Najnowsze badania potwierdzają, że regularne bieganie lub inne podobne ćwiczenia aerobowe w znaczący sposób redukują ryzyko inwalidztwa oraz pozwalają ludziom żyć dłużej i cieszyć się dobrym zdrowiem, nawet po zaprzestaniu wzmożonej aktywności fizycznej. Oznacza to, że na zdrowie, którym będziesz się cieszył na emeryturze, możesz i musisz zapracować już dziś!
Eksperyment
Opublikowany w Archives of Internal Medicine artykuł autorstwa dr Elizy F. Chakravarty, immunologa i reumatologa z Katedry Medycyny Uniwesytetu Stanford, opisuje rezultaty trwających dwadzieścia jeden lat badań (od 1984 roku!) którym poddano dwie grupy ludzi: systematycznych biegaczy (538 osób) oraz osoby, które nigdy nie biegały (423 osoby). W chwili rozpoczęcia eksperymentu wszystkie miały co najmniej 50 lat. W przeważającej większości byli to pracownicy uniwersytetu.
Wszyscy uczestnicy w latach 1985-2005 wypełniali doroczne ankiety na temat swojego stanu zdrowia, kondycji i możliwości fizycznych, w tym takich parametrów jak np. indeks BMI. Chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem stwierdzenie, że wszystkie osoby należące do grupy ćwiczącej raportowały zdecydowanie lepsze wyniki.
Poprzez lata badań okazało się, że grupa regularnie uprawiająca sport (często nie poprzestając na bieganiu, także jazdę na rowerze, aerobik oraz pływanie) miała:
- lepszą kondycję
- wydajniejszą pracę serca
- zwiększoną masę kości
- mniej stanów zapalnych
- mniej upośledzeń ruchowych
- lepsze reakcje na leki i szczepionki
- sprawniejszą pracę mózgu, zdolność uczenia się oraz pamięć
Z całej objętej badaniami grupy, przed zakończeniem eksperymentu zmarło (z przyczyn naturalnych) tylko 15% biegaczy, w porównaniu do 34% osób z grupy nie uprawiającej sportu.
Co ważniejsze, a co zarazem najbardziej zaskoczyło naukowców, to fakt, że kondycja i zdrowie osób regularnie ćwiczących utrzymywały się także po tym, jak ze względu na wiek zaprzestały one regularnego biegania na rzecz spacerów. Nie będzie więc chyba zbyt pochopnym stwierdzenie, że zdrowie na starość trzeba sobie wcześniej “wybiegać” tudzież “wytrenować”.
Na podstawie Runners’ High: Joggers Live Longer (@Time Magazine).
Do dzieła…
Najważniejsze to odpowiednio wcześnie uświadomić sobie, że oprócz pracy na każdy zarobiony i zaoszczędzony grosz, równolegle należy w świadomy sposób troszczyć się o własne zdrowie. Jakiż będzie pożytek ze zgromadzonych pieniędzy, kiedy zabraknie sił na wyjście z domu?
Nie ma na co czekać, ani szukać wymówek… bez względu na wiek i posiadaną kondycję fizyczną na pewno nie jest dla Ciebie za późno, aby w ten czy inny sposób zacząć się ruszać. Od pewnego czasu dużo piszę o bieganiu, ale to dlatego, że sam na poważnie zainteresowałem się tą formą treningu. Jeśli z różnych względów nie odpowiada Ci taki sposób kultywowania kultury fizycznej, jest wiele innych ciekawych sportów, w których możesz spróbować swoich sił. Dobrym pomysłem jest jazda na rowerze i pływanie, ale prawdziwym hitem ostatnich lat jest nordic walking. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że ostatnio częściej niż biegaczy widuję chodziarzy z charakterystycznymi kijkami.
Post scriptum…
Przy okazji chciałbym Ci polecić lekturę “Parusińskiego BIEGANIE dla zdrowia, sportu oraz rekreacji”. Historia Polaka, który zaczął biegać w wieku 57 lat (namówił go sąsiad), a udało mu się przebiec sto maratonów i kilka supermaratonów (100km przez około 10 godzin)! Ten artykuł bardzo działa na wyobraźnię.
Warto także rzucić okiem na oficjalną stronę Mariana Parusińskiego.
Artykuły o podobnej tematyce:
- Rower to jest świat
- Studencka herbatka
- Bieg na tysiąc kilometrów!
- Naukowcy potwierdzają! Bieganie i pływanie rozwijają inteligencję!
- O tym jak przebiegłem 1000km i czego nauczyłem sie po drodze
- Skoro ona mogła, dlaczego nie Ty?
- Kto rano wstaje…



Anna napisał(a),
Listopad 13, 2008 @ 9:28 am
Witaj Bartoszu. Dziękuję za interesującą stronę :)
Jestem pełna podziwu dla pana Parusińskiego. Jaki ciekawy i zdrowy jest jego “podeszły wiek”.
Mam prawie 50 lat i próbowałam trochę biegać, ale bardzo się męczyłam i nie sprawiało mi to przyjemności. Natomiast po Twoim artykule zachęcającym do przebiegnięcia 1000 km, postanowiłam przejść te 1000 km z kijkami.
Ukradłam też Twój pomysł :D na koronę polskich gór.
Myślę, że dzięki Tobie, jeszcze wiele ciekawych rzeczy “przydarzy” mi się w życiu :)))
Pozdrawiam.
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Listopad 13, 2008 @ 3:26 pm
@ANNA: Witaj na blogu!
To ja bardzo dziękuję! Głosy takie jak Twój dodają mi skrzydeł w trudnych chwilach braku inspiracji do poszukiwania ciekawych tematów. Świadomość, że są osoby, które odnalazły coś dla siebie w moich tekstach jest szalenie motywująca!
1000km marsz to też bardzo ambitne przedsięwzięcie. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości do samego końca… albo i dłużej, bo przecież po pierwszym tysiącu czeka drugi! Koniecznie napisz jak uda Ci się osiągnąć cel! :) Jeśli chodzi o KGP, to pomysł ten gwoli uczciwości nie jest mój. Podobnie jak Ty, tak i ja “ukradłem” go z jakiejś strony internetowej (nie pamiętam już z jakiej). Szkoda tylko, że zdobywanie kolejnych szczytów nie przychodzi tak łatwo i szybko jak pokonywanie kolejnych kilometrów…
Pozdrawiam serdecznie!
Eliza Szyamńska napisał(a),
Grudzień 3, 2008 @ 3:48 pm
Dzięń Dobry. Mam na Imię Eliza i jestem Żona Biegacza.
Poczuć klimat i moc tego sportu – wystarczy pojechac na zorganizowany bieg, dystans 10 km, półmaraton – 21 km, maraton – 42 km..
To jest jak opium. Pana blog Też:)
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Grudzień 3, 2008 @ 9:52 pm
@ELIZA: Witaj na blogu! Już na wstępie powiem, że zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Wprawdzie na ten moment starty w biegach zorganizowanych (szczególnie tych dłuższych) są poza moim zasięgiem, ale potwierdzam że nawet krótkie “piątki” pozwalają zasmakować tego niesamowitego klimatu.
Wybacz użycie formy osobowej “Ty”, ale tradycyjnie już w komentarzach staram się zachęcać czytelników do korzystania z imion/pseudonimów (w każdym razie na zajaczkowski.org). Tak jest po prostu o wiele przyjemniej. :)
Bardzo dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!
Jurgi napisał(a),
Styczeń 18, 2009 @ 1:09 pm
Tę zaskakującą opinię zdają się potwierdzać wyczyny Mariana Parusińskiego. Światło na tezę, skąd taka „biegowość” w człowieku rzuciły mi dwa wpisy o ewolucji… ludzkiego mózgu:
http://tarakablog.wordpress.com/2008/12/17/homo-przypadkiem-sapiens/
http://tarakablog.wordpress.com/2008/12/20/nowaki-ledwaki/
Chyba zacznę biegać, skoro to nasza ewolucyjna specjalność.
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Styczeń 20, 2009 @ 10:59 am
@JURGI Witaj na blogu! Dziękuję za linki do blogu Wojciecha Józwiaka. Interesujące miejsce, któremu w wolnej chwili chętnie przyjrzę się bliżej.
Co do biegania (w kontekście przytoczonych przez Ciebie artykułów), to chyba pozostaje nam jeszcze tylko jednoznaczne ustalenie, czy ewolucja ucząc ludzi biegania miała na myśli pogoń za czy może raczej ucieczkę przed. Chociaż, jaką to robi różnice… :)
Pozdrawiam serdecznie!