2 lutego 2010
Burżujskie walizki

Nie jest tajemnicą, że we współczesnym świecie ogromnie nasiliły się potrzeby posiadania oraz „pokazania się”. Mniej lub bardziej intencjonalnie, media umieściły materializm i wzmożoną konsumpcję na świeczniku. W efekcie często miarą człowieka w oczach innych jest nie to co sobą reprezentuje, ale to co posiada. Bywa to źródłem negatywnych emocji oraz fali krytki w kierunku tych którzy „mają coś lepszego” ze strony tych którzy z jakiś względów „nie mają”, bo np. nie mogą sobie na to pozwolić. Tego typu zazdrość potrafi być jednak bardzo obłudna. Holden Caulfield, bohater „Buszującego w Zbożu” (ang. „The Catcher in the Rye”), bez skrupułów obnażył rzeczywiste motywy niejednego takiego krytyka…

Burżujskie…

„Wiąże się to z pewnym wspomnieniem. Kiedy byłem w szkole w Elkton Hills, mieszkał ze mną w tym samym pokoju nijaki Dick Slagle, który miał marne, tanie walizy. Trzymał je pod swoim łóżkiem zamiast na specjalnym stojaku, żeby ich nikt nie oglądał i nie porównywał z moimi. Mnie to robiło cholerną przykrość i kombinowałem, żeby się swoich pozbyć jakimś sposobem albo zaproponować Dickowi zamianę. Miałem walizy z pierwszorzędnego sklepu, z prawdziwej cielęcej skóry, z wszelkimi szykanami, na pewno kosztowały niewąski grosz.

Tymczasem zdarzyło się coś dziwnego. Posłuchajcie: po długich namysłach wpakowałem wreszcie swoje walizy także pod łóżko, zamiast je wystawić na stojaku, żeby Dick Slagle nie wyrobił sobie kompleksu niższości z ich powodu, i cóż bubek na to? Nazajutrz wyciągnął moje walizy spod łóżka i z powrotem wtaszczył na stojaki. Długo sobie łamałem głowę, nim dociekłem, dlaczego tak zrobił, aż w końcu odkryłem: Dick chciał, żeby koledzy myśleli, że to są jego walizki.

Słowo daję. Chłopak miał na tym punkcie lekkiego hysia. Wiecznie mi na przykład dokuczał o te walizy. Mówił, że są zanadto nowe i burżujskie. To było jego ulubione określenie. Musiał je gdzieś usłyszeć czy też przeczytać. Wszystkie moje rzeczy były, jego zdaniem, cholernie burżujskie. Nawet wieczne pióro miałem burżujskie. Pożyczał je ode mnie co prawda stale, ale było cholernie burżujskie. (…) Z początku nazywał wszystkie moje manatki burżujstwem tylko dla żartu, a ja się nie przejmowałem, kawał wydawał się dobry. Ale po jakimś czasie coś się zmieniło, czułem, ze Dick już nie żartuje.”

Fragment  J.D. Salinger “Buszujący w zbożu” (ang. “The Catcher in The Rye”) w tłumaczeniu Marii Skibiniewskiej (wyd. Iskry, 1961).

Niestety muszę też przekazać smutną wiadomość. W ubiegłym tygodniu (27 stycznia 2010 roku) J.D. Salinger zmarł w swoim domu w Cornish w stanie New Hampshire, USA. Miał 91 lat. Jego książki, a szczególnie „Buszujący w Zbożu” zdobyły ogromną popularność i rzesze oddanych fanów na całym świecie. Choć niedawno przytaczałem jeden z fragmentów i chciałem na tym poprzestać, pomyślałem, że dla uczczenia pamięci autora wrócę do tej książki raz jeszcze aby ponownie zachęcić czytelników do sięgnięcia po nią (jeśli to możliwe w oryginale).


Artykuły o podobnej tematyce:




Dodaj swój komentarz

Dodając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności.