ciekawe nauka organizacja rozwój osobisty zdrowie
11 kwietnia 2009
Egzaminy wstępne na Uniwersytet Oksfordzki

W dzisiejszych czasach dostanie się na studia nie jest już tak trudne jak miało to miejsce jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Zmieniły się uwarunkowania społeczne, dostęp do edukacji jest łatwiejszy i jest ona tańsza. Wzrost liczby chętnych spowodował odejście od indywidualnych rozmów z kandydatami, na rzecz standaryzowanych procedur – może z wyjątkiem najbardziej prestiżowych kierunków na najlepszych światowych uczelniach. W Polsce, idąc na rękę studentom (choć niekoniecznie uczelniom) wprowadzono uznawanie ocen z egzaminu maturalnego podczas rekrutacji. Jako ciekawostkę, dla porównania jak wielkie nastąpiły zmiany, proponuję dziś opis gehenny, którą przechodził jeden z najsłynniejszych współczesnych naukowców Stephen Hawking, aplikując w 1959 roku na studia na Uniwersytet Oksfordzki (na tzw. nauki przyrodnicze, czyli matematykę i fizykę).


Keble College, University of Oxford by DimitryB

„(…) Egzaminy wstępne były bardzo trudne. Odbywały się przez dwa dni i zaczynały od pięciu egzaminów pisemnych, z których każdy trwał dwie i pół godziny. Były to dwa egzaminy z fizyki i dwa z matematyki, po których następował egzamin, mający na celu sprawdzenie wiedzy ogólnej kandydata o aktualnych wydarzeniach krajowych i o polityce międzynarodowej. Zwykle były to pytania typu: ‘Omówić konsekwencje, jakie przyniesie dla całego świata zdobycie władzy na Kubie przez Fidela Castro’. Wątpliwe jest, czy siedemnastoletni chłopcy mogli w ogóle mieć ukształtowaną opinię na takie tematy i niektórzy egzaminatorzy niezbyt wierzyli w celowość takich pytań. (…)

Po dwunastu i pół godzinach egzaminów teoretycznych i po sprawdzianie z fizyki eksperymentalnej, następowała seria egzaminów ustnych. Zaczynała się ona od ogólnego wywiadu, w którym nad kandydatami znęcali się przełożony college’u, dziekan, starszy tutor i wykładowcy z danej dziedziny. Wszystko to odbywało się w klubie profesorskim. Przyszli studenci byli wprowadzani pojedynczo przed surowe oblicza egzaminatorów, którzy oczekiwali od nich inteligentnych odpowiedzi na mnóstwo przypadkowych pytań z szerokiego zakresu zagadnień. Celem takiego przesłuchania, podobnie jak przy przyjmowaniu do pracy, było uzyskanie jak najwięcej informacji o charakterze kandydata. Po takiej rozmowie następował wywiad specjalistyczny, który w przypadku Hawkinga dotyczył znajomości fizyki (…).

A jak poszło Hawkingowi? Otrzymał dziewięćdziesiąt pięć punktów na sto możliwych z testów z fizyki i niewiele mniej z pozostałych. W konsekwencji otrzymał od Univerisity College w Oksfordzie stypendium naukowe (bardziej prestiżowe od stypendium zwyczajnego).

Tych, którzy lubią takie historie zapraszam jeszcze do opisu jak ponad wiek temu Niels Bohr zdawał swój egzamin magisterski.

Znalezione w książce Michael White, John Gribbin – „Stephen Hawking – The Life in Science” (wydana w Polsce przez WNT jako „Stephen Hawking – Życie i Nauka”).


Ciekawe? Zaproponuj znajomym!

  • Blip
  • Twitter
  • Flaker
  • Facebook
  • Wykop
  • del.icio.us
  • StumbleUpon

Artykuły o podobnej tematyce:


Facebook




3 komentarzy »

  1. Jurgi napisał(a),

    Kwiecień 11, 2009 @ 9:31 am

    Rozmowa kwalifikacyjna może mieć swoje zalety, jako że pozwala sprawdzić zainteresowanie kandydata tematem i ogólną bystrość, a nie tylko obkucie w fakty. Oceny na świadectwie i obryte podręczniki niekoniecznie definiują, czy kandydat będzie dobrym studentem.
    Ja swoją rozmowę kwalifikacyjną wspominam miło, no ale ja miałem tylko rozmowę kwalifikacyjną. :)

  2. Bartosz Zajaczkowski napisał(a),

    Kwiecień 14, 2009 @ 6:59 pm

    @JURGI: Mówisz o rozmowie kwalifikacyjnej czy wstępnej na studia? W pracy bywa różnie, ale wydaje mi się, że to właśnie na studiach ludzie najczęściej uczą się tej „życiowej bystrości”.

  3. Ludwik C. Siadlak napisał(a),

    Kwiecień 16, 2009 @ 12:20 pm

    Różnica między polskim a brytyjskim systemem nauczania (piszę z punktu widzenia praktyka – jako student zarówno jednej z polskich uczelni jak i Oksfordu) różni się właśnie sposobem podejścia do studentów. Egzaminy nie mają sztywnych „kluczy”, w które student musi się „wpasować” bo inaczej dostaje 0 pkt, a egzaminatorzy starają się dotrzeć do punktu widzenia swoich podopiecznych i, analizując go, ocenić jego wartość.

    Z resztą, różnica między liceum a studiami w Polsce jest niewielka – dostajemy zakres materiału który trzeba „przerobić”, uczymy się go, zdajemy egzamin. Studia w przypadku bardziej prestiżowych uczelni zwracają się w kierunku etymologii swojej nazwy: studiowania danych przedmiotów. Zdarza się, że wykładowca, wraz ze swoimi studentami, w trakcie zajęć dochodzi do wniosków, które wspólnie później studiują – badają, dyskutują, rozważają. System jest zupełnie inny, ale też w inny sposób przygotowuje do życia – na „problemy” patrzy się wówczas zupełnie inaczej, bo dużo łatwiej nam sięgnąć po rozwiązania out-of-the-box :-)

    Pozdrawiam serdecznie
    Ludwik

RSS feed dla komentarzy do tego wpisu · TrackBack URI

Dodaj swój komentarz

Dodając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności.


Subskrybuj RSS Subskrybuj RSS
Subskrybuj Email Subskrybuj Email
Śledź Twitter Śledź Twitter
Śledź Facebook Zostań fanem

Zarejestrowani czytelnicy

More in ciekawe (5 of 5 articles)