Nauczanie “for dummies”

Students
 

Students at lecture Creative Commons by Goodimages

Największą różnicę pomiędzy drugim, a trzecim etapem kształcenia (czyli pomiędzy studiami magisterskimi, a doktoratem) stanowi obowiązek prowadzenia zajęć dydaktycznych. Może on obowiązywać od razu od pierwszego roku studiów doktoranckich, zwykle jednak świeżo upieczeni przyszli doktorzy, przez pierwszy rok realizują tzw. współudział dydaktyczny, pomagając doświadczonym wykładowcom np. poprzez przygotowywanie materiałów lub prezentacji na wykłady. Potem nie ma zmiłuj. Każdy musi stawić czoła tabunowi przyszłych inżynierów i magistrów. A stres jest ogromny… zwłaszcza na pierwszych latach, kiedy często zdarza się, że prowadzący są niewiele mądrzejsi, a bywa że i młodsi od swoich podopiecznych.

Pewien problem polega na tym, że startując z doktoratem często nie ma się żadnego przygotowania dydaktycznego. Rzadko ma się możliwość odbycia formalnego treningu w tym zakresie. Gorzej, często nawet młodzi doktoranci nie wiedzą czego się właściwie od nich oczekuje. Bo prowadzenie zajęć to tak naprawdę nie jest wyświetlanie slajdów, dyktowanie zadań i sprawdzanie “domówek”. Trzeba nawiązać kontakt na linii prowadzący - studenci. W przypadku np. zahukanych introwertyków, sytuacja może zrobić się doprawdy niewesoła. Dla studentów zresztą też…

Kto by nie chciał, aby po latach wspominano go w ten sposób jak Josh Waitzkin pisze w książce “Art of Learning” o swoim pierwszym nauczycielu szachów Bruce Pandolfinim:

“Bruce (…) nie stawiał się w pozycji wszechwiedzącego, ale raczej próbował przyjmować rolę przewodnika w procesie mojego rozwoju, niźli autorytetu. Jeśli nie zgadzałem się z nim, różnica zdań przeradzała się w dyskusję, a nie w kazanie.

Bruce powstrzymywał moje zapędy zadając pytania. Kiedykolwiek podjąłem istotną decyzję, dobrą lub złą, zawsze nalegał abym omówił swój cały proces myślowy. Czy były inne drogi do osiągnięcia tego celu? Czy przyjrzałem się zagrożeniom stwarzanym przez przeciwnika? Czy rozważyłem inną kolejność wykonania czynności? Bruce nie traktował mnie protekcjonalnie - niektórzy nauczyciele potrafią tak bardzo unikać autorytaryzmu, że chwalą wszystkie decyzje ich małych graczy, dobre i złe. Ich intencją jest budowanie fundamentów pewności siebie, ale zamiast tego zniechęcają do obiektywności, zachęcają do pobłażania samemu sobie oraz, co jest chyba najbardziej destruktywnym zjawiskiem, budują nieszczerą relację pomiędzy instruktorem i uczniem, którą każdy bystry dzieciak potrafi bezbłędnie wyczuć. (…)

Większość naszych lekcji przebiegała w ciszy, w której obaj siedzieliśmy w zamyśleniu. Bruce nie chciał karmić mnie wiedzą, ale wspomóc rozwój mojego umysłu na drodze do dojrzałości.”

Wielu obarczonych obowiązkiem dydaktycznym, podobnie jak miało to miejsce w moim przypadku, poszukuje w bibliotekach i internecie wszelakich wskazówek. Chciałbym tu przedstawić kilka wskazówek, zainspirowanych przez “How to be a good teacher” (@Educated Being), które od dłuższego czasu stanowią dla mnie swoisty drogowskaz. Zawodowym nauczycielom poniższa lista może wydać się zbyt ogólna lub wręcz pocieszna, ale nawiązując do tytułu popularnej serii książkowej, została przygotowana raczej “for dummies”. Sądzę, że mi pomogła i chciałbym wierzyć, że pomoże innym postawionym znienacka w obliczu dydaktycznego obowiązku, po kilku latach stwierdzam zresztą, że całkiem, całkiem przyjemnego.
A więc do rzeczy…

  1. Pamiętaj, że tu nie chodzi o Ciebie, tutaj chodzi o nich - jesteś tu tylko po to, aby pomóc studentom nauczyć się tego co już wiesz i odkryć czego jeszcze nie wiesz. Nikt nie wie wszystkiego dlatego prowadząc zajęcia Ty też stajesz się studentem. Spróbuj stworzyć w klasie atmosferę nauki, a nie “nauczania”.
  2. Poznaj swoich uczniów - Wiedza o swoich studentach jest bardzo ważna. Nie można podchodzić do wszystkich w ten sam sposób, zakładając że każdy z nich to swego rodzaju tabula rasa po której przyszło Ci pisać. Każdy student ma swój własny bagaż wiedzy i doświadczeń. Każdy spogląda na świat w odmienny sposób. Świadomość tego pomoże Ci zrozumieć ich oczekiwania względem Ciebie i prowadzonych przez Ciebie zajęć.
  3. Spraw, aby poczuli się swobodnie - Tylko jeśli Twoi studenci czują sie komfortowo, tylko wtedy zdobędą się na odwagę aby zadawać pytania i wykazywać inicjatywę. W niesprzyjającej atmosferze, żaden nie zaryzykuje wypowiedzi, aby uniknąć zakłopotania i wstydu. Musisz stworzyć poczucie bezpieczeństwa oraz swobody wyrażania swoich myśli.
  4. Okaż szczerą pasję - generalnie studenci doceniają wykładowców, którzy z pasją podchodzą do swojego przedmiotu (nawet jeśli są bardzo, bardzo wymagający). Nigdy nie popełnij błędu zakładając, że studenci są ślepi i nie zauważą, że udajesz że lubisz to co robisz. Mogą nie znać, nie interesować się, a nawet nie lubić Twojego przedmiotu, ale na pewno nie są głupi. Mają swoje własne kryteria oceny i raczej nie zainteresują się czymś, do czego nawet Ty podchodzisz z lekceważeniem.
  5. Wyjaśnij im co będą z tego mieli - Każde zajęcia mają swój cel. Jeśli na samym początku przestawisz swoim studentom, czego chcesz ich nauczyć oraz jakie przyniesie im to korzyści, będą bardziej zmotywowani i tym chętniej będą pochłaniać kolejne partie materiału.
  6. Wyrażaj się jasno - Nawet będąc wybitnym ekspertem w swojej dziedzinie, jeśli nie będziesz potrafić komunikować się w sposób jasny i zrozumiały dla ludzi, nie posiadających Twojej wiedzy, nie zdobędziesz uznania w ich oczach. Ktoś kto mówi niezrozumiale, zazwyczaj sam do końca nie rozumie tematu.
  7. Nie bój się przyznać do niewiedzy - niektórym wykładowcom przyznanie się do niewiedzy przychodzi z ogromnym trudem. Zrobią wszystko, aby uniknąć konieczności odpowiedzi lub odbić pytanie z powrotem do studenta. Prawda jest taka, że studenci są bardzo spostrzegawczy. Wymigiwanie się spowoduje jedynie utratę Twojej wiarygodności. Lepiej już powiedzieć “Nie wiem, ale dowiem się i odpowiem na następnym wykładzie”. Oczywiście nie można zapomnieć wywiązać się z tej obietnicy. Z przymrużeniem oka… w anegdotach o naukowcach jest historyjka o tym jak z trudnymi pytaniami radził sobie Niels Bohr.
  8. Nauczaj z głębi serca - tak jak prezentacja to nie tylko folie w rzutniku lub slajdy w Power Poincie, tak samo zwykłe odtwarzanie materiału nie jest jeszcze prawdziwym nauczaniem. Prezentacja staje się dobra, kiedy autor włoży w nią część siebie. To samo dotyczy prowadzenia zajęć.
  9. Powtórz najważniejsze zagadnienia - Za każdym razem kończąc zajęcia zrób krótkie podsumowanie i wskaż studentom, które punkty z wykładu są Twoim zdaniem najważniejsze. Zwykłe zrzucenie na ich głowy tony materiału, bez wyraźnego ukierunkowania na to co jest ważne raczej nie spowoduje, że studenci będą się dobrze uczyć. Wszyscy wiedzą, że w pierwszej kolejności trzeba nauczyć się tego co prowadzący zaznaczył jako ważne (wg zasady “bo to na pewno będzie na teście/egzaminie”).
  10. Zadawaj właściwe pytania - Zadawaj takie pytania, aby można w nich było poczuć szczere zainteresowanie tym co myślą Twoi podopieczni i jak wiele się nauczyli. Takie pytania mogą odnosić się bezpośrednio do kluczowych zagadnień omawianych na zajęciach, ewentualnie prowadzić do otwartej dyskusji na dany temat.
  11. Ucz myśleć - Nauczanie nie polega na prostym przekazywaniu wiedzy. Do tego można wykorzystać książki lub inne materiały instruktażowe. Aby być lepszym nauczycielem, musisz postarać się zapewnić swoim studentom trochę intelektualnej przestrzeni, nauczyć ich samodzielnie myśleć i rozwiązywać problemy. Muszą nabyć umiejętność formułowania mających znaczenie wniosków oraz podejmować oparte na tych wnioskach właściwe decyzje.
  12. Doceń nakład pracy - Pamiętaj, że niektóre z Twoich poleceń mogą wymagać od studentów wielu godzin pracy. Zwracaj na to uwagę i kiedy trzeba doceń, ale tylko w tych przypadkach kiedy to była praca mądra, która przyniosła mądre, prawidłowe rezultaty. Zbyt często studenci oczekują zaliczenia tylko dlatego, że wykonanie danego rysunku lub napisanie artykułu zajęło im kilka dni.
  13. Słuchaj swoich podopiecznych - Słuchanie tego co mają do powiedzenia, pomoże Ci ich lepiej zrozumieć. Nie zgaduj, nie domyślaj się co siedzi w ich głowach. Nie przeszkadzaj im i pozwól samodzielnie to wyrazić.
  14. Zwracaj uwagę na emocje - Bardzo ważnym jest nauczyć się obserwować emocje skrywające się za przekazywaną treścią. To pozwala lepiej zrozumieć i współpracować ze studentami. Tylko wtedy można dowiedzieć się co naprawdę myślą o Twoim przedmiocie i jak dobrze się w nim czują.
  15. Każdy student jest inny - Ma inne przewagi i inne braki. Nigdy nie generalizuj w stylu “dzisiejsza młodzież się nie uczy”! Poznając lepiej swoich studentów, będziesz w stanie odnaleźć najlepszy sposób nauczania każdego z nich. Twoje zajęcia zawsze powinny zawierać coś odpowiadającego sposobowi nauki każdego studenta.
  16. Nie wykorzystuj swojej pozycji - Kontrolując warunki zaliczenia przedmiotu masz de facto władzę nad studentami. Nie wykorzystuj jej do udowadniania swoich racji. W ten sposób być może osiągniesz chwilowe posłuszeństwo, ale utracisz cały szacunek. Odbudowanie straconej reputacji może trwać całe lata.
  17. Nigdy nie przestawaj (się) uczyć - Tak jak nigdy nie przestawaj się uczyć, tak nigdy nie przestawaj uczyć innych. Kto zostaje nauczycielem raz, zostaje nim na całe życie. Tylko nie zapomnij nauczyć się nauczać.
  18. Szanuj swój podpis - wpisując ocenę do indeksu, zapisujesz ją na kartach historii. W ten sposób niejako ręczysz, że student posiada wiedzę na poziomie jej odpowiadającym. Bądź obiektywny i uczciwy, bo każda wystawiona ocena świadczy też o Tobie.

Taki wykładowca, to ideał w osiemnastu punktach, ale ideały są właśnie po to aby do nich aspirować. Z tego co widzę, to przede mną też jeszcze jest daleka droga. Tak na marginesie, to powyższe wskazówki odnoszą się nie tylko do wykładowców i studentów, ale także innych relacji mistrz-uczeń. Przy odrobinie wysiłku można je przenieść na grunt zarządzania ludźmi i coachingu. Tutaj można znaleźć więcej interesujących informacji na ten temat, przedstawionych w ujęciu bardziej biznesowym.

Obowiązek dydaktyczny, choć może być bardzo przyjemny, jest też bardzo czaso- i pracochłonny. Choć ciągłe obcowanie z młodymi ludźmi zapobiega psychicznemu “zramoleniu”, to zwykle trzeba odstawić na bok własną naukę, prowadzone badania i wiele innych spraw. Do tego łatwo się pomylić, pogubić, speszyć, wygłupić… Dlatego na koniec mam taką prośbę, do wszystkich obecnie studiujących, abyście dali doktorantom trochę fory… zwłaszcza, że wielu naprawdę mocno stara się wypaść przed wami jak najlepiej.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj