wątpliwości, a czasem także strach przed porażką oraz przed przyznaniem się do braku wiedzy lub umiejętności.
Nie pozwól, aby którakolwiek z tych rzeczy stanęła Ci na przeszkodzie. Przecież nigdy nie jest za późno, aby:
…i co tylko jeszcze przyjdzie Ci do głowy!
Osiemdziesięciolatkowie biegają maratony (patrz zdjęcie)! Ponad stuletnia (niestety już nieżyjąca) Australijka przez kilka lat prowadziła internetowy pamiętnik! Znane są przypadki trzydziesto- i czterdziestolatków, którzy wracają na studia, często całkowicie zmieniając branżę. Znam kilka osób, które jeszcze zanim ukończyły studia, zaczynały drugi zupełnie nie związany z pierwszym kierunek… bo chciały robić to co naprawdę lubią, a nie to co wybrał im los.
Nigdy nie jest za późno, aby zrobić coś ciekawego ze swoim życiem. Wiek to przecież tylko orientacyjna liczba, która tak naprawdę o niczym nie przesądza. Słyszałem anegdotkę, jak to zapytano starszą panią w dniu jej setnych urodzin, czy jest coś czego żałuje, że w życiu nie zrobiła… odpowiedziała, “Mam do siebie żal o to, że mając sześćdziesiąt lat nie zaczęłam grać na wiolonczeli. Dziś grałabym już od czterdziestu.”. Dlatego nie ma na co czekać. Najlepiej zacząć od razu!
Zastanów się przez chwilę czy masz taką wymarzoną rzecz, której realizację ciągle odkładasz na potem, albo taką o której myślisz że już trochę na nią za późno? Może jednak da się coś z tym zrobić?
Uzupełnienie 08/11/2008:
Zbigniew Ryżak na swoim blogu Energia Wewnętrzna opublikował niedawno bardzo ciekawy artykuł, którego bohaterem jest Pablo Casals, nieżyjący już hiszpański wiolonczelista, kompozytor i dyrygent, który u kresu życia, mając 95 lat, każdego dnia spędzał 6 godzin ćwicząc grę na swoim ukochanym instrumencie. Zapytany dlaczego tak robi odpowiedział “bo mam wrażenie, że ciągle robię postępy”. Inspirująca postać. Zachęcam do lektury!
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować...
Subskrybuj RSS
Wydrukuj
Autor: Bartosz Zajaczkowski
Należy do kategorii: rozwój osobisty Tags: sukces
Udało Ci się! Osiągnąłeś wymarzony sukces. Przełamałeś barierę i udało Ci się zrobić coś co do niedawna było poza Twoim zasięgiem. Gratulacje! A teraz uważaj bo właśnie w tej chwili na Twojej drodze stanęło poważne zagrożenie.
Na czym polega problem?
Najpierw krótka historia z niejednego życia wzięta…
Od tak dawna myślałeś o tym żeby zacząć regularnie ćwiczyć. W końcu, w przypływie pozytywnej energii, a może na skutek krytyki piwnego brzuszka, zabrałeś się do roboty. Kupiłeś karnet na siłownię i zacząłeś pojawiać się na niej dwa razy w tygodniu. Było pięknie… choć nie bezboleśnie. Pierwszy tydzień to horror, bo przez zakwasy czułeś się jakby Cię ktoś całymi nocami okładał kijami. Potem było trochę lepiej. Po kilku tygodniach pojawił się pierwszy postęp – na ławeczce wycisnąłeś 10kg więcej! Sukces! Tak! To fantastyczne uczucie… czułeś się jak mistrz olimpijski. Szybka kalkulacja i już widzisz, że jeśli dobrze pójdzie to mniej więcej za rok podniesiesz 100kg! Dam radę, mówisz sobie. Szybko kupujesz kolejny karnet na kolejny miesiąc, zastanawiając się czemu nie sprzedają od razu na pół roku…
Dwa tygodnie później wyczuwasz, że coś jest nie w porządku. Po miesiącu widzisz, że tkwisz w tym samym miejscu… nie udało Ci się wycisnąć kolejnych 10kg więcej! Zaczynasz być rozczarowany. Twoja motywacja spada… Do tego parę razy „wypada Ci coś ważniejszego”. Cały misterny plan treningu rozsypuje się jak domek z kart. Czujesz się rozczarowany (straciłeś czas bo to i tak nie działa), tworząc jednocześnie listę usprawiedliwień (do tego potrzeba mieć właściwe geny, jestem intelektualistą a nie sportowcem, itp.).
Brzmi znajomo? Jeśli tak to obawiam się, że osiągnąłeś plateau swojego rozwoju i wpadłeś w pułapkę poczucia stagnacji…
Zjawisko to oczywiście nie ogranicza się do ćwiczeń fizycznych, ale obejmuje rozmaite aspekty naszego życia, a już przede wszystkim te dotyczące kariery zawodowej. Powodów stagnacji i towarzyszącej jej rezygnacji może być wiele, ale zniechęcenie zwykle przychodzi niedługo po tym jak stracimy z oczu progres. Wprawdzie nigdy nie znika on całkowicie, ale tempo zmian spada tak mocno, że przyzwyczajeni do wcześniejszych szybkich zmian przestajemy dostrzegać jakikolwiek postęp. Dopada nas “szarość życia”, poczucie zniechęcenia i braku celowości, które są tym bardziej dotkliwe im szybciej i łatwiej przyszedł sukces.
Jak można temu przeciwdziałać?
Trzeba pamiętać, że praktycznie w każdej dziedzinie życia, pierwsze kroki stawia się stosunkowo szybko. W pewnym momencie jednak wspinaczka po kolejnych szczeblach zaczyna być problematyczna wymagając coraz więcej naszej energii i cierpliwości. Co gorsze, czasem ma się wrażenie cofania do tyłu! Wtedy przychodzi zniechęcenie, kiepski nastrój, a może nawet depresja.
Głowa do góry. To dzieje się ciągle i zdarza się każdemu. Twoja sytuacja nie jest wyjątkowa. Kilka razy zmieniałeś pracę bez problemu, a teraz nie przychodzi żadna odpowiedź na Twoje aplikacje? Napisałeś maturę albo skończyłeś studia i nie bardzo wiesz co ze sobą dalej zrobić? W takim razie wiesz o czym mówię… Ty i wiele innych osób.
Co zrobić? Przychodzą mi do głowy takie propozycje:
- zmień sposób myślenia/działania - jeśli podejmujesz starania, a dotychczasowe metody nie przynoszą rezultatów lub Twój progres jest bardzo wolny, może powinieneś zastanowić się nad wprowadzeniem jakichś poprawek. Bądź proaktywny! Jedno jest pewne, dalej robiąc wszystko w ten sam sposób, uzyskasz te same rezultaty i nic się w Twoim życiu nie zmieni.
- znajdź sobie nowe zajęcie lub hobby - skoro pierwsze kroki stawia się najłatwiej, wykorzystaj to. Zajmij się czymś nowym, a pierwsze sukcesy w nowej dziedzinie przywrócą Ci wiarę we własne zdolności do nauki i dalszego rozwoju.
- zacznij trenować jakiś sport - szczególnie jeśli wcześniej się zaniedbałeś. Trening powoduje zwiększone wydzielanie się się endorfiny (tzw. hormonu szczęścia), przez co poprawia samopoczucie i dodaje wiary w siebie. Pomoże przetrwać trudne okresy. Polecam jogging.
- weź urlop i porządnie wypocznij - może Twój stan jest najzwyczajniej w świecie efektem zmęczenia? W takim razie dwa tygodnie solidnego wypoczynku powinny zdziałać cuda.
Każdy z nas próbuje na swój własny sposób walczyć z stagnacją i przedłużającym się brakiem zauważalnych postępów. Zachęcam do podzielenia się własnymi doświadczeniami w komentarzach.
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować...
Subskrybuj RSS
Wydrukuj
Autor: Bartosz Zajaczkowski
Należy do kategorii: rozwój osobisty Tags: sukces, trening, wizualizacja
Czy wiesz, że Twój umysł nie rozróżnia (jest mu obojętne), które z Twoich wspomnień są rzeczywiste, a które są jedynie efektem wyobrażeń? Na pewno część tego co pamiętasz z wczesnego dzieciństwa jest pochodną opowieści rodziców, dziadków lub rodziny i nie będziesz już nigdy w stanie odróżnić opowiedzianych wspomnień od tych prawdziwych.
Przed laty przeprowadzono eksperyment mający wykazać jak wizualizacja usprawnia działanie i wpływa na rozwój umiejętności. Wybrano dwa zespoły koszykarzy o zbliżonych umiejętnościach i poddano ich dwóm rodzajom treningu. Pierwszy zespół odbywał rzeczywiste treningi na boisku, podawał piłkę, rozgrywał akcje i rzucał punkty. Drugi używał do tego celu wyobraźni, z tym że w umysłach koszykarzy każdy rzut wykonany z dowolnej pozycji miał być idealnie trafiony, tak jak każda akcja, asysta lub przechwyt miały kończyć się sukcesem. Taki trening trwał przez jakiś czas po czym obie drużyny rozegrały ze sobą mecz i ku powszechnemu zdziwieniu, to właśnie ten zespół, który spędził cały czas na ławce i pracował wyobraźnią, zaprezentował się lepiej.
Na podstawie Brian Sher, What Rich People Know & Desperately Want to Keep Secret (w Polsce wydana p.t. “O czym wiedzą bogaci i dlaczego trzymają to w tajemnicy?”)
Czy wiesz, że możesz wykorzystać ten fakt do własnego rozwoju?
W powyższej historii jest pewnie nieco przesady, bo jakoś nie wyobrażam sobie aby siła, kondycja i precyzja zawodników mogły poprawić się od pasywnego siedzenia na ławce. Tak jak nikt jeszcze nie dorobił się pięknego kaloryfera na brzuchu od zalegania przed telewizorem (wbrew niektórym reklamom). Nie wystarczy wiedzieć jak skierować piłkę, trzeba jeszcze wytrenować organizm, aby był w stanie fizycznie wykonać taki rzut. Z drugiej jednak strony rozmawiając o ludzkim umyśle nie możemy być tak naprawdę niczego pewni, ponieważ wciąż nie wiemy gdzie tak naprawdę leżą granice jego możliwości.
Trening przez perfekcyjną wizualizację można wykorzystać w wielu dziedzinach życia. Trenerzy zmuszają sportowców do mentalnego wyobrażania sobie idealnego biegu, strzelonej bramki, serwisowego asa… Można powiedzieć, że my wszyscy wykorzystujemy tą metodę w sposób całkowicie naturalny przygotowując się choćby do spotkania biznesowego, ważnej rozmowy (np. kwalifikacyjnej) tudzież egzaminu. Próbujemy przewidzieć różne drogi rozwoju sytuacji, przewidzieć pytania i problemy którym będziemy musieli stawić czoło.
A gdyby pójść odrobinę dalej? Perfekcyjny trening można wykorzystać do mentalnego uwarunkowania się na impulsy docierające do nas z otoczenia. Używając nomenklatury informatycznej, można „zaprogramować” swoje reakcje. Jest to możliwe. Ta zdolność jest właśnie tym co czyni człowieka tak wyjątkowym… samoświadomość. Zdolność do „stanięcia z boku” i przyjrzeniu się sobie w krytyczny sposób. Żaden inny ssak, ptak czy inne zwierzę nie jest w stanie tego uczynić. Cytując Stephena Coveya, „tylko człowiek może napisać swój własny program”.
Dlatego jeśli jest coś co bardzo mocno pragniesz osiągnąć, a nie możesz się za to zabrać spróbuj treningu przez perfekcyjną wizualizację. Zrelaksuj się, a następnie wyobraź sobie jak podejmujesz działanie i sprawnie przeciwstawiając się przeciwnościom, osiągasz upragniony sukces. Bądź bardzo, bardzo precyzyjny… oczami wyobraźni obserwuj i zapamiętuj każdy szczegół. Przykładowo załóżmy, że…
- Chcesz schudnąć. Wyobraź sobie siebie kupującego pączka lub inny słodycz, i świadomie z niego zrezygnuj. Następnie oczyma umysłu zobacz jak stajesz na wadze ważąc kilka upragnionych kilogramów mniej.
- Masz problemy z prowadzeniem rozmowy w obcym języku, bo wstydzisz się swoich umiejętności i obawiasz się reakcji drugiej strony… wyobraź sobie jak prosisz native speakera o pomoc, a on/ona nie dość, że chętnie Ci pomaga to jeszcze chwali Cię za Twoje umiejętności językowe!
- Z jakiegoś powodu panicznie boisz się owadów… wyobraź sobie siebie w sytuacji z nielubianym insektem. On jest mały, a Ty wielki. Nie każdy owad chce Ci wyrządzić krzywdę, ten w Twojej głowie zajęty jest swoimi sprawami i nie jest dla Ciebie groźny. Przyjrzyj mu się i postaraj się pozostać obojętnym, a wręcz zainteresuj się nim. Nie pozwól pojawić się panice.
Negatywnym efektom i wyobrażeniom, przeciwstawiaj optymizm i wiarę w sukces. A teraz, skoro udaje Ci się w wyobraźni, dlaczego nie spróbujesz w rzeczywistości…
Pamiętaj jeszcze, że im więcej czasu i uwagi poświęcisz na tego typu wizualizacje, tym bardziej zatrze się granica pomiędzy rzeczywistym wspomnieniem, a wyobrażeniem. W efekcie osiągniesz swój cel dużo łatwiej i dużo szybciej niż mogłoby Ci się wydawać.
A może zdarzyło Ci się już kiedyś skorzystać z perfekcyjnej wizualizacji? Może masz doświadczenie, którym chciałbyś podzielić się z czytelnikami?
Uzupełnienie 02/08/2008:
Przeglądając zasoby polskiego internetu znalazłem właśnie bardzo ciekawy artykuł Bartłomieja Dymeckiego, p.t. Uruchom swoją wyobraźnię - odkryj potęgę wizualizacji. Polecam jak uzupełnienie powyższego tekstu.
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować...
Subskrybuj RSS
Wydrukuj
« Poprzednie wpisy
|
|