Pierwsze kroki młodego pisarza
Dobry twórca przed przelaniem swoich pomysłów na papier, pozwala im odpowiednio długo dojrzewać w podświadomości, tak aby na poziom świadomości przedostawały się tylko te dobre i wartościowe.
Przy okazji wystąpienia na konferencji USENIX’03 amerykański pisarz science-fiction Neil Stephenson opowiedział interesującą i zabawną historię o tym jak napisał swoją pierwszą książkę. Zdarzyło się to w gorący, letni dzień w Iowa City. Neil miał wtedy regularną pracę, ale przeczuwał, że to właśnie pisarstwo może być dla niego tym właściwym zajęciem. Napisał próbkę - streszczenie fabuły, opis układu książki, biografie i opisy kilku przykładowych postaci - i zaczął wysyłać ją do wydawców, wyszukanych metodą chybił trafił w książce telefonicznej. Niestety przychodziło bardzo dużo odmów. W końcu, jeden z agentów stwierdził, że zaintrygowała go proponowana fabuła oraz postaci i poprosił o resztę powieści. Kiedy po krótkiej euforii powróciła rzeczywistość, Neil zdał sobie sprawę z faktu, nie było jeszcze żadnej powieści. Musiał ją dopiero napisać.
Wykorzystując cały przynależny mu urlop i wypadające akurat święto niepodległości (4 lipca), Neil miał w sumie do dyspozycji całe 10 dni na napisanie swojej powieści. Wypożyczył maszynę do pisania, zaszył się w swoim pokoju i zaczął stukać. Wkrótce pojawił się jednak pewien problem. Maszyna do pisania wykorzystywała plastikową taśmę, a był to lipiec i w pomieszczeniu było bardzo gorąco, dlatego plastik zmiękł i zrobił się lepki. Jedynym rozwiązaniem zapobiegającym sklejeniu i zablokowaniu się taśmy było utrzymywanie jej w ciągłym ruchu. A jedynym sposobem utrzymywania jej w ciągłym ruchu było bezustanne naciskanie klawiszy. Neil nie miał więc czasu na jakiekolwiek przemyślenia. Musiał ciągle stukać w klawisze i pisać pierwsze rzeczy, które przychodziły mu do głowy, co wpłynęło na jego produktywność w sposób wręcz niewiarygodny.
Skończony maszynopis wysłał do wydawcy. Odpowiedź była wprawdzie negatywna, ale wydawca stwierdził, że praca jest mimo wszystko interesująca i choć on nie może jej wydać, to ktoś inny na pewno to zrobi. Koniec końców Neal znalazł odpowiedniego agenta, potem wydawcę i wreszcie opublikował swoją pierwszą książkę: The Big U. Był to rok 1984.
I tak właśnie zaczęła się kariera Neila Stephensona. Został zawodowym pisarzem oraz zaczął myśleć o swojej kolejnej książce. Aby móc o sobie powiedzieć, że nie jest pierwszym lepszym obibokiem, ale rzetelnym produktywnym rzemieślnikiem, postanowił wykorzystać jakiś system pisania książek. Zdecydował się na “metodę destylacji”. Mówi ona, że aby napisać książkę musisz zacząć od dużego, bardzo obszernego brudnopisu. Następnie go destylujesz, czyli przepisujesz, przycinasz, wyrzucasz kiepskie i mało wartościowe elementy, aż pozbędziesz się wszystkich słabych lub niedobrych fragmentów, a sam szkic nabierze rozmiarów właściwych dla powieści. Koncepcyjnie proces ten przypomina metodę robienia dobrej whiskey, z dużej ilości kiepskiego piwa, stąd nazwa.
Neil spędził więc kolejny rok pracując nas swoim szkicem. Kiedy wreszcie zaczął go destylować, dokonał dość ponurego odkrycia. Dobre fragmenty, były tak bardzo powiązane z olbrzymimi porcjami kiepskiego tekstu, że w praktyce było niemożliwe ich oddzielenie. Neil wpadł w panikę i szybko przepisał całą powieść na nowo, a następnie szybko ją opublikował, już bez zbytnich korekt edycyjnych. Częściowo było to możliwe dlatego, że nie trzeba było nic przycinać. Rozmiar powieści od razu odpowiadał docelowemu.
W tym momencie Neil uznał, że znalazł właściwy dla siebie pracy, mianowicie, że należy pisać “dobrze” już za pierwszym razem. Przy okazji odkrył też, że lepsze fragmenty powstawały w godzinach porannych, a te gorsze po południu. Dlatego zaadaptował nowy regulamin pracy: zdecydował, że będzie pisał tylko rano. Natomiast aby produktywnie wypełnić resztę dnia, będzie pomagał przyjacielowi jako robotnik budowlany. Koncepcja sprawdziła się zaskakująco dobrze. Fizyczna praca na budowie stała się polem do działania podświadomości. To w tym czasie rodziły się nowe pomysły. Niektóre z nich kolejnego poranka osiągały stan świadomych koncepcji, dzięki czemu mogły zostać zapisane i wykorzystane w powieści.
Neil odkrył jeszcze inną, bardzo pomocną technikę, którą nazwał metodą wiecznego pióra. Największą zaletą wiecznego pióra jest to, że pisanie nim jest… powolne. Pomysły zwykle pojawiają się szybciej niż jesteśmy w stanie je rejestrować na papierze lub klawiaturze. Dlatego stopniowo akumulują się w buforze podświadomości. Oczekując tam, wchodzą ze sobą w interakcje i się oczyszczają. Jeśli opróżni się swój bufor zbyt szybko, wtedy nie pozostawia się nowym koncepcjom wystarczającej ilości czasu na dojrzewanie. W efekcie otrzymuje się niedojrzałą twórczość. To dlatego z punktu widzenia jakości tekstu, tak ważne jest powolne lub wręcz odręczne pisanie. Trzeba jeszcze dodać, że Neil w podobny sposób myśli o prowadzeniu prezentacji za pomocą przygotowanych slajdów. W jego opinii własnoręczne pisanie na tablicy daje zarówno nauczycielowi jak i uczniom jakże istotny czas na gruntowne przemyślenie i zrozumienie zagadnienia.
Jakie można wyciągnąć z tego wnioski?
- znaj swój cel - skoncentruj się od razu na pisaniu tego co powinieneś. Nie zakładaj, że jak napiszesz cokolwiek to potem coś się z tego wybierze. Zwykle cokolwiek jest słabej jakości i niewiele da się z tego wybrać.
- znajdź optymalny dla siebie czas pracy umysłowej - niektórzy wolą mysleć rano, innym nadogodniej poźnym wieczorem. Ustal jak to jest w Twoim przypadku.
- pozwalaj swoim pomysłom dojrzeć - wpadł Ci do głowy jakiś pomysł? Więc na jakiś czas “włóż go do szuflady” zanim podejmiesz akcję. Zdziwisz się, jak leżakowanie wpływa na sposób postrzegania. Nabierzesz dystansu, a przez to Twoje decyzje będą bardziej trafne.
- ruszaj się i ćwicz - jeśli Twoja praca jest w przeważającej części umysłowa, odpoczynek powinien być jak najbardziej fizyczny. Nie spodziewaj się, że po całym dniu siedzenia przed komputerem nad analizami, wieczorem zrelaksujesz się sięgając po Hemingwaya. Niekoniecznie musisz pracować na budowie, ale nie zaszkodzi rozruszać trochę mięśnie.
Na podstawie notatek z prelekcji Neil’a Stephenson’a wygłoszonej na konferencji USENIX’03, znalezionych przeze mnie via Lifehacker.
Zobacz także:
Neal Stephenson - oficjalna strona pisarza
Wyraź swoją opinię
“Laserowa” koncentracja
O tym jak ważne jest skupienie uczył już Sun Tzu w słynnej “Sztuce wojny”: Przed decydującym uderzeniem skoncentruj swoje siły w jednym punkcie. Podobnych wskazówek udziela nam fizyka… rozproszone światło jest całkowicie niegroźne, ale skupiona pod postacią lasera wiązka jest w stanie przeciąć najtwardszy materiał. Osobiście uważam, że umiejętność koncentracji stanowi jeden z warunków osiągnięcia sukcesu w dowolnej dziedzinie, dlatego choć pisałem już o niej kilkukrotnie, ponownie wracam do tego tematu.
Jakiś czas temu wspominałem o przykładowych ćwiczeniach rozwijających koncentrację. Rzecz w tym, że są one bardzo specyficzne i wymagają regularnego poświęcania im czasu, przy czym ich rezultaty nie tą tak do końca mierzalne. Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy pomogły czy nie. Stąd powstał pomysł tego artykułu, w którym poruszam kilka dodatkowych zagadnień związanych z koncentracją, ale takich, które nadają się do szybkiego zastosowania w różnych dziedzinach życia, czy to pracy, czy to nauce. Kilka spraw, pamiętanie o których powinno pomóc skoncentrować się na tym co akurat masz do zrobienia.
Łap za ogon tylko tą jedną srokę
Generalnie koncentracja polega na skupieniu się na jednym zadaniu. Może to być jakiś przedmiot, zadanie matematyczne, książka lub artykuł. Bez względu na to czym się zajmujemy koncentracja polega na poświęceniu wszystkich zasobów umysłu wykonywanej czynności. Nie ma mowy o skupieniu, jednocześnie starając się robić kilka innych rzeczy w tym samym czasie (np. czytać książkę oglądając telewizję). Stąd pierwszym krokiem powinno być wyrobienie sobie nawyku wykonywania w danym momencie tylko jednej rzeczy. Pozorna zdolność do wykonywania wielu zadań w tym samym czasie, w rzeczywistości mocno ogranicza możliwości przetwarzania i zapamiętywania informacji przez nasz mózg, a wręcz obniża IQ! Dlatego potrzebny jest pewien system kontroli… najzwyklejsza w świecie lista zadań. Może być to kartka, program komputerowy albo nawet strona www. Najważniejsze aby Tobie się z nim wygodnie pracowało. Skoncentruj się na pierwszym punkcie z listy i nie rozpraszaj się myśleniem o pozostałych - one tam są i zapisane poczekają na swoją kolej. Jak tylko skończysz z pierwszym, wtedy dopiero się zajmiesz kolejnymi zadaniami. Nie wcześniej…
Zanim zaczniesz coś robić opanuj swoje myśli i skoncentruj się na celu
Nigdy wcześniej w dziejach ludzki umysł nie musiał znosić bombardowania tak olbrzymią ilością informacji, jak ma to miejsce teraz. Wystarczy włączyć telewizor, aby na dowolnym kanale informacyjnym oprócz emitowanego programu, ujrzeć szereg pasków informacyjnych i jeszcze notowania giełdowe. Telefony komórkowe, poczta elektroniczna, kanały rss, skype, gadu-gadu, kontakty na naszej-klasie… to wszystko domaga się od nas nieustannej uwagi, dlatego coraz trudniej nam skupić się na tym nad czym w danej chwili pracujemy. Do tego dochodzą wszystkie niedokończone sprawy zalegające w naszym umyśle… na pewno choć raz, czy to ucząc się, czy to pracując nad czymś ważnym, doświadczyłeś nagłej potrzeby zrobienia czegoś innego, być może równie istotnego, choć często całkowicie niezwiązanego z aktualnie wykonywaną czynnością.
|
“Pewnego razu Alicja stanęła na rozstaju dróg i zobaczyła na drzewie Kota z Cheshire. - Którą drogą powinnam pójść? - zapytała. - A dokąd chcesz dotrzeć? - padło w odpowiedzi. - Nie wiem. - odpowiedziała Alicja. - Skoro tak - powiedział kot - To nie ma znaczenia dokąd pójdziesz.” –Lewis Caroll, Alicja w Krainie Czarów |
Bardzo dobrym, jeśli nie najlepszym sposobem okiełznania tych wszystkich chaotycznych myśli oraz skoncentrowania się na wykonywaniem zadaniu jest wcześniejsze wyznaczenie sobie konkretnego celu do osiągnięcia. Będzie on pełnił rolę soczewki, która skupi Twoją uwagę. Zastanów się dlaczego chcesz robić to robisz. Tak więc jeśli przygotowujesz się do nauki, sprecyzuj czego zamierzasz się nauczyć. Jaką dokładnie wiedzę lub umiejętność pragniesz zdobyć. Zanotuj to sobie! Określenie szczegółowego kryterium odniesienia sukcesu umożliwia skoncentrowanie się na istotnych, prowadzących do niego zadaniach, a w konsekwencji szybsze i lepsze ich wykonywanie. Jak w zamieszczonym obok cytacie - jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga Cię tam zaprowadzi. Z tym, że nie zawsze będzie to ta najlepsza i niekoniecznie polubisz to co znajdziesz na jej końcu. Jasno określony cel sprawi, że następnym razem gdy Twoje myśli gdzieś uciekną, szybko to sobie uświadomisz i będziesz mógł ponownie skoncentrować się na tym co jest istotne. Dlatego określając swoje cele bądź jak najbardziej precyzyjny.
Medytacja, jako forma treningu koncentracji
Świetnym sposobem treningu koncentracji jest medytacja. Poświęcenie kilku/kilkunastu minut swojego czasu na medytację może przynieść ukojenie skołatanym nerwom i przywrócić równowagę umysłu. Technika jest prosta, np. skupienie na płomieniu świecy lub na rytmie oddechu (o wiele łatwiej bo ma się zamknięte oczy). Wystarczy nawet dziesięć minut! Nie przejmuj się tym, że po chwili zaczniesz myśleć o czymś innym. To całkowicie normalne zjawisko, które u wielu osób potrafi objawić się już po kilkunastu sekundach! Za każdym razem gdy uświadomisz sobie, że Twój umysł uciekł myślami do jakichś innych spraw, najzwyczajniej w świecie przestań o nich myśleć i ponownie skup się na oddechu. Jest to zupełnie normalne i wcale nie oznacza, że nie potrafisz medytować - po prostu umiejętność pozostawania w skupieniu przez dłuższy czas jest efektem długiego treningu, a przecież “nie od razu Kraków zbudowano”. Dlatego właśnie medytacja jest świetną formą treningu koncentracji i siły woli. Gdzie można medytować? Najlepiej w cichym odosobnionym miejscu… w domu jest najwygodniej, ale może to być też odosobnione miejsce w parku lub lesie. Bardzo przyjemnie jest pomedytować w przerwie rowerowej wycieczki lub joggingu. Usiądź wygodnie, ale niekoniecznie w znanej z jogi formie kwiatu lotosu - wystarczy po turecku. Najważniejsze, abyś mógł w tej pozycji pozostać przez dłuższy czas bez poczucia dyskomfortu. Nie kładź się jednak, bo możesz najzwyczajniej w świecie zasnąć!
I to w zasadzie cała wiedza, niezbędna, aby rozpocząć szamodzielną medytację. Jeśli masz ochotę, spróbuj!
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o medytacji, możesz zacząć od techniki Vipassana.
Pamiętaj o odpoczynku oraz o tym czego nie należy robić podczas przerwy
Bardzo trudno jest pozostać skoncentrowanym na jednym zadaniu przez dłuższy okres czasu. Nasz mózg zużywa na ten cel sporo energii, dlatego tak ważne jest okresowe robienie przerw. Pierwszym objawem zmęczenia jest ucieczka myśli. Jeśli nagle ucząc się albo czytając książkę zorientujesz się, że w zasadzie nie potrafisz powiedzieć o czym był ostatni akapit, to znaczy, że Twój umysł “wybrał się na wagary” i najwyższy czas zrobić sobie przerwę. W tym momencie powinieneś zrobić sobie krótką przerwę (np. 10 minut), ale w jej trakcie nie należy podejmować żadnej innej czynności wymagającej większego skupienia! Mówiąc krótko… nie włączaj komputera, żeby sprawdzić czy nie przyszła nowa poczta itp., nie dzwoń ani nie wysyłaj sms’ów do znajomych, nie sprawdzaj co dziś w telewizji, nie przeglądaj prasy, nie sięgaj do ulubionej książki itp. Zamiast tego przespaceruj się po pokoju, wyjdź na balkon albo otwórz okno aby złapać oddech, napij się wody (Twój mózg też jej potrzebuje), jeśli musisz skorzystaj z łazienki… Świetnym pomysłem jest krótki trening fizyczny. Rozciągnij się (plecy, szyja, ramiona i nogi), zrób kilka przysiadów, pompek lub brzuszków. Jeśli masz taką możliwość podciągnij się na drążku. Ćwiczenia fizyczne pobudzają krążenie krwi, a to oznacza świeże dostawy tlenu do mózgu, co ułatwia i poprawia koncentrację. Powtarzając za Joshem Waitzkinem “Stan napięcia oraz relaks powinny stanowić elementy naszego codziennego rytmu, a trening fizyczny może być doskonałym narzędziem ułatwiającym wypoczynek umysłowy.”
Wyraź swoją opinię
- Skoncentruj się…
- Ćwiczenia poprawiające koncentrację
- Gdy zabraknie silnej woli…
To może Cię zainteresować...
Od czego zacząć organizowanie się?
Moleskine by eston |
Nie tak trudno odnaleźć dobre poradniki na temat zarządzania własnym czasem (choćby słynny “Getting Things Done”, Davida Allena), albo o wiele prostszy i bardziej przystępny dla początkujących Zen to Done autorstwa Leo Babauta. Problem w tym, że wprowadzenie u siebie tego typu systemów zarządzania i organizacji pracy bywa dosyć skomplikowane, wymaga czasu i sporego zaangażowania (do czarnego pasa w GTD
podobno dochodzi się w dwa lata). Wiele osób dość szybko się zniechęca, ponieważ wprowadzane zmiany i ułatwienia, zwykle przysparzają więcej kłopotów niż praca, którą miały nam ułatwić. W efekcie zamiast mieć więcej czasu jest go mniej i misterny plan zorganizowania się rozsypuje się jak domek z kart.
Poniżej dla najbardziej niezorganizowanych przedstawiam sposób na postawienie pierwszy krok na drodze do ładu i porządku. Cztery punkty, które pomogą okiełznać chaos. Warto spróbować przez miesiąc stopniowo wdrażać poniższe czynności, a wymierne korzyści staną się odczuwalne szybciej niż można by się spodziewać.
1. Zarezerwuj trochę czasu po południu na przygotowanie planu na dzień kolejny oraz poranek na jego szybkie przeanalizowanie.
Dobre jest zastanowić się naprzód co właściwie jest do zrobienia. Zbudowanie listy spraw na kolejny dzień może zaowocować ich optymalizacją (np. skoro pewne rzeczy można załatwić w jednym budynku nie trzeba tam chodzi wielokrotnie, można wszystko załatwić za jednym podejściem). Przygotowując listę wieczorem możemy o czymś zapomnieć, dlatego dobrze jest przejrzeć ją ponownie rano (robię to zwykle przy porannej kawie) dysponując świeżym wypoczętym umysłem i wprowadzić ewentualne poprawki.
2. Zminimalizuj ilość kanałów napływu informacji.
Trudno opanować przepływ informacji, jeżeli jesteśmy nimi zalewani z wielu różnych stron, dlatego pierwszym krokiem na drodze do przezwyciężenia chaosu powinno być ograniczenie ilości źródeł informacji. Dlatego:
- rób wszystkie notatki w jednym podręcznym notesie opatrując każdy wpis datą - koniec ze stosem małych kartek pałętających się po wszystkich zakamarkach,
- przygotuj sobie jedno osobne miejsce (pojemnik, szufladę itp.) na wszystkie papierowe dokumenty które lądują na Twoim biurku,
- skonfiguruj jeden program pocztowy (lub skrzynkę, np. Gmail) tak, aby odbierał pocztę ze wszystkich pozostałych skrzynek,
- załóż sobie jeden specjalny folder w którym będą lądować wszystkie nowe pliki jakie pojawią się w Twoim komputerze,
- jeżeli musisz systematycznie (np. codziennie rano) sprawdzać informacje na określonych stronach internetowych załóż sobie jeden osobny katalog linków w ulubionych zawierający adresy tych stron. A najlepiej tam gdzie to możliwe korzystaj z agregatora RSS.
3. Stosuj zasadę dwóch minut.
Wspominałem już o tej zasadzie przy okazji pisania o optymalizacji korzystania z poczty elektronicznej. Generalnie, jeśli jakiś rozwiązanie problemu lub wykonanie zadania zajmuje mniej niż dwie minuty, należy zrobić to natychmiast. Dzięki temu unika się nagromadzenia drobnych spraw odciążając umysł i umożliwiając mu zajęcie się bardziej absorbującymi problemami.
4. Każdy śmieć od razu eliminuj ze swojego otoczenia.
Masz na biurku starą fakturę lub rachunek sprzed dwóch lat? Nie przechowuj go tylko od razu wyrzuć (uwaga na dane osobowe!). To samo dotyczy reklamówek, starych zdezaktualizowanych notatek itp. Dobrym pomysłem jest wprowadzenie jakiejś metody zarządzania obiegiem papieru, a nawet wyeliminowanie papieru tam gdzie jest niepotrzebny. Ale śmieć to nie tylko papier. To także niepotrzebne maile, załączniki, stare pliki. Jeżeli coś jest już przedawnionym śmieciem, od razu eliminuj to ze swojego otoczenia. Bardzo szybko okaże się, że ogarnięcie wszystkiego dookoła nie jest tak trudne jak mogło by się wydawać.
Kolejne zmiany należy wprowadzać konsekwentnie, ale stopniowo. Postęp, poczucie większej kontroli oraz dodatkowy wolny czas na inne rzeczy (np. hobby), wpływają pozytywnie na samopoczucie, obniżają poziom stresu oraz motywują do dalszych kroków w stronę lepszej organizacji pracy.
Bez względu na wszystko najważniejsze są efekty pracy. To one zapewniają środki do życia. Jeżeli czujesz, że wprowadzane zmiany bardziej szkodzą niż pomagają – zwolnij, ale nie rezygnuj. Najważniejsze to podjąć decyzję, postawić pierwszy krok i dążyć do celu z determinacją. W dłuższej perspektywie jest to ścieżka do sukcesu.
Wyraź swoją opinię
Szybkie czytanie publikacji dostępnych online
W czasach zalewającej nas informacyjnej powodzi, pod postacią dostępnych na wyciągnięcie ręki tysięcy stron internetowych, umiejętność sprawnego i efektywnego czytania i zdobywania informacji pozwala na zaoszczędzenie ogromnych ilości czasu. Zasada jest bardzo prosta: wydobądź istotę przekazu - pomiń wszystko co zbędne lub nieistotne.
Generalnie możemy powiedzieć, że szybkość czytania daje się podwyższyć na dwa sposoby:
- fizycznie czytać szybciej - wytrenować odpowiednią umiejętność postrzegania większych partii tekstu za pomocą jednej fiksacji oka oraz wyeliminowanie subwokalizacji (czytania tekstu w myślach). Najlepsi “czytacze” osiągają szybkość nawet tysięcy słów na minutę. Niestety opanowanie tej metody wymaga cierpliwości i dyscypliny oraz systematycznego wykonywania szeregu ćwiczeń.
- czytać mniej tekstu - skupić się na informacji, pomijając całą nieistotną resztę. Zaletą jest możliwość wykorzystania tej metody przez każdego i praktycznie od razu. Zdobycie wprawy zabierze trochę czasu, ale nie aż tyle jak w przypadku powyżej.
Studying by bookgrl’s |
Ani jeden ani drugi sposób nie ma zdecydowanej przewagi wobec drugiego. Oba mają swoje wady i zalety, dlatego opinie są zwykle podzielone. Kursy szybkiego czytania zawierają elementy obu metod, ponieważ świetnie się one uzupełniają. Zwykle spędzam online dużo czasu i przeważnie pracuję z tekstem, wolę ten drugi sposób. I to bez względu na to czy robię akurat poranny przegląd prasy, popołudniowy przegląd blogów czy też wyszukuję informacji naukowych do swoich badań. Po prostu duże skupienie i nieustanne zmuszanie oka do fiksacji na ekranie monitora, nieszczególnie sprzyja oczom. Pozostaje opcja drukowania sobie artykułów, ale operując na dużej ilości informacji, jest to nieefektywne (ze względu na czas potrzebny na wydruk oraz ze względu na niezbyt ekologiczne zużycie papieru). Często bywa jest tak, że już nigdy więcej nie wraca się do tej samej informacji, więc nie ma potrzeby jej drukować, aby za moment po przeczytaniu wyrzucić.
No więc jak czytać mniej, aby czytać szybciej i efektywniej?
Do szybkiej porannej prasówki zwykle wystarczy zapoznanie się z tytułem i pierwszym akapitem artykułu. Często wystarczy to do ogólnego zorientowania się co autor chce przekazać. Jeśli zainteresuje mnie tytuł, znajdę coś interesującego względnie inspirującego we wstępie lub ewentualnie poszukuję konkretnej informacji z tekstu, wtedy czytam całość. Choć bywa, że dosyć wybiórczo, przeskakując szybko po akapitach oceniając tylko co się w nich znajduje.
Jeśli chodzi o publikacje naukowe, rolę pierwszego akapitu pełni abstrakt. Zwykle czytam abstrakt i od razu wnioski końcowe, a czasami także przeglądam tabele i wykresy. Dopiero wtedy jeśli uznam, że artykuł wnosi istotną wartość do mojej pracy, czytam dokładnie całość. Zważywszy, że każda publikacja to 6-12 stron tekstu, często trudnego i drobno drukowanego, taki szybki przegląd pozwala znacząco zaoszczędzić i bardziej efektywnie wykorzystać swój czas. Zwłaszcza, że wszystkie papiery naukowe w obrębie danej specjalizacji są zorganizowane w podobny sposób, więc przy odrobinie wprawy rzut oka wystarczy, żeby zorientować się na co autor kładzie nacisk i co jest istotne.
Na koniec trzeba pamiętać, że zaoszczędzony w ten sposób czas powinien być wykorzystany na hobby, relaks i obcowanie z najbliższymi, a nie na jeszcze więcej pracy i więcej siedzenia przed komputerem. Czasami zdumiewająco łatwo o tym zapomnieć.
Dowiedz się więcej i zobacz kilka ciekawych przykładów jak “szybkie czytanie online” można wykorzystać w praktyce:
How to learn Speed Reading (@WikiHow)
How to Speed Read on the Web (@Evernerve.com)
How to read a scientific paper (@Center for Bioinformatics and Comptuational Biology)
Wyraź swoją opinię
Wymarzone miejsce do pracy
Idealne miejsce pracy powinno być schludne i zorganizowane. Powinny znajdować się tu tylko te elementy, które pomagają Ci w pracy oraz ułatwiają koncentrację. Warto przyjrzeć się własnemu biurku i od czasu do czasu zrobić porządek lub dokonać małej reorganizacji.
My workspace by patrickmarsceill |
Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci dojść do ładu z Twoim własnym biurkiem, nad którymi niekoniecznie jak dotąd się zastanawiałeś. Chcesz spróbować?
Zapewnij sobie odpowiednią ilość naturalnego światła oraz świeżego powietrza.
Naturalne światło jest niezbędne do normalnego funkcjonowania. Jego brak wzmaga poczucie niepokoju, przyśpiesza zmęczenie i ogólne znużenie. Dlatego tak źle czujemy się podczas krótkich, szarych, jesienno-zimowych dni. Tlen również odgrywa ważną rolę. Jeśli pracujesz w budynku wyposażonym w system wymuszonego obiegu powietrza, postaraj się kilka razy w ciągu dnia wychodzić na dwór się dotlenić.
Ogranicz liczbę gadżetów do minimum.
Zdjęcia najbliższych, pamiątki z wyjazdów, dzisiejsza gazeta… wszystko to stanowi normalny element biura, ale czy musi w każdym momencie znajdować się w zasięgu Twojego wzroku? Elementy z którymi jesteś związany emocjonalnie, zwykle bardzo rozpraszają. Jeśli odczuwasz potrzebę spoglądania co jakiś czas na fotografię ukochanej osoby, umieść ją poza normalnym obszarem widzenia, tak abyś spoglądają na ekran komputera lub dokumenty przed sobą nie widział jej nawet kątem oka. Możesz spoglądać na nią kiedy tylko zechcesz (świadomie), ale usunięcie jej z pola widzenia spowoduje że podczas pracy Twój mózg nie będzie jej podświadomie rejestrował - a przez to się rozpraszał. Takie gadżety mogą też znajdować się w Twoim komputerze, np. zdjęcie z wakacji na pulpicie, Skype lub Gadu-Gadu uruchomiony w tle, itp…
Utrzymuj ład i porządek.
Koniecznie zerwij z zasadą: “przewróciło się - niech leży”. Każdy przedmiot ma swoje miejsce, więc niech tam się znajdzie. Jeśli akurat znajduje się na Twoim biurku, to znaczy, że albo jest tu tymczasowo, albo nie powinno być go tu wcale. Śmieci najlepiej wyrzuć od razu. Książki odłóż na półkę. Akcesoria biurowe z których nie korzystasz zbyt często powinny znajdować się w szufladach, a nie na blacie (zszywacz, dziurkacz, kalkulator, pieczątki). To samo dotyczy pulpitu Twojego komputera. Zobacz, czy te wszystkie pliki i skróty naprawdę są Ci potrzebne.
Twoim celem powinna być prostota, prostota i jeszcze raz prostota. W schludnym i poukładanym otoczeniu, Twój mózg będzie pracował efektywniej i mniej się męczył. O wiele łatwiej będziesz się koncentrować, a nauka i praca staną się prostsze i przyjemniejsze.
Wyraź swoją opinię
« Poprzednie wpisy





