13 sierpnia 2009
Czytać ze zrozumieniem…

Jest czymś zupełnie oczywistym, że inaczej się czyta dla przyjemności, a zupełnie inaczej celem zdobycia informacji. Praca z bardziej ambitnym tekstem nie ogranicza się tylko do przebiegania wzrokiem kolejnych akapitów. Wymaga koncentracji i choć odrobiny oleju w głowie, bo to co jest napisane, nie zawsze jest tym co zostaje przeczytane… Czytanie ze zrozumieniem to sztuka, a kolejne szlify zdobywa się przez całe życie. Wraz z dojrzewaniem intelektualnym poszerza się horyzont oraz wzbogaca sposób postrzegania rzeczywistości. Krótko mówiąc im więcej się wie, tym więcej i pełniej można doświadczać oraz się rozwijać… dlatego czytanie ze zrozumieniem jest podstawowym narzędziem pracy intelektualistów.

Nad czym powinno się zastanawiać…?

  • Co tak naprawdę autor chce przez to powiedzieć?
  • Czytając dowolny tekst zawsze trzeba zadać sobie pytanie, o co tak naprawdę autorowi chodzi. Przede wszystkim nie należy wyrabiać sobie opinii przed przeczytaniem do końca. Twórca ma do dyspozycji wiele narzędzi literackich… może użyć metafory, paraleli, zestawiać rozmaite, pozornie sprzeczne zagadnienia na zasadzie kontrastu. Nie przeczytawszy do końca, a tym samym nie poznawszy wszystkich argumentów autora, bardzo łatwo jest wyciągnąć prosty wniosek, że “autor jest idiotą” (szczególnie jeśli nie zgadzamy się z jego poglądami). Trudniej jest przyjąć do wiadomości, że samemu wychodzi się na kogoś powiedzmy “nieszczególnie bystrego”, próbując wchodzić w polemikę jednocześnie nie rozumiejąc o co tak naprawdę chodzi.

  • W jaki sposób autor przedstawia opisywane zagadnienie?
  • Istnieje olbrzymia różnica pomiędzy pisaniem o czymś, a propagowaniem (a nawet popieraniem) czegoś. Natomiast granica pomiędzy jednym i drugim jest bardzo cienka i każdego dnia stąpa po niej niejednej dziennikarz/publicysta. Kiedy słucha się dowolnej osoby opowiadającej przykładowo o karze śmierci, zazwyczaj dość łatwo zorientować się czy jest ona jej zwolennikiem czy przeciwnikiem. Kiedy czyta się artykuł na ten temat, nie zawsze jest to takie oczywiste. Wyciągane pochopnie wnioski bywają krzywdzące, dlatego warto się trzy razy zastanowić czy fakt, że słowo jest pisane, a nie mówione/prezentowane, nie spowodował zakłóceń przekazu.

  • Technikalia? Niekoniecznie…
  • Często język i styl jakim posługuje się autor może niejedno powiedzieć na jego temat. Błędy ortograficzne, przestawiony szyk wyrazów, niepotrzebne kolokwializmy… mogą zdyskwalifikować tekst, bez względu na jego merytoryczną zawartość. Jeżeli istnieje różnica poglądów pomiędzy Tobą i autorem tekstu, a jedyne posiadane przez Ciebie argumenty to błędy ortograficzne, to jaki jest sens w ogóle się odzywać. Co tak naprawdę obnaża wtrącona mimochodem uwaga o błędzie ortograficznym… intelektualną słabość autora czy może komentującego tekst krytyka?

Przykład dla praktyków

“Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów”

– Kartezjusz

Podczytuję od czasu do czasu bardzo interesujący blog Krzysztofa Wysockiego (szerzej znanego jako TesTeq) i w jednym z ostatnich zamieszczonych przez niego tekstów odnalazłem podręcznikowy wręcz przykład czytania ze zrozumieniem. Zadaj sobie pytanie “Czy czytając tę książkę, zwrócił bym uwagę na jej ukryty przekaz?” Po treść zapraszam tutaj…

I jeszcze jedno w ramach post scriptum…

Nie można arbitralnie powiedzieć o sobie “jestem intelektualistą”, tak samo jak nie można ogłosić wszem i wobec “jestem człowiekiem z charyzmą”. Oba te niewątpliwie pożądane atrybuty wyrażają się tylko i wyłącznie w opinii innych ludzi. Opinii na którą trzeba sobie zapracować, często wieloletnią pracą i poświęceniem, czego doskonały przykład stanowią wybitni polscy intelektualiści tacy jak Stanisław Lem, Ryszard Kapuściński, Leszek Kołakowski czy Jan Paweł II. Umiejętność czytania ze zrozumieniem może tylko pomóc…


Artykuły o podobnej tematyce:




Dodaj swój komentarz

Dodając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności.