15 grudnia 2008
Nikt nie kopnie zdechłego psa

Bez względu na to jak bardzo się starasz, wcześniej czy później znajdziesz się w krzyżowym ogniu krytyki. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się to co robisz. Kiedy spróbujesz coś zmienić, pojawią się Ci, którzy pragną zachować istniejące status quo. Jeśli odniesiesz sukces, znajdą się tacy, którzy będą próbowali ściągnąć Cię w dół. Krytyka środowiska to opór, który często musisz pokonać aby zrealizować swoje zaplanowane cele. Musisz nauczyć się sobie z nim radzić inaczej mocno może ucierpieć Twoja motywacja i pewność siebie.

„Nikt nie może Cię naprawdę skrzywdzić bez Twojej zgody.”

– Eleanor Roosevelt

Krytyki nie należy się bać. Tylko od Ciebie zależy czy i w jakim stopniu pozwolisz słowom innych ludzi wyrządzić krzywdę swojemu wewnętrznemu ja. Tak jak nauczał Gandhi: „Nie mogą odebrać nam szacunku do samego siebie, jeśli to my sami go im nie oddamy.”. Dlatego musisz nauczyć się właściwie postępować z krytyką, czyli…

…nauczyć się wyciągać odpowiednie wnioski z tej konstruktywnej, natomiast całą resztę po prostu ignorować.

Uważaj na emocje

Kiedy znajdziesz się w ogniu krytyki, nie pozwól ponieść się emocjom. Postaraj się z uwagą wysłuchać swojego rozmówcę do samego końca. Jeśli jego argumenty są racjonalne, możesz odnieść realną korzyść, bo oto zostały przed Tobą obnażone słabe punkty Twojego rozumowania i działania. Natomiast jeśli przytaczane są argumenty bezpodstawne, wręcz irracjonalne, to w tym wszystkim może chodzić jedynie o bicie piany i kłótnię i możesz je po prostu zignorować.

Musisz jednak pamiętać, że bez względu na wszystko, dopóki trzymasz emocje na wodzy, dopóty posiadasz zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Niestety to wcale nie musi być i zwykle nie jest łatwe. Szczególnie kiedy ktoś podcina skrzydła Twoim planom lub miesiącom wykonanej pracy. Jeśli intencje krytyka są złe, będzie za wszelką cenę starać się wytrącić Cię z równowagi, bywa że stosując nieczyste chwyty.

Owszem, krytyka może być przykra, ale przede wszystkim może też być uzasadniona. Zanim sięgniesz po miecz i wyruszysz na wojnę, weź głębszy oddech i zastanów się przez chwilę, czy przypadkiem nie jest tak, że Twój adwersarz ma rację. Jeśli nikt nie domaga się od Ciebie natychmiastowej reakcji, to zrób sobie jeszcze dłuższą przerwę. Odsuń w czasie swoją reakcję o godzinę, a może nawet na kolejny dzień. Pozwól, aby negatywne emocje, często będące pierwszą reakcją na krytykę, przestały mieć wpływ na Twoją decyzję. Broń racjonalnie swoich argumentów, ale nie bój się przyznać, że możesz nie mieć racji. Umiejętność szczerego przyznania się do błędu to cecha ludzi sukcesu, charyzmatycznych przywódców oraz mężów stanu.

Zdarzyło się kiedyś Abrahamowi Lincolnowi, że podpisał rozkaz przemieszczenia wojsk, który najwyraźniej nie został do końca przemyślany. Sekretarz wojny w rządzie Lincolna, Edwin M. Stanton, niezadowolony, że Lincoln wkracza w nie swoje kompetencje, nie tylko odmówił wykonania rozkazu, ale wręcz nazwał prezydenta „przeklętym głupcem”. Lincoln szybko dowiedział się o reakcji swojego sekretarza wojny, a także o tym jak został przez niego nazwany. Odpowiedział: „Jeśli Stanton nazwał mnie przeklętym głupcem, to pewnie ma rację, bo on rzadko się myli. Pójdę i dowiem się o co chodzi.”.

Kiedy staniesz się obiektem ataku krytyki, zastanów się z jakiego źródła ona pochodzi i czy jest konstruktywna. Nie zakładaj z góry, że ktoś próbuje rzucić Ci pod nogi kłody. Powinieneś zachować się jak Lincoln… załóż wstępnie, że możesz być w błędzie i z uwagą wysłuchaj argumentacji drugiej strony. Jeśli podejdziesz do całej sprawy z takim nastawieniem, może się nagle okazać, że krytyka jest tak naprawdę „dobrą radą w przebraniu”. Radą, która może uchronić Cię przed konsekwencjami błędów o których nie miałeś pojęcia. To raz, a dwa, że tak naprawdę jeśli zechcesz to i tak je popełnisz, ale tym razem wskutek świadomie podjętej decyzji. Jeśli natomiast od razu zaczniesz stawiać zasieki, wytoczysz armaty i zaczniesz się bronić, to nie spodziewaj się usłyszeć w huku artylerii własnych argumentów jakichkolwiek wartościowych wskazówek ze strony przeciwnika.

Ci, którzy zawsze wiedzą lepiej

Czasem staniesz się obiektem ataku ze względu na czyjąś zawiść, zazdrość, chęć pokazania swojej wyższości. Niestety bywa i tak…

W roku 1929 miało miejsce zdarzenie, które wstrząsnęło całym światkiem amerykańskich uczelni wyższych. Sprawa Roberta Hutchinsa poruszyła Chicago oraz wykształconą część amerykańskiego społeczeństwa. Jeszcze niedawno ten sam, ambitny młody człowiek Robert Hutchins, pracował dorywczo jako kelner, drwal, korepetytor i sprzedawca odzieży. Teraz nagle został mianowany rektorem jednego z czterech ówcześnie najbogatszych amerykańskich uniwersytetów University of Chicago. I to w wieku 30 lat! Trzydziestu! Starsi wiekiem i doświadczeniem wykładowcy i nauczyciele mogli tylko w zdumieniu potrząsać głowami. Na głowę Hutchinsa wylała się gigantyczna fala krytyki. Zarzucano mu wszystko. Brak doświadczenia, młody wiek, niepoważne teorie i pomysły edukacyjne. Nie oszczędziły go nawet ówczesne media.

W dniu inauguracji przyjaciel rodziny rozmawiał na ten temat z ojcem kontrowersyjnego rektora, Robertem Maynardem Hutchinsem (seniorem).
- „Zaszokował mnie artykuł w porannej gazecie potępiający Twojego syna.”
- „O tak.” – odpowiedział stary Hutchins – „Był bardzo ostry, ale pamiętaj, że nikt nigdy nie kopnie zdechłego psa.

Co gorsze… im bardziej wyróżniający się pies, tym więcej wewnętrznej satysfakcji sprawia ludziom jego kopanie.

„Nie zwracaj uwagi na to co mówią krytycy. Nikt jeszcze nie wzniósł pomnika ku czci krytyka.”

– Jean Sibelius, kompozytor

Pierwsze co zwykle różni nieuzasadnioną krytykę od konstruktywnej, jest obiekt jej ataku. Jeśli jest nim Twoja praca lub podjęte działania, to powinieneś się bliżej zastanowić, czy nie warto posłuchać. Natomiast, jeśli krytyka dotyczy Ciebie osobiście, to niemal na pewno jest ona podyktowana niechęcią lub wrogością względem Twojej osoby. W takiej sytuacji zwykle ma podłoże emocjonalne i nie jest obiektywna, wg zasady: „Uważam, że jesteś głupcem. Dlatego wszystko co zrobisz i tak będzie do niczego.”. Na szczęście w większości przypadków ludzie, którzy zmierzają do wspólnego celu (np. razem pracujący nad jakimś projektem) zwykle mają dobre intencje, a przecież…

Dobra robota sama się obroni!

Jeśli robisz coś z sercem i zaangażowaniem. Jeśli efekty Twojej pracy przynoszą korzyść wielu osobom, to nawet jeśli staniesz się obiektem zawiści i nieuzasadnionej krytyki, znajdą się też tacy, którzy staną w Twojej obronie. Pamiętaj też, że konstruktywna krytyka to swego rodzaju komplement. W końcu, ktoś poświęca czas aby wypowiedzieć się na temat Twojej pracy. Gdyby nie była nic warta, nikt by nawet palcem nie kiwnął. Nikt nie kopnie zdechłego psa!

Anegdotki o Hutchinsie oraz Lincolnie pochodzą z Dale Carnegie – How to Stop Worrying and Start Living.


Artykuły o podobnej tematyce:




2 komentarzy »

  1. Michał Pasterski napisał(a),

    Grudzień 21, 2008 @ 3:09 pm

    “Nikt nie może Cię naprawdę skrzywdzić bez Twojej zgody.” – Świetny cytat. Tylko od nas zależy, czy damy komuś władzę nad naszym samopoczuciem.

  2. Bartosz Zajaczkowski napisał(a),

    Grudzień 21, 2008 @ 10:56 pm

    @MICHAŁ: Z tym o czym piszesz mocno związana jest filozofia i historia Victora Frankla, który uznał, że „nikt nie może go naprawdę skrzywdzić” i dzięki temu przetrwał obóz koncentracyjny. Na pewno znasz tę historię, bo opisywał ją Covey w „7 Nawykach Skutecznego Działania”, ale przy okazji polecam tę lekturę wszystkim innym czytelnikom, którzy nie mieli jeszcze okazji się z nią zapoznać.

    Pozdrawiam serdecznie!

RSS feed dla komentarzy do tego wpisu · TrackBack URI



Dodaj swój komentarz

Dodając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności.