Fascynujące w Sokratesie jest to, że choć był on wybitnym nauczycielem, w przeciwieństwie do współczesnych mu Sofistów, nie nauczał wyznawanej przez siebie subiektywnie postrzeganej prawdy, ale razem z swoimi uczniami wyruszał na poszukiwania prawdziwej wiedzy. To podejście było konsekwencją poglądów Sokratesa („Wiedza jest cnotą.”) oraz stosowanej przez niego metody prowadzenia dyskusji. Przyczyniły się one do umieszczenia go w panteonie największych greckich myślicieli i która później stała się podstawą do spisanych przez Arystotelesa założeń logiki.
| „Wiem, że nic nie wiem.”
– Sokrates, starożytny filozof grecki |
Metoda jaką posługiwał się Sokrates, polegała na umiejętnym prowadzeniu dialogu, tak aby poprzez wzajemną interakcję zaangażowanych umysłów, wspólnie dojść do poszukiwanego pojęcia lub definicji. Składała się z dwóch zasadniczych części:
- negatywnej metody elenktycznej (tzw. zbijania) – była przez Sokratesa uważana za „największy i najskuteczniejszy spośród sposobów oczyszczania umysłu” z fałszywych informacji i przekonań, polegała na sprowadzaniu zagadnienia do absurdu. Wstępnie Sokrates zawsze poważnie traktował fałszywą tezę przeciwnika udając potrzebującego pouczenia laika (nazywano to „ironią Sokratesa” lub współcześnie ironią sokratyczną), a następnie zadając kolejne i kolejne pytania zmuszał rozmówcę do wyciągania konsekwencji ze swojego twierdzenia, tak długo, aż ukazywała się sprzeczność z jakąś oczywistością lub pojawiała się wewnętrzna sprzeczność samej tezy. Dla Sokratesa wiedza była najwyższą cnotą, dlatego jego celem było wyeliminowanie wszystkiego co jest tylko jej pozorem lub namiastką. Czuł się uprawniony do takiej krytyki, ponieważ w przeciwieństwie do swoich adwersarzy zawsze zakładał i zdawał sobie sprawę ze swojej własnej niewiedzy.
- pozytywnej metody maieutycznej (tzw. metoda położnicza, współcześnie nazywana heurystyczną) – Sokrates zakładał, że każdy człowiek nosi w sobie prawdziwą wiedzę, ale jej sobie nie uświadamia i trzeba mu w tym oświeceniu pomóc. Myśląc w ten sposób porównał funkcję mentora/nauczyciela do sztuki położniczej – wiedzy trzeba pomóc się narodzić. Jeszcze większe znaczenie niż w metodzie elenktycznej mają tu odpowiednie pytania. Sokrates umiejętnie dzielił pytania złożone na proste, czyli takie na które odpowiedź mogła brzmieć tak lub nie, a przez co nie wymagała od pytanego rzeczowej wiedzy, ale przede wszystkim zdrowego rozsądku. W ten sposób, poprzez indukcję, możliwe było dojście do sedna problemu (prawdziwej wiedzy) oraz stworzenie potrzebnych definicji. Jak napisał później Arystoteles: „Dwie są rzeczy, które każdy musi sprawiedliwie przyznać Sokratesowi: rozumowanie indukcyjne i definicję”.
Sokrates doceniał potrzebę rozumienia istoty zagadnienia oraz wiedział jak ważna jest wiedza w życiu i rozwoju człowieka. O jego wielkości świadczy fakt, że dziś po dwudziestu pięciu wiekach, rozwiązując własne problemy wciąż posługujemy się metodyką rozumowania stworzoną przez Sokratesa i jego wielkich uczniów Platona i Arystotelesa.
Aby więcej dowiedzieć się o Sokratesie oraz poznać szerszy kontekst filozoficzny stosowanych przez niego, pokrótce opisanych powyżej metod, zachęcam do lektury rewelacyjnej „Historii filozofii” Władysława Tatarkiewicza (PWN).
Artykuły o podobnej tematyce:
- Pytania Sokratesowe
- Prawdziwa wartość wiedzy
- Holistyczne metody nauki – część 3
- Holistyczne metody nauki – część 1
- Holistyczne metody nauki – część 2
- Metody efektywnej nauki własnej
- To samo o tym samym…


iwi
Luty 23, 2009 @ 9:36 pm (LINK DO KOMENTARZA)
Witaj, muszę przyznać, że to zdanie w ramce do mnie nie przemawia. Może będę nieskromna, ale powiem, że jednak ja wiem, że coś wiem. Może nie wszystko i nie na każdy temat i to zdanie budzi we mnie negatywne skojarzenia. Myślę, że ma ono za zadanie prowokować do dzielenia się wiedzą. Nie jest tak, że nic się nie wie. Ja wiem i jestem tego świadoma.
Bartosz Zajaczkowski
Luty 25, 2009 @ 9:39 am (LINK DO KOMENTARZA)
@IWI: Witaj ponownie!
Z posiadanej przeze mnie wiedzy (głównie po lekturze w/w książki Tatarkiewicza – bardzo ciekawa, polecam!) wynika, że masz w dużej mierze rację. Powyższe zdanie miało rzeczywiście prowokować, obrażać i potępiać zachowanie tak bardzo nielubianych przez Sokratesa Sofistów. „Wiem, że nic nie wiem” większość z nas usłyszało zapewne po raz pierwszy w podstawówce na języku polskim. Wtedy nie do końca rozumiałem o co właściwe chodziło. Dopiero szerszym kontekście (Ateny V wiek p.n.e.) widać, że Sokratesowi zależało na obnażeniu braków pseudointeligentów, uważających, że pozjadali wszystkie rozumy. Był bez wątpienia człowiekiem wielkiej wiedzy i inteligencji, ale gloryfikował intelektualną skromność – warunek konieczny dalszego rozwoju. Odczytywałbym to zdanie bardziej jako: „Wiem, jak wielu rzeczy jeszcze nie wiem.”
Natomiast świadomość tego co się wie i związane z tym poczucie własnej wartości to druga, równie ważna sprawa i nie sądzę, aby nawet sam Sokrates był jej przeciwny! :)
Pozdrawiam serdecznie!