<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Droga do sukcesu</title>
	<atom:link href="http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/</link>
	<description>Rozwoj osobisty, organizacja i nauka dla ciekawskich.</description>
	<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 19:20:47 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/comment-page-1/#comment-274</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Oct 2008 20:37:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=150#comment-274</guid>
		<description>&lt;strong&gt;@ANDSOL:&lt;/strong&gt; Witaj ponownie! :) 

Masz rację, że wiele badań wskazuje na niezwykle istotny czynnik naturalnych lub kulturowo wygenerowanych predyspozycji do pewnych dziedzin. Świetny genetyczno-regionalny przykład stanowią kenijscy maratończycy, wywodzący się ze pewnego szczególnego regionu, ale nawet oni spędzają całe dnie na bieganiu doskonaląc "swój warsztat". Twój "plotkarski" przykład jest dla mnie podwójnie wartościowy, bo po pierwsze nie ma związków ze sportem, a tylko takimi "fizycznymi" przykładami jak dotąd dysponowałem. Po drugie jako ktoś komu chodzi po głowie naukowa ścieżka kariery, chętnie korzystam z tego typu historii, żeby się pozytywnie motywować do pracy. :)

Pozdrawiam serdecznie!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><strong>@ANDSOL:</strong> Witaj ponownie! :) </p>
<p>Masz rację, że wiele badań wskazuje na niezwykle istotny czynnik naturalnych lub kulturowo wygenerowanych predyspozycji do pewnych dziedzin. Świetny genetyczno-regionalny przykład stanowią kenijscy maratończycy, wywodzący się ze pewnego szczególnego regionu, ale nawet oni spędzają całe dnie na bieganiu doskonaląc &#8220;swój warsztat&#8221;. Twój &#8220;plotkarski&#8221; przykład jest dla mnie podwójnie wartościowy, bo po pierwsze nie ma związków ze sportem, a tylko takimi &#8220;fizycznymi&#8221; przykładami jak dotąd dysponowałem. Po drugie jako ktoś komu chodzi po głowie naukowa ścieżka kariery, chętnie korzystam z tego typu historii, żeby się pozytywnie motywować do pracy. :)</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: andsol</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/comment-page-1/#comment-270</link>
		<dc:creator>andsol</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Oct 2008 13:12:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=150#comment-270</guid>
		<description>Bartoszu, skoro są tak zaawansowane badania nad rozdziałem słów uznania dla czynników genetycznych oraz kulturowych, to chyba nie popełnię grzechu zacofaństwa i zaprzaństwa jeśli z lekkim wahaniem spojrzę na Twój
hymn dla pracowitości. Ale zgadzam się, że nawet jeśli w środku są drobne wahania, to warto grać na tym instrumencie, bo to niesie nadzieję i inspirację i nie pozwala na wymigiwanie się od ciężkiej systematycznej pracy.
Dlatego podrzucę argumencik popierający wyrażone przez Ciebie przekonanie, ale ma on lekkie elementy plotkarskie, więc pozwól, że nie zadbam o personalia, które zresztą dociekliwy bez trudu by ustalił.

Jednym z momentów podniesienia jakości przez mój instytut nastąpił gdy  X., z tytułami i sławą, postanowił odejść z Universidade de São Paulo i przyjść do nas. Nie wszystkie motywacje były naukowe, ważne, że on i jego kontakty przyszły tu. Odnosiłem wrażenie, że postępy przychodzą mu łatwo, ale dawało do myślenia, że nawet późnym wieczorem nie warto było dzwonić do niego do domu, a na komórkę, bo do nocy siedział w instytucie.

Kiedyś dostałem jakąś grubą tekę papierzysk, nieuchronne na uniwerku postępowania administracyjne, których nikt nie uniknie w tym kraju. Musiałem wyrazić opinię o sensowności jakiegoś projektu. Zerknąłem na wstęp historyczny i pomyślałem: "no nie, to chyba zmyłka maszynowa, zapewne zaczął pracować nad tym w 1996 a nie w 1986. Sprawdziłem w Sieci. Rzeczywiście, od dwudziestu lat siedzi nad tą tematyką.  Czyli jakie by nie były jego naturalne talenty, światowe uznanie jako specjalisty w owej dziedzinie ma związek z długimi latami systematycznych powrotów do tematu...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bartoszu, skoro są tak zaawansowane badania nad rozdziałem słów uznania dla czynników genetycznych oraz kulturowych, to chyba nie popełnię grzechu zacofaństwa i zaprzaństwa jeśli z lekkim wahaniem spojrzę na Twój<br />
hymn dla pracowitości. Ale zgadzam się, że nawet jeśli w środku są drobne wahania, to warto grać na tym instrumencie, bo to niesie nadzieję i inspirację i nie pozwala na wymigiwanie się od ciężkiej systematycznej pracy.<br />
Dlatego podrzucę argumencik popierający wyrażone przez Ciebie przekonanie, ale ma on lekkie elementy plotkarskie, więc pozwól, że nie zadbam o personalia, które zresztą dociekliwy bez trudu by ustalił.</p>
<p>Jednym z momentów podniesienia jakości przez mój instytut nastąpił gdy  X., z tytułami i sławą, postanowił odejść z Universidade de São Paulo i przyjść do nas. Nie wszystkie motywacje były naukowe, ważne, że on i jego kontakty przyszły tu. Odnosiłem wrażenie, że postępy przychodzą mu łatwo, ale dawało do myślenia, że nawet późnym wieczorem nie warto było dzwonić do niego do domu, a na komórkę, bo do nocy siedział w instytucie.</p>
<p>Kiedyś dostałem jakąś grubą tekę papierzysk, nieuchronne na uniwerku postępowania administracyjne, których nikt nie uniknie w tym kraju. Musiałem wyrazić opinię o sensowności jakiegoś projektu. Zerknąłem na wstęp historyczny i pomyślałem: &#8220;no nie, to chyba zmyłka maszynowa, zapewne zaczął pracować nad tym w 1996 a nie w 1986. Sprawdziłem w Sieci. Rzeczywiście, od dwudziestu lat siedzi nad tą tematyką.  Czyli jakie by nie były jego naturalne talenty, światowe uznanie jako specjalisty w owej dziedzinie ma związek z długimi latami systematycznych powrotów do tematu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Bartosz Zajaczkowski</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/comment-page-1/#comment-194</link>
		<dc:creator>Bartosz Zajaczkowski</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Sep 2008 16:06:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=150#comment-194</guid>
		<description>Witam i dziękuję za wyrażenie opinii!

Z tą pamięcią masz sporo racji. Oglądałem ostatnio &lt;a href="http://zajaczkowski.org/2008/09/21/piekny-umysl-susan-polgar/" rel="nofollow"&gt;film opowiadający o Susan Polgar&lt;/a&gt;, pierwszej kobiecie, która zdobyła szachowy tytuł Arcymistrza. Podobno właśnie dzięki niesamowitej pamięci, która co ciekawe nie wynikała z genetycznych predyspozycji, ale wieloletniego treningu. Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam i dziękuję za wyrażenie opinii!</p>
<p>Z tą pamięcią masz sporo racji. Oglądałem ostatnio <a href="http://zajaczkowski.org/2008/09/21/piekny-umysl-susan-polgar/" rel="nofollow">film opowiadający o Susan Polgar</a>, pierwszej kobiecie, która zdobyła szachowy tytuł Arcymistrza. Podobno właśnie dzięki niesamowitej pamięci, która co ciekawe nie wynikała z genetycznych predyspozycji, ale wieloletniego treningu. Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Mastah</title>
		<link>http://zajaczkowski.org/2008/07/08/droga-do-sukcesu/comment-page-1/#comment-183</link>
		<dc:creator>Mastah</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Sep 2008 01:49:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zajaczkowski.org/?p=150#comment-183</guid>
		<description>Super opisane. Niemniej jednak chcialbym zauwazyc ze koncentracja i pamiec odgrywaja  tutaj najwazniejsza role. Gralem w szachy 8 lat i moge powiedziec ze czesto nie cwiczylem moze 1 raz w tygodniu, za to osiagnelem wiele sukcesow. Szachy to gra w ktorej czlowiek oblicza posuniecia swoje i rywala czasami do 10 ruchow w przod. Takze pamiec fotograficzna  jest tutaj najbardziej porzadana. Ogolnie patrzac na twoj blog widze ze sie bardzo postarales, jednak musze ci powiedziec ze ostatnio przestalem sie do niektorych czynnosci stosowac bo zajmuja bardzo duzo czasu np jak projektowaniu stron internetowych we Flashu poprostu brak czasu mojego zycia. Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Super opisane. Niemniej jednak chcialbym zauwazyc ze koncentracja i pamiec odgrywaja  tutaj najwazniejsza role. Gralem w szachy 8 lat i moge powiedziec ze czesto nie cwiczylem moze 1 raz w tygodniu, za to osiagnelem wiele sukcesow. Szachy to gra w ktorej czlowiek oblicza posuniecia swoje i rywala czasami do 10 ruchow w przod. Takze pamiec fotograficzna  jest tutaj najbardziej porzadana. Ogolnie patrzac na twoj blog widze ze sie bardzo postarales, jednak musze ci powiedziec ze ostatnio przestalem sie do niektorych czynnosci stosowac bo zajmuja bardzo duzo czasu np jak projektowaniu stron internetowych we Flashu poprostu brak czasu mojego zycia. Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
