Czy słyszeliście już o Open Course Ware? Jest to bardzo atrakcyjna dla potencjalnych zainteresowanych inicjatywa, z którą jakiś czas temu wyszedł słynny amerykański Massachusetts Institute of Technology (MIT) , a która sięga czasów z punktu widzenia e-learningu prehistorycznych, bo wszystko zaczęło się w roku 1999. Wtedy właśnie na MIT narodziła się koncepcja uregulowania metod dystrybucji wiedzy akademickiej oraz nauczania w internecie.
Wbrew pozorom największego problemu w realizacji tego projektu nie stanowił opór ze strony środowiska naukowego, ale raczej szereg zagadnień prawno-administracyjnych dotyczących ochrony własności intelektualnej. Osobnym zagadnieniem były też kwestie techniczne dotyczące sposobu konwersji olbrzymiej ilości materiałów na format umożliwiający ich umieszczenie online oraz w miarę wygodne z nich korzystanie. Prace przygotowawcze trwały kilka lat, aż w roku 2002 uruchomiono pilotażowy serwis zawierający 32 kursy. Rok później było ich już ponad 500, w tym pierwsze nagrania video z wykładów. Dziś liczba ta sięga już prawie 2000, przy stale wzrastającej jakości (np. dzięki możliwości nagrywania oraz publikowania materiałów w wysokiej rozdzielczości). Dla przeciętnego użytkownika internetu, także z Polski, oznacza to wygodny i całkowicie darmowy dostęp do wiedzy wykładanej na czołowych nie tyle amerykańskich, co światowych uczelniach.
Co tu mamy?
Zależy co kto lubi. Dla ścisłowców MIT to kopalnia zgrabnie przedstawionych i wytłumaczonych zagadnień z matematyki, fizyki, chemii, itp. Większość materiałów to prezentacje z wykładów, ale jest też tu bardzo dużo starannie przygotowanych skryptów do zajęć, często wzbogacanych przykładami i zadaniami do samodzielnego rozwiązania. Ułatwia to samodzielną pracę i podnosi ich wartość dla przykładowego „interesanta zza Atlantyku”. Materiał taki nie zastąpi książki, ale jest doskonałym punktem wyjścia do dalszej pracy.
Stojący po drugiej stronie katedry wykładowcy odnajdą tu wiele inspiracji, która pomoże w ciekawszy i bardziej przystępny sposób przekazywać wiedzę następnym pokoleniom. Amerykański styl prowadzenia wykładów koncentruje się bardziej na tłumaczeniu wybranych zagadnień niż na przedstawianiu całego zakresu materiału (studenci bardzo dużo muszą pracować samodzielnie), przez co wyjaśnienia te są zwykle przedstawiane w sposób atrakcyjny, stosunkowo ciekawy i łatwy do przyswojenia. Czyni to studiowanie bardziej atrakcyjnym i zachęcającym, co dla młodych ludzi jest bardzo istotne.
Po dłuższym grzebaniu w archiwum można też znaleźć kilka ciekawostek jak np. zajęcia z tenisa ziemnego lub łucznictwa, a także z rozwoju osobistego (i to na dwóch poziomach: undergraduate i graduate)
Jeżeli ktoś woli skoncentrować się na nagraniach wideo z wykładów polecam zapoznanie się z serwisem Academic Earth, który oferuje szeroką gamę wykładów nie tylko z MIT, ale także z Harvardu, Stanford, Yale i jeszcze paru innych czołowych amerykańskich uczelni. Polecam np. bardzo przyjemnie prowadzone i tłumaczone Differential Equations, Profesora Arthura Mattucka z Wydziału Matematyki MIT.
Co to daje?
Nie ma co się oszukiwać. Ukończenie nawet kilku z udostępnionych kursów, nie uczyni człowieka specjalistą w danej dziedzinie. Co nie znaczy że nie warto poświęcić im czasu. Najbardziej widoczne zalety wirtualnych wykładów to:
- możliwość odświeżenia wiedzy z danego tematu – czas płynie nieubłaganie, a ludzka pamięć jest zawodna i jeśli nie korzysta się z przyswojonej wiedzy, wkrótce może okazać się to niemożliwe. Często to czego uczymy się na studiach wymyka się naszej pamięci długotrwałej. Szczególnie dotyczy to bardziej zaawansowanych zagadnień z matematyki, które nie wykorzystywane szybko zostają zapomniane. Dlatego dobrze od czasu do czasu powrócić do danego wykładu i odświeżyć wiadomości. Taki wirtualny wykład świetnie się do tego celu nadaje.
- zapoznanie się z anglojęzyczną nomenklaturą i symbolami – różnice w nazewnictwie i sposobie opisywanie różnych wielkości przez kraje anglojęzyczne, bardzo często różni się od tego z czym spotykamy się w polskich szkołach i uczelniach. Pomimo tego, że baza jest ta sama, to nieznajomość właściwej nomenklatury może utrudnić lekturę/pisanie publikacji oraz międzynarodową komunikację w zakresie danej dziedziny. Nie mówiąc już o szlifowaniu ogólnej znajomości języka angielskiego.
- przekonanie się samemu jak tak naprawdę wyglądają zajęcia na Harvardzie lub M.I.T. – ciekawie wypada porównanie np. sposobu przekazywania wiedzy tam z tym w jaki sposób robi się to u nas i wcale nie jest tak, że tam jest jakoś o wiele lepiej lub gorzej. Po prostu inaczej. Warto obejrzeć i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ten temat.
|
„Uczeń, od którego nie wymaga się nic takiego, czego zrobić nie może, nigdy nie zrobi wszystkiego, co może.”
– Karl Kraus, austriacki dramaturg, poeta i publicysta |
Łatwo nie będzie. Zdobywanie wiedzy w ten sposób wymaga dużej samodyscypliny i siły woli, ale za to stanowi świetne uzupełnienie (i poszerzenie) studiów w Polsce (a właściwie studiów w ogóle). Tutaj wprawdzie nie zdobywa się dyplomu, więc nie ma mowy o dodatkowym prestiżu i chwale. Jedyną, ale za to najważniejszą korzyścią jest zdobyta wiedza oraz umiejętności.
Tutaj można dowiedzieć się więcej…
Open Course Ware (@MIT) – oficjalna strona MIT z materiałami Open Course zawierająca prawie dwa tysiące kursów (stan na połowę 2009 roku). Tu się wszystko zaczęło i tylko ta jedna strona wystarczy, aby całkowicie zatracić się w tysiącach informacji.
Academic Earth – serwis gromadzący kompletne cykle nagranych na video wykładów z MIT, ale także z innych czołowych amerykańskich uczelni np. Harvardu, Yale, Stanford lub Princeton, z bardzo różnych dziedzin: nauk ścisłych, ale także z prawa, ekonomii lub politologii.
MIT Open Course Ware (@Wikipedia) – informacje o OCW w Wikipedii.
Artykuły o podobnej tematyce:
- Projekt Tuva, czyli na wykładach u Richarda Feynmana
- Metoda 15×4, czyli jak skoncentrować się na nauce
- O budowie materii, czyli (video) wykłady z fizyki dla laików i po polsku
- Szybkie liczenie, czyli tabliczka mnożenia po japońsku
- Umiem – nie umiem, czyli o fałszywym poczuciu opanowania materiału
- Co to właściwie jest Postdoc i jak go sobie zorganizować?
- Mozart-Szmozart, czyli o tym, że muzyka klasyczna NIE uczyni cię bardziej inteligentnym



Krzysztof Sornat
Lipiec 4, 2009 @ 11:24 pm (LINK DO KOMENTARZA)
Dzięki za post. Bardzo ciekawe linki.
Pozdrawiam
Krzysztof Sornat