Wiele osób marzy o tym aby zacząć się regularnie biegać. Ruch optymalizuje wagę, poprawia kondycję, przedłuża młodość. To czego im brakuje, to odpowiedniego bodźca, który zmotywowałby do regularności. Potrzeba im celu, ale konkretnego, a nie tak mgliście określonego i niejasnego jak “lepsza kondycja” czy “dłuższe życie”. Jeśli należysz do takich osób… to chciałbym zaproponować Ci taki właśnie cel.
Proponuję Ci start w biegu na 1000km (słownie: tysiąc kilometrów). Oczywiście nie chodzi o pokonanie takiego dystansu w jednym podejściu. Będziesz potrzebować wiele cierpliwości, determinacji i częstokroć siły woli. Jeśli sądzisz, że brak Ci powyższych cech, to bądź spokojny. Wyćwiczysz je po drodze!
I co o sądzisz o tej propozycji? Chcesz spróbować? Czytaj dalej!
Dlaczego akurat 1000km?
Dlatego, że liczba ta jest prawdziwym wyzwaniem, nawet dla wytrawnych biegaczy. Dlatego, że działa na wyobraźnię. Zobacz sam…
- 1000km jest to odległość odpowiadająca w przybliżeniu 24 maratonom.
- Jeśli jesteś amatorem i biegasz w weekend odcinek 10km, to przebiegnięcie 1000km zajmie Ci prawie dwa lata!
- Jeżeli biegasz regularnie trzy razy w tygodniu po 10km, to przebiegnięcie 1000km zajmie Ci około 234 dni… mniej więcej 8 miesięcy.
1000km to akurat na tyle dużo, żeby stanowić poważne wyzwanie i zarazem na tyle mało, że każdy kto włoży odrobinę wysiłku i determinacji będzie w stanie temu wyzwaniu podołać. Zwykle największą trudność sprawia uwierzenie we własne możliwości.
Jeśli Ty też uważasz, że zadanie to przekracza Twoje możliwości, może powinieneś uświadomić sobie, że osiąganie celów nierealnych, jest wbrew pozorom o wiele prostsze niż realnych. Zastanów się przez chwilę… czy gdybym zaproponował Ci regularne bieganie trzy razy w tygodniu przez najbliższe pół roku, zareagowałbyś tak samo jak na propozycję przebiegnięcia tysiąca kilometrów? Przecież, aby zaliczyć ten tysiąc tak czy owak będziesz musiał uprawiać systematyczny jogging przez przynajmniej sześć miesięcy, skąd więc ta różnica?
Z poczucia realności zadania. Dla większości z nas bieganie kilku lub kilkunastu kilometrów kilka razy w tygodniu jest czymś całkowicie osiągalnym przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. Rzeczy przeciętne znajdujące się w zasięgu ręki, nigdy nie będą stanowić inspiracji do wytężonego wysiłku i poświęcenia. Natomiast 1000km to już coś wielkiego. Cel, który działa na wyobraźnię… który naprawdę chce się osiągnąć! Cel, który zmotywuje Cię do dalszej pracy i wysiłku, kiedy nadejdzie niechęć i zwątpienie.
Ujmując to jeszcze prościej. Każdy może regularnie biegać, ale nie każdy będzie w stanie przebiec 1000km. To właśnie ta wyjątkowość stanowi bodziec, który pomoże Ci osiągnąć to co wydaje się być na pierwszy rzut oka całkiem nierealne.
Klub 1000km
Zachęcam wszystkich, którzy tylko mają ochotę i chcą pokonać własne słabości, do przyłączenia się do Klubu 1000km – ludzi którzy przebiegli tysiąc kilometrów. Wszystkich którzy już biegają oraz tych, którzy myślą o tym aby zacząć. Bez względu na wiek (który przecież o niczym nie przesądza) oraz posiadaną kondycję.
Na koncept Klubu 1000km trafiłem, jak to zwykle bywa, całkowicie przypadkowo odkrywając blog “Bald Runner” autorstwa Jovenal “Jovie” Narcise’a. Pomysł urzekł mnie od razu, podobnie jak wcześniej Korona Gór Polski. Po następnym treningu zapisałem swój dystans i czas, rozpoczynając tym samym własny “bieg na 1000km”.
Jak się w to bawić?
Jednorazowo biegaj tyle ile jesteś w stanie. Nie ma znaczenia ile czasu zajmie Ci przebiegnięcie całego tysiąca. Jeśli wolisz krótkie dystanse, biegaj po 2-3km. Jeśli preferujesz dłuższe odcinki, biegaj po 10km lub więcej. Dopasuj długość i częstotliwość biegów do swoich fizycznych możliwości. Znajdź sobie w internecie jakiś dogodny plan treningowy. Bez względu na wszystko pamiętaj, że masz czerpać z biegania przyjemność… a nim się obejrzysz pierwsza setka kilometrów będzie już za Tobą.
|
“Każdego ranka w Afryce budzi się gazela, która wie, że musi biec szybciej niż najszybszy lew, albo zostanie zabita.
Każdego ranka w Afryce budzi się lew, który wie, że musi biec szybciej niż najwolniejsza gazela, albo umrze z głodu. Nie ma znaczenia czy jesteś lwem, czy gazelą – kiedy wstanie słońce, lepiej żebyś już biegł.” – Anonim |
Pamiętaj aby nigdy nie eksperymentować na własnym organizmie! Zanim zaczniesz poddawać go wzmożonemu wysiłkowi, powinieneś skonsultować się z własnym lekarzem!
Załóż sobie dziennik biegowy, albo jeszcze lepiej blog lub stronę internetową i zapisuj tam wszystkie swoje biegi… notuj datę, miejsce, pokonaną odległość oraz uzyskany czas. W dodatkowej kolumnie zapisuj łączną pokonaną jak dotąd odległość. Będziesz w stanie kontrolować postępy oraz w każdej chwili ocenić ile jeszcze zostało do docelowego tysiąca. Publiczny charakter strony internetowej doda Ci motywacji do pracy… w końcu każdy będzie mógł zajrzeć aby ocenić Twoje postępy.
Jeśli potrzebujesz wzoru zobacz imponującą stronę 1000km Jovenal “Jovie” Narcise’a, albo dużo skromniejszą moją listę 1000km. Świetny przykład papierowego dziennika biegowego opisuje Krzysztof Wysocki.
Spróbuj zachęcić do biegania innych w swoim otoczeniu! Propaguj bieganie i pomysł włączenia się do Klubu 1000km wśród swoich znajomych i przyjaciół. Napisz o tym na swojej stronie internetowej lub blogu. Promujmy sport i zdrowy tryb życia, bo warto!
Artykuły o podobnej tematyce:
- O tym jak przebiegłem 1000km i czego nauczyłem sie po drodze
- Dwie najważniejsze zasady przemyślanego treningu
- Pokonywanie barier i osiąganie celów, czyli czego warto nauczyć się od Chucka Yeagera
- Jak w końcu dotrzymać postanowień noworocznych?
- Wybiegaj sobie zdrowie
- Wiek to przecież tylko liczba
- Rower to jest świat



Orest Tabaka napisał(a),
Październik 1, 2008 @ 11:01 am
Bardzo ciekawa inicjatywa… to jest wyzwanie :) Biegam tylko w okresie zimowym i nie przekraczam 250 km. Na wiosnę, lato i jesień mam rower :)
Z technicznych rzeczy to warto zaznaczyć, że potrzebne są do tego dobre buty (na grubej, miękkiej podeszwie), ciepłe ubranie (zwłaszcza przez zimę), najlepiej leśne, miękkie ścieżki, dużo rozciągania i coś na uszy, aby słuchać – od muzyki po audycje radiowe, podcasty, szkolenia (aby odwrócić uwagę od zmęczenia… można też bez słuchawek gdy ktoś lubi śpiew ptaków, szum drzew…). Warto szczególnie zadbać o kolana, stąd buty, leśne ścieżki i rozciąganie. A kilometry same przyjdą :)
Powodzenia wszystkim!
Pozdrawiam,
Orest
iwi napisał(a),
Październik 1, 2008 @ 2:46 pm
Witam, Orest
skupiłeś się na detalach, a gdzieś “uciekła” sama inicjatywa. Rozumiem, że komfort jest niezbędny i ważne jest jak się do tego przygotujemy i w co się ubierzemy.Uważam, że ten pomysł można przenieść na inne dziedziny życia i sam te 1000km może znaczyć coś całkiem innego. Spodobało mi się to zdanie, że nie ma znaczenia, czy jestem lwem, czy gazelą,…ważne jest działanie, a nie spanie – zbyt długie spanie. Pozdrawiam
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Październik 1, 2008 @ 4:47 pm
Witam!
Zacznę z innej beczki… naprawdę fajnie czyta się Wasze dyskusje :) Bardzo dziękuję, bo dużo one wnoszą i rzucają ciekawe światło na zagadnienia o których piszę.
@IWI: Dokładnie to o czym mówisz miałem na myśli pisząc powyższy artykuł… z jednej strony należy go rozumieć w sposób dosłowny (bieganie i zdrowie), natomiast z drugiej jako metaforyczne przedstawienie realizacji innych długofalowych życiowych celów. Im bardziej ekscytujące i ciekawe cele sobie stawiamy, tym większe jest prawdopodobieństwo ich osiągnięcia. Nawet jeśli droga prowadząca do sukcesu nie będzie łatwa, lekka i przyjemna. Grunt to nie tracić z oczu celu podróży. Co do cytatu o gazeli i lwie miałem początkowo mieszane uczucia, ale to właśnie fakt, że właśnie można go zinterpretować na wiele sposobów (nie tylko związanych z bieganiem w sensie dosłownym) przeważył na jego korzyść.
@OREST: Ciekawe to co piszesz… większość bieganie zostawia właśnie na lato, a nie na zimę. Dla mnie rower ostatnio przestał być narzędziem wypoczynku, a stał się pojazdem, którym codziennie poruszam się do pracy (od maja aż do dziś prawie bez wyjątków – w każdy dzień roboczy ok. godzinę spędzam na rowerze). Szybko, wygodnie, bez korków i związanych z tym nerwów. :) Polecam to wszystkim, których praca pozwala na wdrożenie takiego rozwiązania.
Pozdrawiam serdecznie!
iwi napisał(a),
Październik 1, 2008 @ 5:52 pm
Z racji tego, że jestem kobietą utożsamiłam się z gazelą – jak ona jestem krucha, delikatna i szczupła ( ja aż za bardzo). Jednak lew też nie jest mi obojętny z powodu siły. Nie ma we mnie równowagi, bo jestem słaba fizycznie, a dość silna psychicznie i mam nad czym pracować. Tu może być te moje 1000 kilometrów.Mi też odpowiada ta dyskusja. Pozdrawiam
Orest Tabaka napisał(a),
Październik 2, 2008 @ 7:02 am
Iwi:
Masz rację – potraktowałem post zbyt dosłownie, nie zauważając głębszego sensu. Pod poprzednim postem “Uwierz w siebie” pisałem o postępach jakie można osiągać uprawiając sport. Czy ten sam dystans przebiegniemy w krótszym czasie, z mniejszym zmęczeniem, czy w tym samym czasie pokonamy dłuższy dystans… w sporcie to łatwo mierzyć postępy, zwłaszcza gdy korzysta się z pulsometra.
Dlaczego też warto biegać? Will Smith na blogu Małgosi o tym wspomina :)
Bartek:
Dyskusja to najważniejsza część postu czy samego blogu :)
Rowerem zimą też jeżdżę, lecz gdy na dworze “ciapa” to po godzinnej jeździe trzeba poświęcić godzinę na wyczyszczenie roweru i godzinę na wypranie ubioru. Biegać można w każdą pogodę, byle by nie padało :)
Tu gdzie mieszkam to nawet zimą spotyka się biegaczy – czy rano czy wieczorem. Lecz Legnica to najcieplejsze miasto w Polsce, więc zimy są dość przyjemne.
Pozdrawiam,
Orest
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Październik 3, 2008 @ 2:46 pm
@OREST: No zobaczymy… ubiegłej zimy się poddałem (nie biegałem aż do marca), ale w tym roku jestem zdecydowanie bardziej zmotywowany :) Pozdrawiam!
Orest Tabaka napisał(a),
Październik 3, 2008 @ 5:42 pm
Bartek:
Jeśli w takim tempie będziesz pokonywał kilometry, to w styczniu nie będziesz miał już co robić. Może cel 1500 km? ;)
Pozdrawiam,
Orest
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Październik 4, 2008 @ 7:24 pm
Na razie idzie nieźle… głownie dlatego, że ostatnio mam bardzo dużo na głowie i po całym dniu przed komputerem godzina biegania to cudowny relaks. Z większymi wyzwaniami poczekam… first things first :) Pozdrawiam!
Bald Runner napisał(a),
Październik 15, 2008 @ 10:01 am
bart, thanks for making “1,000-Km Club” known by your friends through your website. the beauty of this motivational concept is for you to be able to reward yourself with simple gifts or treats every time you finish 100 kilometers through running. good luck!
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Październik 15, 2008 @ 10:53 pm
@BALD RUNNER: Hi Jovie and welcome! Let me say that the pleasure is mine. I really, really like the 1000k idea and plan to claim the T-shirt! :)
Regards and good luck with your Ultra!
adam napisał(a),
Październik 27, 2008 @ 3:38 pm
witam serdecznie , mam zamiar zacząć biegać i zaliczyć te 1000 km pozdrawiam
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Październik 27, 2008 @ 6:34 pm
@ADAM: Witaj na blogu! Życzę Ci zatem powodzenia i wytrwałości, bo prawdę mówiąc właśnie zaczyna się najgorszy możliwy okres dla biegaczy (krótkie dni, wilgotno i chłodno)… ale to nie znaczy, że się nie da! :) Pozdrawiam serdecznie!
O tym jak przebiegłem 1000km i czego nauczyłem sie po drodze | zajaczkowski.org napisał(a),
Listopad 1, 2009 @ 8:35 pm
[...] pamiętnego wpisu, w którym zaproponowałem wszystkim chętnym podjęcie próby przebiegnięcia 1000km minął rok. [...]
wmichal napisał(a),
Listopad 2, 2009 @ 11:22 pm
Długo myślałem czy podjąć się próby przebiegnięcia 1000km… zajęło mi to ponad miesiąc. Wczoraj (1 listopad) zacząłem biegi. Ponieważ nie mam zbyt wiele czasu a i moja kondycja jest na razie fatalna także na swoim koncie mam dopiero/aż 6,9 km. Nie wiem czy uda mi się wytrwać i przebiec 1000km ale uważam, że mimo wszystko warto spróbować… Proszę trzymajcie kciuki.
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
Listopad 8, 2009 @ 2:50 pm
@WMICHAL: Powodzenia!
Drucik napisał(a),
Styczeń 12, 2010 @ 12:27 am
Witam,
Temat “rozbiegania się” wkręciłem sobie dzięki temu blogowi jakieś 2,5 miesiąca temu.
Zacząłem od minutowych “biegów”, teraz jestem w stanie przebiec tych minut więcej (tak ze 20 razy ;)).
Od 1 stycznia podjąłem wyzwanie 1000km, postępy można śledzić na blipie.
Dzięki za “natchnienie” :)