Jeden dobry powód…

W toczonych przez nas każdego dnia małych bitwach na argumenty, zwykle próbujemy zalać naszego adwersarza istną powodzią jedynych słusznych powodów potwierdzających, że racja znajduje się po naszej stronie. Zakładamy, że jeśli przedstawimy pięć, dziesięć i więcej argumentów potwierdzających naszą tezę, będzie nam go łatwiej przekonać do zmiany stanowiska. Badania naukowe wykazały, że jest dokładnie odwrotnie! Im więcej rzeczy przywołuje się celem potwierdzenia własnej tezy, z tym mniejszym przekonaniem broni się każdego argumentu z osobna. Twarda obrona jednego, góra dwóch solidnych argumentów, jest łatwiejsza i bardziej skuteczna niż wielu.

Zespół naukowców z Ohio State University oraz Autonomous University of Madrid zademonstrował działanie tego efektu. Badacze powiedzieli 59 studentom, że uczelnia planuje wprowadzenie nowych egzaminów końcowych. To się studentom nieszczególnie spodobało dlatego pozwolono im przedstawić swój punkt widzenia. Zachęcono ich do obrony swojego stanowiska, ale pod pewnym warunkiem. Połowę grupy poproszono o wskazanie dwóch powodów, dla których nowe egzaminy są złym pomysłem. Natomiast druga połowa miała zastanowić się aż nad ośmioma powodami.

Po przeprowadzeniu rozmów i dokładnej analizie okazało się, że studenci, którzy opierali swoją argumentację na dwóch powodach, zdecydowanie z większą determinacją sprzeciwiali się nowym zasadom egzaminowania i w bardziej aktywny sposób bronili swojego stanowiska. Pozostali, choć teoretycznie wolno im było wykorzystać większą liczbę argumentów, nie obstawali przy nich tak stanowczo oraz łatwiej zmieniali zdanie. Wnioski płynące z tych badań sugerują, że nasza wewnętrzna determinacja oraz przekonanie o słuszności sprawy są zwykle odwrotnie proporcjonalne do liczby posiadanych i przedstawianych argumentów.

Z tego właśnie powodu lepiej nie stosować podczas zażartej dyskusji tej słynnej frazy: “daj mi jeden dobry powód dlaczego mój pomysł jest zły…”, bo to nic innego jak wkładanie przeciwnikowi oręża do ręki. Zamiast osłabić jego pozycję, tylko umocnimy go w przekonaniu co do własnej słuszności. Spowodujemy, że jeszcze zacieklej będzie bronić swojego zdania, ponieważ jego linia obrony skupi się na tym “jednym dobrym powodzie”. Co ciekawe tą technikę można wykorzystać w przeciwną stronę, do zaszczepienia w drugiej osobie przekonania pozytywnego. Uważajcie więc na sprzedawców, którzy pytają… “Czy potrafi Pan/Pani podać jeden powód przez który uważa Pan/Pani, że nasz produkt jest dobry?”. Lepiej być ostrożnym…

Zobacz także Eight ways to get exactly what you want (@New Scientist).

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Kilka słów o dziękowaniu

Thank You!

Thank you by psd

wdzięczny
1. «mający serdeczne uczucia dla swego dobroczyńcy, pragnący podziękować i odwzajemnić się za doznane dobro»
2. (…)
według: Słownik Języka Polskiego PWN

W książce Larry’ego Jamesa “Ten Commitments of Networking: Creative Ways To Maximize Your Personal Connections” (wydana w Polsce przez wydawnictwo OnePress pod tytułem: “10 założeń networkingu. Jak w pełni wykorzystywać swoje znajomości.”) natrafiłem na dość ciekawą uwagę dotyczącą podziękowań. Mianowicie autor uważa, że powinny one służyć podkreślaniu zasług drugiej osoby i wysuwaniu jej uczynków na pierwszy plan, o czym niestety wiele osób często zapomina. Powtórzmy jeszcze raz… podziękowanie ma na celu wyrażenie wdzięczności i uznania drugiej osobie, a nie eksponowaniu siebie!
Spróbuj zauważyć różnicę w przekazie pomiędzy dwoma poniższymi wypowiedziami:

“Chciałbym Ci bardzo podziękować! Twoja prezentacja była naprawdę interesująca i wiele się dowiedziałem.”

oraz

“Twoja prezentacja była naprawdę interesująca i wiele się dowiedziałem. Chciałbym Ci bardzo podziękować!”.

Czy udało Ci się zauważyć na czym owa różnica polega? Która wersja bardziej Ci odpowiada? W pierwszym przypadku istotę przekazu stanowi podziękowanie z Twojej strony (ja - twoja prezentacja). W drugim, na pierwszym miejscu wylądowała wartość dzieła (twoja prezentacja - ja), co dla autora (w tym wypadku prezentacji) ma zdecydowanie większe znaczenie. Poza tym takie podziękowanie jest zdecydowanie przyjemniejsze. Trudno się nie zgodzić z autorem książki, że różnica o odbiorze jest ogromna. Nawet jeśli w pierwszym momencie ani jedna ani druga strona nie zdaje sobie z tego sprawy. Tak się dzieje zawsze kiedy najpierw sprecyzuje sie za co tak naprawdę jesteśmy wdzięczni. Spróbuj wykorzystać tą wiedzę w praktyce przy najbliższej okazji, a sam sie przekonasz.

Umiejętne wyrażanie wdzięczności to prawdziwa sztuka. Jednak bez względu na to, czy “dziękuję” pojawi sie na początku czy na końcu, jeśli nie wypłynie z serca, będzie nosiło znamiona manipulacji i tak naprawdę nie będzie miało żadnego znaczenia lub wręcz znaczenie negatywne. Wyrażając wdzięczność należy to robić szczerze i to najlepiej patrząc drugiej osobie w oczy! W innym przypadku lepiej w ogóle tego nie robić, bo nie ma chyba bardziej przykrego doświadczenia, niż obojętne, nieszczere, wręcz automatyczne podziękowanie. Jest to jedna z tych rzeczy, które iście zabójczo wpływają na osobistą motywację i chęć działania każdego człowieka.

Na podstawie książki Larry James - Ten Commitments of Networking: Creative Ways To Maximize Your Personal Connections.

Zobacz także:
How to say “Thank you” in many languages (@Enchanted Learning)
Why Living a Life of Gratitude Can Make You Happy (@ZenHabits)
It is Tremendous When People Pause and Say Thank You (@miloriano.com)

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Jak słuchać uważnie?

Żeby odnieść sukces w dowolnej dziedzinie trzeba nauczyć się efektywnej komunikacji z innymi. Umiejętnością, wymienianą na pierwszym miejscu jest umiejętność słuchania innych. Niestety, nie wiedzieć czemu większość ludzi zachowuje się całkowicie odwrotnie, znajdując przyjemność we wsłuchiwaniu się w tembr własnego głosu. Ktoś powiedział, że gdyby Bóg chciałby abyśmy więcej mówili niż słuchali dałby nam dwoje ust i jedno ucho, a nie odwrotnie.

Bycie „aktywnym słuchaczem” procentuje, ale nabycie tej umiejętności nie jest proste. Wewnętrzna walka z narzucaniem własnej interpretacji, punktu widzenia lub opinii jest dość trudna. Szczególnie na początku, kiedy musimy skupiać się na rozmowie i jednocześnie na tym jak ją prowadzimy, co wiem z własnego doświadczenia. Co więcej, nie wystarczy po prostu słyszeć… trzeba jeszcze rozumieć co nasz rozmówca mówi. Często okazuje się bowiem, że zamiast interpretować właściwy przekaz, zaczynamy zastanawiamy się nad własną odpowiedzią. To często jest powodem braku zrozumienia o co właściwie chodzi. Owszem odbieramy suchą treść, ale nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego co znajduje się między wierszami.

Dobra wiadomość jest taka, że aktywnego słuchania można się nauczyć.

Jak to osiągnąć? Najlepiej poprzez praktykę. Poniżej zamieściłem kilka pomysłów na ćwiczenie efektywnej komunikacji.

1. Skoncentruj się na rozmówcy i usuń przeszkody.
Konwersację zawsze należy rozpocząć od skupienia całej swojej uwagi na rozmówcy. Dlatego kiedy prowadzisz z kimś dialog powinieneś patrzeć tej osobie w oczy, starając się ogarnąć całość przekazu. Usuń obiekty stwarzające bariery pomiędzy Tobą i Twoim rozmówcą (np. komputer). Rozglądając się na boki, oglądając telewizję, sprawdzając która godzina, czy pisząc w trakcie rozmowy na komputerze sprawisz, że Twój rozmówca odniesie wrażenie, że to co ma do powiedzenia niespecjalnie Cię obchodzi. Natomiast spokojne przytaknięcie lub zadanie uszczegóławiającego pytania sprawi przyjemność naszemu rozmówcy i podkreśli nasze zaangażowanie w rozmowę.

2. Uważnie obserwuj swojego rozmówcę.
Ponad połowa informacji w trakcie rozmowy przekazywana jest niewerbalnie. Często sygnały te odbieramy podświadomie, okazuje się jednak, że zwrócenie uwagi na pewne charakterystyczne zachowania może nam bardzo powiedzieć o drugiej osobie. Skrzyżowane na piersi dłonie, pozycja półleżąca w trakcie rozmowy, poprawianie okularów, bawienie się długopisem, nerwowe zaciskanie pięści i wiele innych podobnych „sygnałów”.

3. Nie przygotowuj zawczasu właściwej odpowiedzi.
Często gdy tylko nasz partner lub partnerka rozpocznie swój wywód, od razu zaczynamy zastanawiać się nad właściwą odpowiedzią, szukając odpowiedniego momentu żeby się wtrącić i przejąć kontrolę nad rozmową. Problem w tym, że w tym samym momencie, choć słyszymy co mówi nasz partner, przestajemy słuchać.

4. Wstrzymaj się na moment zanim odpowiesz.
To jest bardzo dobry nawyk, ale bardzo trudny do wyrobienia. Szczególnie, kiedy w dyskusji uczestniczy więcej niż jedna osoba. Pozostali rozmówcy tylko czekają na moment ciszy, aby przejąć kontrolę. Polecam za to stosowanie sekundy przerwy w sytuacji, kiedy otrzymamy bezpośrednie pytanie. Ten moment ciszy sprawi, że nasz umysł zdąży lepiej przeanalizować problem, a nasz rozmówca odniesie wrażenie, że ważymy racje i zastanawiamy się nad jego pytaniem.

5. Zawsze pamiętaj, że możesz nie mieć racji.
Zawsze trzeba się liczyć z tym, że ktoś może mieć inne zdanie. Niestety w rzeczywistych relacjach przekonanie do swojego zdania często nie jest możliwe, ponieważ rozmówca przyjął zasadę „bo nie”. Najbardziej rzuca mi się to w oczy w rozmowach polityków – rozmowach, które choć nazywane debatami, raczej nimi nie są, bo żadna z uczestniczących stron nie jest skłonna pójść na ustępstwa w swoich poglądach, ani powiedzieć czegokolwiek niezgodnego „z założoną wersją”. Otwarty umysł uważa się za cechę wielkich ludzi.

Warto pamiętać, że jako najlepszych partnerów do rozmowy wymienia się tych którzy najmniej się odzywali, a którzy szczerze i otwarcie nas słuchali.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj