Udało Ci się! Osiągnąłeś wymarzony sukces. Przełamałeś barierę i udało Ci się zrobić coś co do niedawna było poza Twoim zasięgiem. Gratulacje! A teraz uważaj bo właśnie w tej chwili na Twojej drodze stanęło poważne zagrożenie.
Na czym polega problem?
Najpierw krótka historia z niejednego życia wzięta…
Od tak dawna myślałeś o tym żeby zacząć regularnie ćwiczyć. W końcu, w przypływie pozytywnej energii, a może na skutek krytyki piwnego brzuszka, zabrałeś się do roboty. Kupiłeś karnet na siłownię i zacząłeś pojawiać się na niej dwa razy w tygodniu. Było pięknie… choć nie bezboleśnie. Pierwszy tydzień to horror, bo przez zakwasy czułeś się jakby Cię ktoś całymi nocami okładał kijami. Potem było trochę lepiej. Po kilku tygodniach pojawił się pierwszy postęp – na ławeczce wycisnąłeś 10kg więcej! Sukces! Tak! To fantastyczne uczucie… czułeś się jak mistrz olimpijski. Szybka kalkulacja i już widzisz, że jeśli dobrze pójdzie to mniej więcej za rok podniesiesz 100kg! Dam radę, mówisz sobie. Szybko kupujesz kolejny karnet na kolejny miesiąc, zastanawiając się czemu nie sprzedają od razu na pół roku…
Dwa tygodnie później wyczuwasz, że coś jest nie w porządku. Po miesiącu widzisz, że tkwisz w tym samym miejscu… nie udało Ci się wycisnąć kolejnych 10kg więcej! Zaczynasz być rozczarowany. Twoja motywacja spada… Do tego parę razy „wypada Ci coś ważniejszego”. Cały misterny plan treningu rozsypuje się jak domek z kart. Czujesz się rozczarowany (straciłeś czas bo to i tak nie działa), tworząc jednocześnie listę usprawiedliwień (do tego potrzeba mieć właściwe geny, jestem intelektualistą a nie sportowcem, itp.).
Brzmi znajomo? Jeśli tak to obawiam się, że osiągnąłeś plateau swojego rozwoju i wpadłeś w pułapkę poczucia stagnacji…
Zjawisko to oczywiście nie ogranicza się do ćwiczeń fizycznych, ale obejmuje rozmaite aspekty naszego życia, a już przede wszystkim te dotyczące kariery zawodowej. Powodów stagnacji i towarzyszącej jej rezygnacji może być wiele, ale zniechęcenie zwykle przychodzi niedługo po tym jak stracimy z oczu progres. Wprawdzie nigdy nie znika on całkowicie, ale tempo zmian spada tak mocno, że przyzwyczajeni do wcześniejszych szybkich zmian przestajemy dostrzegać jakikolwiek postęp. Dopada nas “szarość życia”, poczucie zniechęcenia i braku celowości, które są tym bardziej dotkliwe im szybciej i łatwiej przyszedł sukces.
Jak można temu przeciwdziałać?
Trzeba pamiętać, że praktycznie w każdej dziedzinie życia, pierwsze kroki stawia się stosunkowo szybko. W pewnym momencie jednak wspinaczka po kolejnych szczeblach zaczyna być problematyczna wymagając coraz więcej naszej energii i cierpliwości. Co gorsze, czasem ma się wrażenie cofania do tyłu! Wtedy przychodzi zniechęcenie, kiepski nastrój, a może nawet depresja.
Głowa do góry. To dzieje się ciągle i zdarza się każdemu. Twoja sytuacja nie jest wyjątkowa. Kilka razy zmieniałeś pracę bez problemu, a teraz nie przychodzi żadna odpowiedź na Twoje aplikacje? Napisałeś maturę albo skończyłeś studia i nie bardzo wiesz co ze sobą dalej zrobić? W takim razie wiesz o czym mówię… Ty i wiele innych osób.
Co zrobić? Przychodzą mi do głowy takie propozycje:
- zmień sposób myślenia/działania - jeśli podejmujesz starania, a dotychczasowe metody nie przynoszą rezultatów lub Twój progres jest bardzo wolny, może powinieneś zastanowić się nad wprowadzeniem jakichś poprawek. Bądź proaktywny! Jedno jest pewne, dalej robiąc wszystko w ten sam sposób, uzyskasz te same rezultaty i nic się w Twoim życiu nie zmieni.
- znajdź sobie nowe zajęcie lub hobby - skoro pierwsze kroki stawia się najłatwiej, wykorzystaj to. Zajmij się czymś nowym, a pierwsze sukcesy w nowej dziedzinie przywrócą Ci wiarę we własne zdolności do nauki i dalszego rozwoju.
- zacznij trenować jakiś sport - szczególnie jeśli wcześniej się zaniedbałeś. Trening powoduje zwiększone wydzielanie się się endorfiny (tzw. hormonu szczęścia), przez co poprawia samopoczucie i dodaje wiary w siebie. Pomoże przetrwać trudne okresy. Polecam jogging.
- weź urlop i porządnie wypocznij - może Twój stan jest najzwyczajniej w świecie efektem zmęczenia? W takim razie dwa tygodnie solidnego wypoczynku powinny zdziałać cuda.
Każdy z nas próbuje na swój własny sposób walczyć z stagnacją i przedłużającym się brakiem zauważalnych postępów. Zachęcam do podzielenia się własnymi doświadczeniami w komentarzach.
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresowaćArtykuły o zbliżonej tematyce... |
REKLAMATo może Cię zainteresować... |
UŻYWANE TAGIZnajdź interesujące Cię zagadnienie...bieganie cele cwiczenie cytat czytanie dawanie przykładu download dyscyplina efektywność humor koncentracja kreatywność książka liczenie ludzie motywacja mowa ciała nauczanie nawyki networking pewność siebie pierwsze wrażenie pisanie podejmowanie decyzji pomoc postanowienie prezentacja proaktywność produktywność relaks sen siła woli spostrzegawczość studiowanie sukces szachy szczęście szybkie czytanie trening umysł wczesne wstawanie wizualizacja wywiad zapamiętywanie zarządzanie czasem |









Rysiek napisał(a),
sierpień 13, 2008 @ 10:22 przed południem
Cześć Bartosz,
ciekawy temat. Zgadzam się z Tobą, że przychodzi chwila, kiedy znika świeżość i zaczyna się “rutyna”. Pojawia się wrażenie, że stoimy w miejscu. Właściwie wszyscy ludzie sukcesu podkreślają, że to jest właśnie moment krytyczny, w którym większość osób się poddaje i dalej przechodzą tylko Ci, którzy z jednej strony mają naprawdę jasno i wystarczająco zuchwale postawiony cel (ta “zuchwałość” jest bardzo ważna, ponieważ jest źródłem motywacji w takich trudnych chwilach), a z drugiej potrafią konsekwentnie działać bez względu na negatywne odczucia, działać racjonalnie pomimo złego samopoczucia.
Bardzo ciekawie pisze o tym Zbyszek Ryżak w niedawno wydanej książce “Energia Wewnętrzna”. 400 stron bardzo inspirujących i konkretnych przemyśleń. Stronę Zbyszka można znaleźć tutaj:
http://www.energiawewnetrzna.pl
Pozdrawiam
Rysiek
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
sierpień 22, 2008 @ 8:09 przed południem
Ładnie to ująłeś!
Jeśli chodzi o Energię Wewnętrzną Zbyszka Ryżaka (dziękuję za link!), to jego strona jest na tyle bogata w treść, że nie jestem w stanie ogarnąć jej w jednym podejściu, ale chętnie przyjrzę się jej bliżej nieco później. Wróciłem właśnie z urlopu i jeszcze nie do końca zorientowałem się w bieżących sprawach. Pozdrawiam!
Magda napisał(a),
wrzesień 3, 2008 @ 11:49 przed południem
Oj chyba każdy ma takie chwile w życiu. Ja również.
Dziękuję za rady :)