Codziennie na każdego z nas czeka tysiąc spraw, które trzeba załatwić. Praca, nauka, listy zakupów, rachunki, spotkania… i tak bez końca. Karuzela życia, z której tak trudno wysiąść raz się na niej znalazłszy. Ogrom zadań i problemów sprawia, że do pewnego stopnia tracimy kontrolę nad sytuacją. Kiedy zbliża się wieczór i zaczynamy zastanawiać się co tak naprawdę udało nam się dziś osiągnąć, może się okazać, że nawet po bardzo intensywnym dniu niespecjalnie mamy się czym pochwalić.
Wyznaczanie sobie “celów na dziś” to nie jest nowy pomysł, ale warto sobie o nim od czasu do czasu przypominać. Jestem przekonany, że w intuicyjny sposób nie raz już z tej metody korzystałeś. Być może znasz ją pod angielską nazwą Most Important Task (MIT) lub naszym swojskim Najważniejszym Zadaniem Dnia (NZD). O co właściwie chodzi?
Wieczorem, przygotowując się do dnia kolejnego, zastanów się przez moment co tak naprawdę planujesz jutro zrobić, a następnie zapisz te zadania w notesie. Nie śpiesz się i postaraj się wypisać wszystkie rzeczy, które przychodzą Ci do głowy. Kiedy skończysz jeszcze raz dokładnie przyjrzyj się swojej liście i wybierz jedną, dwie lub trzy najważniejsze sprawy, załatwienie których spowoduje, że cały jutrzejszy dzień będzie można uznać za zakończony sukcesem. Będą to Twoje Najważniejsze Zadania Dnia.
Rankiem jeszcze raz przejrzyj przygotowaną wcześniej listę… może będzie trzeba coś poprawić lub zmienić. Jak już uznasz, że dalsze korekty nie są potrzebne bez wahania zabierz się za realizację owych najważniejszych zadań.
Celem Najważniejszych Zadań Dnia, nie jest jeszcze bardziej efektywne zarządzanie listą spraw do załatwienia (acz bywają i w tym zakresie pomocne). Chodzi raczej o świadome wybranie kilku celów, których osiągnięcie pozwoli uznać mijający dzień za zwieńczony sukcesem. W rezultacie obniży się poziom Twojego stresu oraz bardzo pozytywnie wpłynie na Twoje dobre samopoczucie i poczucie własnej wartości.
Zwróć uwagę na następujące rzeczy:
- Nigdy nie decyduj się na więcej niż trzy Najważniejsze Zadania Dnia. Nie chodzi o to, aby pobijać rekordy produktywności. Jeśli wyznaczysz sobie zbyt wiele “najważniejszych” celów, wzrośnie prawdopodobieństwo, że nie uda Ci się ich wszystkich osiągnąć. Zamiast zadowolenia z sukcesu, ogarnie Cię poczucie porażki. Poza tym jeśli jesteś w stanie wskazać więcej NZD, to najprawdopodobniej źle definiujesz pojęcie ich ważności. W takich przypadkach jeszcze raz spokojnie się zastanów.
- Upewnij się, że wybrane NZD, są naprawdę najważniejsze. Jeśli zajmujesz się dorywczymi zadaniami lub nagłymi sprawami, które w żaden sposób nie przybliżają Cię do realizacji zaplanowanych długoterminowych działań lub celów, to w zasadzie tracisz czas. Nie jesteś produktywny, tylko zapracowany, a para ucieka w gwizdek. Pamiętaj też, że ważne sprawy to nie tylko praca… dobrze od czasu do czasu na pierwszym miejscu umieścić “wyjście do kina z ukochaną”, “posprzątanie balkonu” lub “odwiedziny u rodziców”.
- Zaczynaj dzień bez zwłoki zabierając się za NZD. Skoro już określiłeś które z zadań są dziś dla Ciebie szczególnie istotne, to raz dwa bierz się do roboty, aby uporać się z nimi tak szybko jak to tylko możliwe (np. zaraz po przyjściu do pracy). Chyba, że można je zrealizować w określonym punkcie czasu, np. wczesnym popołudniem. W każdym razie kiedy już będziesz je miał za sobą, zawładnie Tobą poczucie spełnionego obowiązku i dobrze wykonanej roboty, które nastroi Cię pozytywnie na pozostałą część dnia.
- Zaczynaj od tego co sprawia Ci najwięcej trudności. Za szczególnie wymagające zadania i problemy najłatwiej zabierać się wtedy, kiedy Twój umysł ma najwyższą sprawność. Optymalne godziny pracy zależą od indywidualnych predyspozycji, ale są spore szanse, że tak jak w przypadku większości ludzi również Twój mózg jest najsprawniejszy rankiem. Dlatego w pierwszej kolejności staraj się realizować te zadania, które pochłaniają najwięcej Twojej energii. Nie zawsze musi być to problem realnej trudności zadania… czasami może chodzić o przełamanie się np. o spotkanie z kimś nielubianym, albo zrobienie czegoś co wręcz napawa Cię obrzydzeniem. Świetną metaforę takich trudnych spraw wymyślił Brian Tracy. Wyobraź sobie, że Twoim zadaniem na dziś jest zjedzenie wielkiej, śliskiej, obrzydliwej ropuchy. Bez względu na to jak długo będziesz się jej przyglądać… nie zrobi się smaczniejsza (źródło: Brian Tracy “Eat That Frog! 21 Great Ways to Stop Procrastinating and Get More Done in Less Time”
). Jeśli mimo wszystko nie możesz zacząć powinieneś zrobić coś prostego “na rozruch” - mały sukces doda Ci skrzydeł przed większym wyzwaniem.
|
“Wydaje się, że w przyszłości najlepsze jest to, że przychodzi tylko po jednym dniu na raz.”
— Dean Acheson, polityk i dyplomata |
Umiejętne planowanie i realizowanie dziennych celów w sposób uwzględniający dalekosiężne plany, zmieni Cię w człowieka sukcesu, który wie czego chce i konsekwentnie do tego zmierza.
Najważniejsze aby wieczorem, siedząc wygodnie w fotelu przed telewizorem lub z książką w ręku, móc powiedzieć sobie z zadowoleniem: “Ależ to był dobry dzień! Udało mi się dziś zrobić to, to i to…”.
Zobacz też:
Geek to Live: Control Your Workday (@Lifehacker)
Purpose Your Day: Most Important Task (@Zenhabits)
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresowaćArtykuły o zbliżonej tematyce... |
REKLAMATo może Cię zainteresować... |
UŻYWANE TAGIZnajdź interesujące Cię zagadnienie...bieganie cele cwiczenie cytat czytanie dawanie przykładu download dyscyplina efektywność humor koncentracja kreatywność książka liczenie ludzie motywacja mowa ciała nauczanie nawyki networking pewność siebie pierwsze wrażenie pisanie podejmowanie decyzji pomoc postanowienie prezentacja proaktywność produktywność relaks sen siła woli spostrzegawczość studiowanie sukces szachy szczęście szybkie czytanie trening umysł wczesne wstawanie wizualizacja wywiad zapamiętywanie zarządzanie czasem |









Kuerti napisał(a),
październik 24, 2008 @ 10:35 przed południem
Witam :)
Tak.. nie ma to jak dobry artykuł na temat planowania z samego ranka, akurat w momencie gdy cholernie nie chce mi się za nic zabrać, a tyle trzeba zrobić..
Bardzo podoba mi się to, co napisałeś na samym końcu. “Umiejętne planowanie i realizowanie dziennych celów w sposób uwzględniający dalekosiężne plany, zmieni Cię w człowieka sukcesu, który wie czego chce i konsekwentnie do tego zmierza.”. Bez tej perspektywy dalekosiężnej bardzo łatwo można utonąć w codzienności. Czasem brakuje mi właśnie tego spojrzenia z oddali na cel, do którego zmierzam.
Gratuluje świetnego bloga, zaglądam regularnie i czekam na kolejne wpisy :) .
Michał Pasterski napisał(a),
październik 25, 2008 @ 9:43 przed południem
Bardzo fajny wpis, sam staram się codziennie planować kolejny dzień :) daje to poczucie kontroli i pomaga wstać z ładunkiem sporej energii. Co do tego trzeciego punktu to różnie bywa, ja raczej staram się zabrać najpierw za to, co jest dla mnie najważniejsze, a nie zawsze najważniejsze znaczy najtrudniejsze. Dlatego często ustalam sobie wieczorem priorytety zadań, które znajdują się na mojej to-do liście :)
pozdrawiam,
Michał Pasterski
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
październik 25, 2008 @ 4:20 po południu
Witajcie na blogu!:)
@KUERTI: Wiem coś o tym! Często miewam podobne poranki, kiedy za żadne skarby świata nie mogę się pozbierać aby zacząć… ale potem już jakoś leci. Cieszę się, że podobają Ci się publikowane tutaj artykuły. Pozwoliłem też sobie obejrzeć Twoje blogi. Muszę przyznać, że kultywujesz bardzo interesujący, pieszo-rowerowo-wyczynowy sposób spędzania czasu… w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu! :)
@MICHAŁ: Najtrudniejsze, rzeczywiście nie musi być synonimem do najważniejsze… choć doświadczenie uczy, że bardzo często tak właśnie jest. Widziałem, że również napisałeś u siebie coś o planowaniu i priorytetyzowaniu. :)
I jeszcze dwa słowa uzupełnienia do artykułu…
Pisząc powyższy tekst, starałem się położyć nacisk na potrzebę dostrzeżenia pozytywnych efektów, będących rezultatem zastosowania NZD. Wiele osób, które z różnych przyczyn decyduje się zastosować jakąś technikę zarządzania i organizacji własnego czasu szybko się zniechęca, ponieważ za bardzo skupiają swoją uwagę na stosowanych metodach (gtd, priorytetyzowanie, itp… - dużo dodatkowych rzeczy, wprowadzających do życia sporo komplikacji), a za mało na efektach ich zastosowania (zakończone sprawy, zrealizowane zadania itp.). Myślę, że wszyscy którzy poważnie zastanawiają się nad stosowaniem metod zarządzania czasem, a nie mają w tym zakresie doświadczenia, powinni przede wszystkim skoncentrować się na poczuciu sukcesu wynikającym ze zrealizowanych zadań i osiągniętych celów. To dodaje bardzo potrzebnej motywacji do dalszej pracy. Z tego powodu NZD może być interesujące… jest to bardzo prosty, kontrolowany sposób stwierdzenia, że “coś mi się udało dziś osiągnąć”, który wcale nie wyklucza stosowania innych bardziej zaawansowanych i skomplikowanych metod uwzględniających np. cele długoterminowe.
Pozdrawiam serdecznie!
Orest Tabaka napisał(a),
październik 25, 2008 @ 9:38 po południu
Dość podobnie jak u Michała tak i u mnie - ustalam priorytety zadań a nie ich trudność. I w zasadzie wołami mnie można ciągnąć, aby coś wykonać dziś, jeśli wczoraj zasypiając o tym nie myślałem :D
Tak więc moje przygotowanie do dnia następnego wygląda tak: “A więc jutro o tej zrobię to, o tej to, a w wolnym czasie to…”. I tak naprawdę jeśli ktoś powie: “zrób to… pomóż w tym… spotkajmy się…” to moja odpowiedź brzmi: “jutro” :)
Pozdrawiam,
Orest
Kuerti napisał(a),
październik 27, 2008 @ 11:21 po południu
Bartek,
Dzięki za miłe słowo. Przy okazji zapraszam do mnie za kilka dni - 4 listopada lecę do Maroka i zamieniam pk4 w bloga podróżniczego, zachaczę o Atlas i Toubkala, znając Twoje zainteresowania górskie myślę, że może Cię to zaciekawić :) .
A już tak bardziej w temacie… Napisałeś: “Wiele osób, które z różnych przyczyn decyduje się zastosować jakąś technikę zarządzania i organizacji własnego czasu szybko się zniechęca(…) Myślę, że wszyscy którzy poważnie zastanawiają się nad stosowaniem metod zarządzania czasem, a nie mają w tym zakresie doświadczenia, powinni przede wszystkim skoncentrować się na poczuciu sukcesu wynikającym ze zrealizowanych zadań i osiągniętych celów.”
Tak się składa, że ten opis pasuje do mnie jak ulał. Próbowałem już kilkukrotnie zabrać się za układanie list zadań, ale zawsze z miernym skutkiem - wpisywałem za dużo pozycji i w efekcie szybko się zniechęcałem. Moje sportowe hobby nauczyło mnie jednego - nigdy się nie poddawać, stąd też znów układam te pieprzone listy z nadzieją, że tym razem się uda. Może warto zastosować w przypadku tych początkujących metodę małych kroczków?
Jeśli ktoś jest fatalnie zorganizowany to niech zacznie od jednego zadania dziennie. Po jakimś czasie dołożyć można drugie. Połączyć to można bardzo ładnie z NZD, po prostu na początku tym jednym zadaniem będzie własnie NZD! Tak chyba właśnie zrobię, bo jakoś nie usmiecha mi się zaczynać z listami po raz kolejny za kilka dni, tygodni, mięsięcy.
Pozdrawiam!