Perfekcyjna wizualizacja
Czy wiesz, że Twój umysł nie rozróżnia (jest mu obojętne), które z Twoich wspomnień są rzeczywiste, a które są jedynie efektem wyobrażeń? Na pewno część tego co pamiętasz z wczesnego dzieciństwa jest pochodną opowieści rodziców, dziadków lub rodziny i nie będziesz już nigdy w stanie odróżnić opowiedzianych wspomnień od tych prawdziwych.
Przed laty przeprowadzono eksperyment mający wykazać jak wizualizacja usprawnia działanie i wpływa na rozwój umiejętności. Wybrano dwa zespoły koszykarzy o zbliżonych umiejętnościach i poddano ich dwóm rodzajom treningu. Pierwszy zespół odbywał rzeczywiste treningi na boisku, podawał piłkę, rozgrywał akcje i rzucał punkty. Drugi używał do tego celu wyobraźni, z tym że w umysłach koszykarzy każdy rzut wykonany z dowolnej pozycji miał być idealnie trafiony, tak jak każda akcja, asysta lub przechwyt miały kończyć się sukcesem. Taki trening trwał przez jakiś czas po czym obie drużyny rozegrały ze sobą mecz i ku powszechnemu zdziwieniu, to właśnie ten zespół, który spędził cały czas na ławce i pracował wyobraźnią, zaprezentował się lepiej.
Na podstawie Brian Sher, What Rich People Know & Desperately Want to Keep Secret (w Polsce wydana p.t. “O czym wiedzą bogaci i dlaczego trzymają to w tajemnicy?”)
Czy wiesz, że możesz wykorzystać ten fakt do własnego rozwoju?
W powyższej historii jest pewnie nieco przesady, bo jakoś nie wyobrażam sobie aby siła, kondycja i precyzja zawodników mogły poprawić się od pasywnego siedzenia na ławce. Tak jak nikt jeszcze nie dorobił się pięknego kaloryfera na brzuchu od zalegania przed telewizorem (wbrew niektórym reklamom). Nie wystarczy wiedzieć jak skierować piłkę, trzeba jeszcze wytrenować organizm, aby był w stanie fizycznie wykonać taki rzut. Z drugiej jednak strony rozmawiając o ludzkim umyśle nie możemy być tak naprawdę niczego pewni, ponieważ wciąż nie wiemy gdzie tak naprawdę leżą granice jego możliwości.
Trening przez perfekcyjną wizualizację można wykorzystać w wielu dziedzinach życia. Trenerzy zmuszają sportowców do mentalnego wyobrażania sobie idealnego biegu, strzelonej bramki, serwisowego asa… Można powiedzieć, że my wszyscy wykorzystujemy tą metodę w sposób całkowicie naturalny przygotowując się choćby do spotkania biznesowego, ważnej rozmowy (np. kwalifikacyjnej) tudzież egzaminu. Próbujemy przewidzieć różne drogi rozwoju sytuacji, przewidzieć pytania i problemy którym będziemy musieli stawić czoło.
A gdyby pójść odrobinę dalej? Perfekcyjny trening można wykorzystać do mentalnego uwarunkowania się na impulsy docierające do nas z otoczenia. Używając nomenklatury informatycznej, można „zaprogramować” swoje reakcje. Jest to możliwe. Ta zdolność jest właśnie tym co czyni człowieka tak wyjątkowym… samoświadomość. Zdolność do „stanięcia z boku” i przyjrzeniu się sobie w krytyczny sposób. Żaden inny ssak, ptak czy inne zwierzę nie jest w stanie tego uczynić. Cytując Stephena Coveya, „tylko człowiek może napisać swój własny program”.
Dlatego jeśli jest coś co bardzo mocno pragniesz osiągnąć, a nie możesz się za to zabrać spróbuj treningu przez perfekcyjną wizualizację. Zrelaksuj się, a następnie wyobraź sobie jak podejmujesz działanie i sprawnie przeciwstawiając się przeciwnościom, osiągasz upragniony sukces. Bądź bardzo, bardzo precyzyjny… oczami wyobraźni obserwuj i zapamiętuj każdy szczegół. Przykładowo załóżmy, że…
- Chcesz schudnąć. Wyobraź sobie siebie kupującego pączka lub inny słodycz, i świadomie z niego zrezygnuj. Następnie oczyma umysłu zobacz jak stajesz na wadze ważąc kilka upragnionych kilogramów mniej.
- Masz problemy z prowadzeniem rozmowy w obcym języku, bo wstydzisz się swoich umiejętności i obawiasz się reakcji drugiej strony… wyobraź sobie jak prosisz native speakera o pomoc, a on/ona nie dość, że chętnie Ci pomaga to jeszcze chwali Cię za Twoje umiejętności językowe!
- Z jakiegoś powodu panicznie boisz się owadów… wyobraź sobie siebie w sytuacji z nielubianym insektem. On jest mały, a Ty wielki. Nie każdy owad chce Ci wyrządzić krzywdę, ten w Twojej głowie zajęty jest swoimi sprawami i nie jest dla Ciebie groźny. Przyjrzyj mu się i postaraj się pozostać obojętnym, a wręcz zainteresuj się nim. Nie pozwól pojawić się panice.
Negatywnym efektom i wyobrażeniom, przeciwstawiaj optymizm i wiarę w sukces. A teraz, skoro udaje Ci się w wyobraźni, dlaczego nie spróbujesz w rzeczywistości…
Pamiętaj jeszcze, że im więcej czasu i uwagi poświęcisz na tego typu wizualizacje, tym bardziej zatrze się granica pomiędzy rzeczywistym wspomnieniem, a wyobrażeniem. W efekcie osiągniesz swój cel dużo łatwiej i dużo szybciej niż mogłoby Ci się wydawać.
A może zdarzyło Ci się już kiedyś skorzystać z perfekcyjnej wizualizacji? Może masz doświadczenie, którym chciałbyś podzielić się z czytelnikami?
Uzupełnienie 02/08/2008:
Przeglądając zasoby polskiego internetu znalazłem właśnie bardzo ciekawy artykuł Bartłomieja Dymeckiego, p.t. Uruchom swoją wyobraźnię - odkryj potęgę wizualizacji. Polecam jak uzupełnienie powyższego tekstu.
Wyraź swoją opinię
To może Cię zainteresować... |





Rysiek napisał(a),
sierpień 1, 2008 @ 10:39 przed południem
Witaj Bartosz,
ja miałem kiedyś ogromny kłopot z wystąpieniami publicznymi. To jedna z najczęściej spotykanych “fobii” społecznych. I właśnie wizualizacja pomyślnego wystąpienia była jedną z technik (choć nie jedyną), która bardzo mi pomogła przezwyciężyć ten lęk. Dziś w miarę swobodnie robię prezentacje dla kilkuset osób.
Przy okazji chcę się podzielić jedym sposobem, który może pomóc w sytuacji rozpaczliwej, kiedy żadną miarą nie potrafimy się uspokoić i rozluźnić przed “wejsciem na scenę”. Ma to też związek z obrazami i wizualizacją. Kiedy już nic nie pomaga, spóbujmy sobie wyobrazić, że … nasi sluchacze są na golasa :-) Uśmiech na naszej twarzy gwarantowany :-)
Pozdrawiam
Rysiek
Bartosz Zajaczkowski napisał(a),
sierpień 1, 2008 @ 6:49 po południu
Świetna metoda :) Tylko chyba nie nadaje się do wykorzystania na zajęciach dydaktycznych, bo wtedy słuchaczy poznaje się dość blisko, z imienia i nazwiska, no i ma się z nimi do czynienia przez kilkanaście tygodni. W każdym razie ja bym wtedy tak nie potrafił. Ale w przypadku jednorazowej prezentacji do dużej, a przez to anonimowej grupy… czemu nie! Pozdrawiam serdecznie!
Rysiek napisał(a),
sierpień 2, 2008 @ 11:32 przed południem
Zgadzam się. Kontekst sytuacji jest bardzo ważny.
Mój obecny świat, to “świat korporacji”. Często więc z grupą słuchaczy nie mam tak bezpośrednich relacji, jak w Twoim przypadku.
Ale żeby nie sprowadzać tematu wizualizacji tylko i wyłącznie do sytuacji wystapień publicznych, chciałbym zapytać o doświadczenia innych. Czy np. studenci używają wizualizacji przed zdaniem ważnych egzaminów, czy też raczej stosują metodę następującą:
jeśli przed egzaminem będę się uczyć, i zdam - to co to za osiągnięcie? Ale jeżeli nie będę się uczyć, i zdam - to bedzie coś! :-)
Pozdrawiam
Rysiek