<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Czy wykład to archaizm?</title>
	<atom:link href="http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/</link>
	<description>Nauka, kultura, organizacja i rozwój dla ciekawskich</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 12:34:55 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: sokl</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-1117</link>
		<dc:creator>sokl</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 23:35:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-1117</guid>
		<description>Jestem ciekaw jak takie metody nauczania sprawdziłby się na kursach łączących teorię z praktycznym rozwiązywaniem problemów - jak np. wytrzymałość materiałów.

Już teraz wykładowcy starają się rozwiązywać na wykładzie coraz więcej konkretnych problemów uszczuplając teorię. Moim zdaniem nie jest to do końca dobry kierunek, bo absolwent (szczególnie uczelni technicznej) powinien umieć uczyć się &quot;na podstawie teorii&quot; - często skomplikowanej (potem jak mniemam  pomoże to w samodzielnym douczaniu się). 

Widzę ten problem u kolegów, którzy 100 razy wolą gotowe rozwiązane zadania niż książkę z teorią + zadania.

pozdrawiam - bardzo fajny blog i bardzo dobre podejście młodego doktora :)
Tak trzymać!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem ciekaw jak takie metody nauczania sprawdziłby się na kursach łączących teorię z praktycznym rozwiązywaniem problemów &#8211; jak np. wytrzymałość materiałów.</p>
<p>Już teraz wykładowcy starają się rozwiązywać na wykładzie coraz więcej konkretnych problemów uszczuplając teorię. Moim zdaniem nie jest to do końca dobry kierunek, bo absolwent (szczególnie uczelni technicznej) powinien umieć uczyć się &#8222;na podstawie teorii&#8221; &#8211; często skomplikowanej (potem jak mniemam  pomoże to w samodzielnym douczaniu się). </p>
<p>Widzę ten problem u kolegów, którzy 100 razy wolą gotowe rozwiązane zadania niż książkę z teorią + zadania.</p>
<p>pozdrawiam &#8211; bardzo fajny blog i bardzo dobre podejście młodego doktora :)<br />
Tak trzymać!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Orest Tabaka</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-777</link>
		<dc:creator>Orest Tabaka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 15:40:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-777</guid>
		<description>Był dobrym nauczycielem, bo potrafił zainspirować uczniów :)

Odnośnie tych wykładowców umiejących zauroczyć salę... jesteś młody, więc wszystko przed Tobą :)

Pozdrawiam radośnie,
Orest</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Był dobrym nauczycielem, bo potrafił zainspirować uczniów :)</p>
<p>Odnośnie tych wykładowców umiejących zauroczyć salę&#8230; jesteś młody, więc wszystko przed Tobą :)</p>
<p>Pozdrawiam radośnie,<br />
Orest</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-776</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 14:16:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-776</guid>
		<description>&lt;strong&gt;@OREST:&lt;/strong&gt; Bardzo dobry film. Pytanie czy to był tak jak napisałeś nauczyciel z &quot;umiejętnością coachowania&quot;, czy po prostu bardzo dobry nauczyciel.

Podsumowując to wszystko dodam jeszcze, że znam i z przyjemnością obserwują kilku niesamowitych wykładowców, którzy bez stosowania się do tych wszystkich nowoczesnych (żeby nie powiedzieć nowomodnych) pomysłów i tak potrafią zauroczyć salę. Chciałbym po latach potrafić w taki sposób zajęcia jak oni. :)

Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>@OREST:</strong> Bardzo dobry film. Pytanie czy to był tak jak napisałeś nauczyciel z &#8222;umiejętnością coachowania&#8221;, czy po prostu bardzo dobry nauczyciel.</p>
<p>Podsumowując to wszystko dodam jeszcze, że znam i z przyjemnością obserwują kilku niesamowitych wykładowców, którzy bez stosowania się do tych wszystkich nowoczesnych (żeby nie powiedzieć nowomodnych) pomysłów i tak potrafią zauroczyć salę. Chciałbym po latach potrafić w taki sposób zajęcia jak oni. :)</p>
<p>Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Orest Tabaka</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-743</link>
		<dc:creator>Orest Tabaka</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2009 21:38:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-743</guid>
		<description>&lt;b&gt;Bartek:&lt;/b&gt;
Otóż to - nie chodzi o to, aby wartościować zawody, a żeby brać z osiągnięć jednego i przeszczepiać do drugiego. O coachingu nie powiedziałbym, że nie oczekuje się wychowywania. Właśnie w coachingu działa się na znaczeniach jakie przypisujemy danym sytuacjom i pracuje się nad wymienieniem sposobu działania w tch sytuacjach.
Obecnie z powodzeniem przeszczepia się umiejętności coachowania do funkcji menedżera: zamiast nakazać wykonanie np. 100 telefonów dziennie, menedżer-coach może zapytać o cele tego pracownika, czego oczekuje od tej pracy, kiedy uzna, że jest w niej spełniony i że jeśli chce być spełniony to ile musiałby wykonać telefonów. Zdolnie przeprowadzona mini-sesja coachingowa może doprowadzić do tego, że pracownik sam ustali sobie cel 150 telefonów i je wykona z zadowoleniem na twarzy :)

Ciekawy przykład (choć bardzo powierzchowny) nauczyciela z umiejętnością coachowania jest pokazany w filmie &quot;Pay it forward&quot; (&quot;Podaj Dalej&quot;). Zadając odpowiednio pytania rozbudził w uczniach uczucie możliwości.

Lecz o tym jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać :)

Pozdrawiam serdecznie,
Orest</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>Bartek:</b><br />
Otóż to &#8211; nie chodzi o to, aby wartościować zawody, a żeby brać z osiągnięć jednego i przeszczepiać do drugiego. O coachingu nie powiedziałbym, że nie oczekuje się wychowywania. Właśnie w coachingu działa się na znaczeniach jakie przypisujemy danym sytuacjom i pracuje się nad wymienieniem sposobu działania w tch sytuacjach.<br />
Obecnie z powodzeniem przeszczepia się umiejętności coachowania do funkcji menedżera: zamiast nakazać wykonanie np. 100 telefonów dziennie, menedżer-coach może zapytać o cele tego pracownika, czego oczekuje od tej pracy, kiedy uzna, że jest w niej spełniony i że jeśli chce być spełniony to ile musiałby wykonać telefonów. Zdolnie przeprowadzona mini-sesja coachingowa może doprowadzić do tego, że pracownik sam ustali sobie cel 150 telefonów i je wykona z zadowoleniem na twarzy :)</p>
<p>Ciekawy przykład (choć bardzo powierzchowny) nauczyciela z umiejętnością coachowania jest pokazany w filmie &#8222;Pay it forward&#8221; (&#8222;Podaj Dalej&#8221;). Zadając odpowiednio pytania rozbudził w uczniach uczucie możliwości.</p>
<p>Lecz o tym jeszcze będziemy mieli okazję porozmawiać :)</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie,<br />
Orest</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-737</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2009 09:35:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-737</guid>
		<description>&lt;strong&gt;@OREST:&lt;/strong&gt; Nie chodzi o to, że naucza się w zły sposób... chodzi o to, że odbiorca uczyć się nie chce - oczekuje, że zostanie nauczony. Ot, taki outsourcing.

Zaprzyjaźniony prezes może nie wielkiej, ale było nie było zatrudniającej kilkadziesiąt osób firmy, powiedział mi kiedyś... cytuję: &lt;i&gt;&quot;Młodym ludziom się ostatnio we łbach poprzewracało. W moich czasach, kiedy czegoś nie wiedziałem to szedłem do biblioteki. Teraz jak analityk ma problem z Excelem, to od razu domaga się  szkolenia i to najlepiej cztery dni na wyjeździe.&quot;&lt;/i&gt; Pewnie trochę wyolbrzymił, ale chyba w jednym zdaniu oddał istotę sprawy...

Zasadnicza różnica pomiędzy coachem, a nauczycielem/wykładowcą jest taka, że na tym pierwszym w zasadzie nie ciąży odpowiedzialność społeczna. Coaching to biznes. Coach to jednak wysokiej klasy, można powiedzieć ekskluzywny korepetytor, który uczy, ale nikt od niego nie oczekuje wychowywania. A teraz porównaj to ze sposobem w jaki przez ogół społeczeństwa postrzegani są nauczyciele. Zresztą najlepiej widać to po zarobkach...

Trener mówi do klientów i przekazuje pragmatyczną, użyteczną informację... wykładowca mimo wszystko mówi do swoich uczniów, a to czego uczy nie zawsze będzie miało bezpośrednie zastosowanie - dlatego często taka wiedza jest nudna i monotonna. Ciekawe, że jest to dokładnie taka sama różnica jaka była pomiędzy Sokratesem i Sofistami. Ci ostatni krytykowali Sokratesa, że źle naucza, bo uczy ludzi rzeczy niepotrzebnych i nieprzydatnych. Krytykowali go tym mocniej, że wielki filozof uczył za darmo, podczas gdy oni pobierali za swoją pracę duże pieniądze. Tymczasem kogo zapamiętaliśmy po dwudziestu pięciu wiekach? :)

Żeby było jasne... nie jest to krytyka w stronę jednego lub drugiego zawodu, ale dywagacje w jaki sposób wyciągnąć z obydwu to co najlepsze. 

Dość! :) Trochę za bardzo się rozgadałem.
Pozdrawiam serdecznie...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>@OREST:</strong> Nie chodzi o to, że naucza się w zły sposób&#8230; chodzi o to, że odbiorca uczyć się nie chce &#8211; oczekuje, że zostanie nauczony. Ot, taki outsourcing.</p>
<p>Zaprzyjaźniony prezes może nie wielkiej, ale było nie było zatrudniającej kilkadziesiąt osób firmy, powiedział mi kiedyś&#8230; cytuję: <i>&#8222;Młodym ludziom się ostatnio we łbach poprzewracało. W moich czasach, kiedy czegoś nie wiedziałem to szedłem do biblioteki. Teraz jak analityk ma problem z Excelem, to od razu domaga się  szkolenia i to najlepiej cztery dni na wyjeździe.&#8221;</i> Pewnie trochę wyolbrzymił, ale chyba w jednym zdaniu oddał istotę sprawy&#8230;</p>
<p>Zasadnicza różnica pomiędzy coachem, a nauczycielem/wykładowcą jest taka, że na tym pierwszym w zasadzie nie ciąży odpowiedzialność społeczna. Coaching to biznes. Coach to jednak wysokiej klasy, można powiedzieć ekskluzywny korepetytor, który uczy, ale nikt od niego nie oczekuje wychowywania. A teraz porównaj to ze sposobem w jaki przez ogół społeczeństwa postrzegani są nauczyciele. Zresztą najlepiej widać to po zarobkach&#8230;</p>
<p>Trener mówi do klientów i przekazuje pragmatyczną, użyteczną informację&#8230; wykładowca mimo wszystko mówi do swoich uczniów, a to czego uczy nie zawsze będzie miało bezpośrednie zastosowanie &#8211; dlatego często taka wiedza jest nudna i monotonna. Ciekawe, że jest to dokładnie taka sama różnica jaka była pomiędzy Sokratesem i Sofistami. Ci ostatni krytykowali Sokratesa, że źle naucza, bo uczy ludzi rzeczy niepotrzebnych i nieprzydatnych. Krytykowali go tym mocniej, że wielki filozof uczył za darmo, podczas gdy oni pobierali za swoją pracę duże pieniądze. Tymczasem kogo zapamiętaliśmy po dwudziestu pięciu wiekach? :)</p>
<p>Żeby było jasne&#8230; nie jest to krytyka w stronę jednego lub drugiego zawodu, ale dywagacje w jaki sposób wyciągnąć z obydwu to co najlepsze. </p>
<p>Dość! :) Trochę za bardzo się rozgadałem.<br />
Pozdrawiam serdecznie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Orest Tabaka</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-734</link>
		<dc:creator>Orest Tabaka</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2009 22:13:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-734</guid>
		<description>&lt;b&gt;Bartek:&lt;/b&gt;
Właśnie coach czy dobry szkoleniowiec zaczyna od tego, że angażuje swojego klienta w proces zmian i nauczania. To da się i jak najbardziej powinno się przenieść na uczelnie. Wtedy masz zaangażowanych studentów, którzy sami będą się uczyć, nawet ze słabo przygotowanych materiałów :)

Za dekadę czy dwie będzie jeszcze inny narybek, wychowany na komputerach. Obecny wychowywał się grając w piłkę na podwórku (sam pamiętam), obecny grając w gry komputerowe i w wieku 6 lat mający już swój profil na NK i kilkudziesięciu znajomych. To co wymyślimy dla obecnego narybku nie zadziała na tym za dekadę czy dwie.

Piszesz, że jesteś &quot;za młody&quot;... właśnie to Twoja wielka zaleta, bo jesteś bliższy temu studiującemu pokoleniu. Kto jak nie Ty może zrobić w tej dziedzinie wiele dobrego? :&gt;

Pozdrawiam serdecznie,
Orest</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>Bartek:</b><br />
Właśnie coach czy dobry szkoleniowiec zaczyna od tego, że angażuje swojego klienta w proces zmian i nauczania. To da się i jak najbardziej powinno się przenieść na uczelnie. Wtedy masz zaangażowanych studentów, którzy sami będą się uczyć, nawet ze słabo przygotowanych materiałów :)</p>
<p>Za dekadę czy dwie będzie jeszcze inny narybek, wychowany na komputerach. Obecny wychowywał się grając w piłkę na podwórku (sam pamiętam), obecny grając w gry komputerowe i w wieku 6 lat mający już swój profil na NK i kilkudziesięciu znajomych. To co wymyślimy dla obecnego narybku nie zadziała na tym za dekadę czy dwie.</p>
<p>Piszesz, że jesteś &#8222;za młody&#8221;&#8230; właśnie to Twoja wielka zaleta, bo jesteś bliższy temu studiującemu pokoleniu. Kto jak nie Ty może zrobić w tej dziedzinie wiele dobrego? :&gt;</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie,<br />
Orest</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-731</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2009 16:05:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-731</guid>
		<description>&lt;strong&gt;@MARIUSZ:&lt;/strong&gt; Witaj na blogu!
Nie jestem przekonany, czy doświadczenie w zakresie szkoleń i coachingu daje się tak po prostu przenieść na grunt akademicki. To jest jednak zupełnie inny sposób prowadzenia zajęć, który na  wymaga od odbiorców (tutaj: studentów) bardzo dużego zaangażowania własnego oraz opanowania o wiele większej ilości materiału. Jeśli nie ma pracy własnej, to nawet najlepszy, najbardziej wygadany, prowadzący po mistrzowsku wykłady i udostępniający perfekcyjnie przygotowane materiały profesor nie będzie w stanie nic poradzić.

Znajomy dydaktyk w rozmowie zwrócił mi uwagę na taki fakt, że na studia trafiają teraz roczniki przyzwyczajone do tego, że odpowiedzialność za ich wykształcenie spoczywa całkowicie na barkach nauczycieli. Młodzi ludzie, spośród których wielu nie przywykło niestety do samodzielnej nauki, bo nikt ich do tego nie przygotował, ani odpowiednio nie zmotywował. Rzucenie takiej osoby na &quot;głęboką wodę&quot; studiowania może być dla niej przeżyciem nieomal traumatycznym. Nic dziwnego, że uczelnie na świecie (bo to nie chodzi wyłącznie o polskich studentów) robią co mogą, aby dostosować się do nowej sytuacji i zmodyfikować sposób i programy nauczania (patrz przytaczany powyżej artykuł z Science). Robią to przede wszystkim dlatego, że zmienił się &quot;narybek&quot; i jego wymagania, a nie dlatego, że stare sposoby nauczania były takie złe...

Osobiście nie mam całkowicie własnego zdania na ten temat i staram się być ostrożny w wyrażaniu opinii. Nie czuję się uprawniony ponieważ uważam, że do tego potrzeba przynajmniej dekady lub dwóch osobistych doświadczeń za katedrą. A poza tym jestem chyba na to za młody :)

Pozdrawiam serdecznie!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>@MARIUSZ:</strong> Witaj na blogu!<br />
Nie jestem przekonany, czy doświadczenie w zakresie szkoleń i coachingu daje się tak po prostu przenieść na grunt akademicki. To jest jednak zupełnie inny sposób prowadzenia zajęć, który na  wymaga od odbiorców (tutaj: studentów) bardzo dużego zaangażowania własnego oraz opanowania o wiele większej ilości materiału. Jeśli nie ma pracy własnej, to nawet najlepszy, najbardziej wygadany, prowadzący po mistrzowsku wykłady i udostępniający perfekcyjnie przygotowane materiały profesor nie będzie w stanie nic poradzić.</p>
<p>Znajomy dydaktyk w rozmowie zwrócił mi uwagę na taki fakt, że na studia trafiają teraz roczniki przyzwyczajone do tego, że odpowiedzialność za ich wykształcenie spoczywa całkowicie na barkach nauczycieli. Młodzi ludzie, spośród których wielu nie przywykło niestety do samodzielnej nauki, bo nikt ich do tego nie przygotował, ani odpowiednio nie zmotywował. Rzucenie takiej osoby na &#8222;głęboką wodę&#8221; studiowania może być dla niej przeżyciem nieomal traumatycznym. Nic dziwnego, że uczelnie na świecie (bo to nie chodzi wyłącznie o polskich studentów) robią co mogą, aby dostosować się do nowej sytuacji i zmodyfikować sposób i programy nauczania (patrz przytaczany powyżej artykuł z Science). Robią to przede wszystkim dlatego, że zmienił się &#8222;narybek&#8221; i jego wymagania, a nie dlatego, że stare sposoby nauczania były takie złe&#8230;</p>
<p>Osobiście nie mam całkowicie własnego zdania na ten temat i staram się być ostrożny w wyrażaniu opinii. Nie czuję się uprawniony ponieważ uważam, że do tego potrzeba przynajmniej dekady lub dwóch osobistych doświadczeń za katedrą. A poza tym jestem chyba na to za młody :)</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mariusz L.</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-713</link>
		<dc:creator>Mariusz L.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Feb 2009 07:01:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-713</guid>
		<description>Dziwi mnie niekiedy, ze uczelnie nie korzystaja z dosc pokaznego dorobku metodycznego firm treningowych. Na przyklad metoda prowadzenia wykladu poprzez rozpoczecie dyskusji od dawna z powodzeniem stosuje wielu szkoleniowcow, kiedy tematem treningu jest przekazanie odpowiedniej ilosci informacji, definicji czy pojec. 
Ja sam prowadze szkolenia w firmie ubezpieczeniowej, tematy szkolen sa rozne, ale nawet tzw. &quot;produktowe&quot; szkolenia prowadzone sa w formie rozmowy ze szkolonymi, samodzielnego poszukiwania rozwiazan i dyskusji o tym, jak okreslony produkt spelnia potrzeby, o ktorych mowili szkoleni. Efektywnosc takich szkolen jest wysoka, sam mierzylem (testy i praktyczne zadania) roznice miedzy &quot;treningiem produktowym&quot; a wykladem produktowym i przyswojenie informacji srednio na 30% lepsze na korzysc tego pierwszego. 

&quot;Niestety, powszechnie wiadomo, że nie każdy nadaje się do występowania przed ludźmi i prowadzenia prezentacji.&quot;

Fakt, wielu wykladowcow po prostu nie jest przygotowanych metodycznie do prowadzenia wykladow i cwiczen, ale mysle, ze odpowiednie przygotowanie, przeprowadzenie praktycznych zajec z technik prowadzenia wykladow, duzo by pomoglo, szczegolnie tym &quot;introwertycznym&quot;. ;-)


P.S. jednym ze swietnych indykatorow czy lekcja, ktora prowadze jest ciekawa czy nie jest ziewanie. :-) Nawet student po weekendowej libacji na ciekawym wykladzie zazwyczaj nie ziewa. :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziwi mnie niekiedy, ze uczelnie nie korzystaja z dosc pokaznego dorobku metodycznego firm treningowych. Na przyklad metoda prowadzenia wykladu poprzez rozpoczecie dyskusji od dawna z powodzeniem stosuje wielu szkoleniowcow, kiedy tematem treningu jest przekazanie odpowiedniej ilosci informacji, definicji czy pojec.<br />
Ja sam prowadze szkolenia w firmie ubezpieczeniowej, tematy szkolen sa rozne, ale nawet tzw. &#8222;produktowe&#8221; szkolenia prowadzone sa w formie rozmowy ze szkolonymi, samodzielnego poszukiwania rozwiazan i dyskusji o tym, jak okreslony produkt spelnia potrzeby, o ktorych mowili szkoleni. Efektywnosc takich szkolen jest wysoka, sam mierzylem (testy i praktyczne zadania) roznice miedzy &#8222;treningiem produktowym&#8221; a wykladem produktowym i przyswojenie informacji srednio na 30% lepsze na korzysc tego pierwszego. </p>
<p>&#8222;Niestety, powszechnie wiadomo, że nie każdy nadaje się do występowania przed ludźmi i prowadzenia prezentacji.&#8221;</p>
<p>Fakt, wielu wykladowcow po prostu nie jest przygotowanych metodycznie do prowadzenia wykladow i cwiczen, ale mysle, ze odpowiednie przygotowanie, przeprowadzenie praktycznych zajec z technik prowadzenia wykladow, duzo by pomoglo, szczegolnie tym &#8222;introwertycznym&#8221;. ;-)</p>
<p>P.S. jednym ze swietnych indykatorow czy lekcja, ktora prowadze jest ciekawa czy nie jest ziewanie. :-) Nawet student po weekendowej libacji na ciekawym wykladzie zazwyczaj nie ziewa. :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jean</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-661</link>
		<dc:creator>Jean</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 11:53:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-661</guid>
		<description>Dzięki za dobrą radę - oczywiście sprawdzę w BUW-ie.
Pozdrawiam
Jean</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki za dobrą radę &#8211; oczywiście sprawdzę w BUW-ie.<br />
Pozdrawiam<br />
Jean</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2009/02/02/czy-wyklad-to-archaizm/comment-page-1/#comment-659</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 08:45:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=3560#comment-659</guid>
		<description>&lt;strong&gt;@JEAN:&lt;/strong&gt; Niestety, Science dostępny jest wyłącznie za opłatą. Ja mogę tam zaglądać ponieważ moja Uczelnia ma wykupiony dostęp. Myślę, że wszystkie główne instytucje naukowe w naszym kraju go mają. Jeśli w Twoim mieście jest uczelnia wyższa i naprawdę bardzo Ci zależy, sprawdź czy nie dasz rady wejść przez komputery w bibliotece.
Pozdrawiam serdecznie!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>@JEAN:</strong> Niestety, Science dostępny jest wyłącznie za opłatą. Ja mogę tam zaglądać ponieważ moja Uczelnia ma wykupiony dostęp. Myślę, że wszystkie główne instytucje naukowe w naszym kraju go mają. Jeśli w Twoim mieście jest uczelnia wyższa i naprawdę bardzo Ci zależy, sprawdź czy nie dasz rady wejść przez komputery w bibliotece.<br />
Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

