Archiwum lipiec, 2008

Ankieta - W jakim stopniu interesujesz się rozwojem osobistym?

Tym razem zamiast tradycyjnego wpisu chciałbym zaprosić Was do wzięcia udziału w małej ankiecie. Ponieważ blog ten odwiedzany jest przez osoby poszukujące bardzo różnego typu informacji, jestem ciekawy jak wielu z Was interesuje się tematem szeroko rozumianego rozwoju osobistego. To zajmie tylko kilka sekund. Serdecznie zapraszam i dziękuję…

Głosowanie zakończone!

W ankiecie wzięło udział 39 uczestników, którzy wyrazili zainteresowanie rozwojem osobistym, z czego 31 zadeklarowało czynną pracę nad sobą, a 8 stwierdziło, że przeszkadzają im różne życiowe obowiązki.

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy poświęcili chwilę na oddanie swojego głosu i zapraszam do udziału w innych ankietach w przyszłości.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

“Laserowa” koncentracja

O tym jak ważne jest skupienie uczył już Sun Tzu w słynnej “Sztuce wojny”: Przed decydującym uderzeniem skoncentruj swoje siły w jednym punkcie. Podobnych wskazówek udziela nam fizyka… rozproszone światło jest całkowicie niegroźne, ale skupiona pod postacią lasera wiązka jest w stanie przeciąć najtwardszy materiał. Osobiście uważam, że umiejętność koncentracji stanowi jeden z warunków osiągnięcia sukcesu w dowolnej dziedzinie, dlatego choć pisałem już o niej kilkukrotnie, ponownie wracam do tego tematu.

Jakiś czas temu wspominałem o przykładowych ćwiczeniach rozwijających koncentrację. Rzecz w tym, że są one bardzo specyficzne i wymagają regularnego poświęcania im czasu, przy czym ich rezultaty nie tą tak do końca mierzalne. Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy pomogły czy nie. Stąd powstał pomysł tego artykułu, w którym poruszam kilka dodatkowych zagadnień związanych z koncentracją, ale takich, które nadają się do szybkiego zastosowania w różnych dziedzinach życia, czy to pracy, czy to nauce. Kilka spraw, pamiętanie o których powinno pomóc skoncentrować się na tym co akurat masz do zrobienia.

Łap za ogon tylko tą jedną srokę
Generalnie koncentracja polega na skupieniu się na jednym zadaniu. Może to być jakiś przedmiot, zadanie matematyczne, książka lub artykuł. Bez względu na to czym się zajmujemy koncentracja polega na poświęceniu wszystkich zasobów umysłu wykonywanej czynności. Nie ma mowy o skupieniu, jednocześnie starając się robić kilka innych rzeczy w tym samym czasie (np. czytać książkę oglądając telewizję). Stąd pierwszym krokiem powinno być wyrobienie sobie nawyku wykonywania w danym momencie tylko jednej rzeczy. Pozorna zdolność do wykonywania wielu zadań w tym samym czasie, w rzeczywistości mocno ogranicza możliwości przetwarzania i zapamiętywania informacji przez nasz mózg, a wręcz obniża IQ! Dlatego potrzebny jest pewien system kontroli… najzwyklejsza w świecie lista zadań. Może być to kartka, program komputerowy albo nawet strona www. Najważniejsze aby Tobie się z nim wygodnie pracowało. Skoncentruj się na pierwszym punkcie z listy i nie rozpraszaj się myśleniem o pozostałych - one tam są i zapisane poczekają na swoją kolej. Jak tylko skończysz z pierwszym, wtedy dopiero się zajmiesz kolejnymi zadaniami. Nie wcześniej…

Zanim zaczniesz coś robić opanuj swoje myśli i skoncentruj się na celu
Nigdy wcześniej w dziejach ludzki umysł nie musiał znosić bombardowania tak olbrzymią ilością informacji, jak ma to miejsce teraz. Wystarczy włączyć telewizor, aby na dowolnym kanale informacyjnym oprócz emitowanego programu, ujrzeć szereg pasków informacyjnych i jeszcze notowania giełdowe. Telefony komórkowe, poczta elektroniczna, kanały rss, skype, gadu-gadu, kontakty na naszej-klasie… to wszystko domaga się od nas nieustannej uwagi, dlatego coraz trudniej nam skupić się na tym nad czym w danej chwili pracujemy. Do tego dochodzą wszystkie niedokończone sprawy zalegające w naszym umyśle… na pewno choć raz, czy to ucząc się, czy to pracując nad czymś ważnym, doświadczyłeś nagłej potrzeby zrobienia czegoś innego, być może równie istotnego, choć często całkowicie niezwiązanego z aktualnie wykonywaną czynnością.

“Pewnego razu Alicja stanęła na rozstaju dróg i zobaczyła na drzewie Kota z Cheshire.
- Którą drogą powinnam pójść? - zapytała.
- A dokąd chcesz dotrzeć? - padło w odpowiedzi.
- Nie wiem. - odpowiedziała Alicja.
- Skoro tak - powiedział kot - To nie ma znaczenia dokąd pójdziesz.”

–Lewis Caroll, Alicja w Krainie Czarów

Bardzo dobrym, jeśli nie najlepszym sposobem okiełznania tych wszystkich chaotycznych myśli oraz skoncentrowania się na wykonywaniem zadaniu jest wcześniejsze wyznaczenie sobie konkretnego celu do osiągnięcia. Będzie on pełnił rolę soczewki, która skupi Twoją uwagę. Zastanów się dlaczego chcesz robić to robisz. Tak więc jeśli przygotowujesz się do nauki, sprecyzuj czego zamierzasz się nauczyć. Jaką dokładnie wiedzę lub umiejętność pragniesz zdobyć. Zanotuj to sobie! Określenie szczegółowego kryterium odniesienia sukcesu umożliwia skoncentrowanie się na istotnych, prowadzących do niego zadaniach, a w konsekwencji szybsze i lepsze ich wykonywanie. Jak w zamieszczonym obok cytacie - jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga Cię tam zaprowadzi. Z tym, że nie zawsze będzie to ta najlepsza i niekoniecznie polubisz to co znajdziesz na jej końcu. Jasno określony cel sprawi, że następnym razem gdy Twoje myśli gdzieś uciekną, szybko to sobie uświadomisz i będziesz mógł ponownie skoncentrować się na tym co jest istotne. Dlatego określając swoje cele bądź jak najbardziej precyzyjny.

Medytacja, jako forma treningu koncentracji
Świetnym sposobem treningu koncentracji jest medytacja. Poświęcenie kilku/kilkunastu minut swojego czasu na medytację może przynieść ukojenie skołatanym nerwom i przywrócić równowagę umysłu. Technika jest prosta, np. skupienie na płomieniu świecy lub na rytmie oddechu (o wiele łatwiej bo ma się zamknięte oczy). Wystarczy nawet dziesięć minut! Nie przejmuj się tym, że po chwili zaczniesz myśleć o czymś innym. To całkowicie normalne zjawisko, które u wielu osób potrafi objawić się już po kilkunastu sekundach! Za każdym razem gdy uświadomisz sobie, że Twój umysł uciekł myślami do jakichś innych spraw, najzwyczajniej w świecie przestań o nich myśleć i ponownie skup się na oddechu. Jest to zupełnie normalne i wcale nie oznacza, że nie potrafisz medytować - po prostu umiejętność pozostawania w skupieniu przez dłuższy czas jest efektem długiego treningu, a przecież “nie od razu Kraków zbudowano”. Dlatego właśnie medytacja jest świetną formą treningu koncentracji i siły woli. Gdzie można medytować? Najlepiej w cichym odosobnionym miejscu… w domu jest najwygodniej, ale może to być też odosobnione miejsce w parku lub lesie. Bardzo przyjemnie jest pomedytować w przerwie rowerowej wycieczki lub joggingu. Usiądź wygodnie, ale niekoniecznie w znanej z jogi formie kwiatu lotosu - wystarczy po turecku. Najważniejsze, abyś mógł w tej pozycji pozostać przez dłuższy czas bez poczucia dyskomfortu. Nie kładź się jednak, bo możesz najzwyczajniej w świecie zasnąć!
I to w zasadzie cała wiedza, niezbędna, aby rozpocząć szamodzielną medytację. Jeśli masz ochotę, spróbuj!

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o medytacji, możesz zacząć od techniki Vipassana.

Pamiętaj o odpoczynku oraz o tym czego nie należy robić podczas przerwy
Bardzo trudno jest pozostać skoncentrowanym na jednym zadaniu przez dłuższy okres czasu. Nasz mózg zużywa na ten cel sporo energii, dlatego tak ważne jest okresowe robienie przerw. Pierwszym objawem zmęczenia jest ucieczka myśli. Jeśli nagle ucząc się albo czytając książkę zorientujesz się, że w zasadzie nie potrafisz powiedzieć o czym był ostatni akapit, to znaczy, że Twój umysł “wybrał się na wagary” i najwyższy czas zrobić sobie przerwę. W tym momencie powinieneś zrobić sobie krótką przerwę (np. 10 minut), ale w jej trakcie nie należy podejmować żadnej innej czynności wymagającej większego skupienia! Mówiąc krótko… nie włączaj komputera, żeby sprawdzić czy nie przyszła nowa poczta itp., nie dzwoń ani nie wysyłaj sms’ów do znajomych, nie sprawdzaj co dziś w telewizji, nie przeglądaj prasy, nie sięgaj do ulubionej książki itp. Zamiast tego przespaceruj się po pokoju, wyjdź na balkon albo otwórz okno aby złapać oddech, napij się wody (Twój mózg też jej potrzebuje), jeśli musisz skorzystaj z łazienki… Świetnym pomysłem jest krótki trening fizyczny. Rozciągnij się (plecy, szyja, ramiona i nogi), zrób kilka przysiadów, pompek lub brzuszków. Jeśli masz taką możliwość podciągnij się na drążku. Ćwiczenia fizyczne pobudzają krążenie krwi, a to oznacza świeże dostawy tlenu do mózgu, co ułatwia i poprawia koncentrację. Powtarzając za Joshem Waitzkinem “Stan napięcia oraz relaks powinny stanowić elementy naszego codziennego rytmu, a trening fizyczny może być doskonałym narzędziem ułatwiającym wypoczynek umysłowy.”

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Navitimer


 

Breitling Navitimer Creative Commons by Flynby

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego niektóre zegarki mają dziwne i skomplikowane tarcze, na których oprócz wskazówek, sekundnika i datownika znajduje się cały szereg dodatkowych podziałek, liczb i ruchoma tarcza na obwodzie? Mnie ten problem nurtował od dnia, w którym zostałem obdarowany zegarkiem z podobnym “ustrojstwem”. Wprawdzie mój skromny czasomierz jest ze zdecydowanie niższej półki niż ten na zdjęciu obok (orginalne Breitlingi chodzą po kilka tysięcy dolarów), ale wyposażony został w taki sam mechanizm. Niestety, załączona instrukcja choć szczegółowo omawiała obsługę wszystkich opcji, nie zawierała ani słowa na temat owego systemu podziałek na obwodzie. Zasadnicze pytanie więc brzmiało… czy te wszystkie “szpanerskie bajery” znalazły się tu w jakimś konkretnym celu? Odpowiedź brzmi oczywiście… tak, jak najbardziej. A jak opiszę czemu to wszystko służy, to pewnie będziecie równie pozytywnie zaskoczeni jak ja. Być może wiedza ta przyda Wam się, kiedy będziecie sobie kupować lub dostaniecie w prezencie podobny zegarek.

Starsi pamiętają zapewne jeszcze czasy kiedy w szkołach uczono posługiwać się suwakiem logarytmicznym. To sprytne urządzenie, w najprostszej wersji złożone z dwóch listw przesuwających się względem siebie i oznaczonych podziałkami, umożliwiało wykonywanie całkiem skomplikowanych obliczeń matematycznych począwszy od mnożenia i dzielenia, na potęgowaniu i logarytmowaniu skończywszy (zasada działania suwaka logarytmicznego). Oprócz typowych “płaskich” suwaków istnieją również suwaki okrągłe, które znalazły szerokie zastosowanie w… lotnictwie! Od chwili wynalezienia w 1930 roku przez Philipa Daltona E6B (nazwa pochodzi od numeru części) aż po dzień dzisiejszy są powszechnie używane przez pilotów, nawet pomimo upowszechnienia się komputerów pokładowych. Za ich pomocą można obliczyć praktycznie wszystkie ważne z punktu widzenia pilota parametry. Pierwszy zegarek z okrągłym suwakiem logarytmicznym, dostosowanym do obliczeń lotniczych został wyprodukowany w 1952 roku przez szwajcarską firmę Breitling. Zegarki tego typu są produkowane do dziś i cieszą się sporą popularnością. Na zdjęciu obok widać jeden z nowoczesnych modeli, ale dostępne są też inne (dużo tańsze) produkty innych producentów.

Co możemy posiadając taki mechanizm zrobić? Można go oczywiście wykorzystać do obliczeń matematycznych. Trzeba tylko pamiętać, że ignoruje się w tym przypadku pozycję przecinka np. 0,14, 1,4, 14 i 140 będą na tarczy reprezentowane przez tą samą liczbę - 14. Położenie przecinka należy uwzględnić dopiero w wyniku. Czasem mogą się też pojawić trudności z dokładnym odczytem (patrz poniżej przykład opisujący dzielenie). Cóż, średnica zegarka nie jest duża i należy się z tego typu problemami liczyć.

  • Mnożenie
    Aby szybko pomnożyć przez siebie dwie liczby, należy wykonać kolejne czynności.
    1. Znajdź pierwszą z liczb na tarczy ruchomej i ustaw ją tak, aby znajdowała się względem 10 na tarczy nieruchomej. Załóżmy, że poszukujemy rozwiązania działania 17 x 28, ustawiamy więc 17 na tarczy ruchomej na przeciwko nieruchomej 10.
    2. Znajdź drugą z mnożonych liczb na tarczy nieruchomej. Wynik mnożenia jest to wartość na tarczy ruchomej odpowiadająca znalezionej drugiej z mnożonych liczb. Na tarczy nieruchomej szukamy 28, po czym z tarczy ruchomej odczytujemy odpowiadający tej wartości wynik, czyli 476.
  • Dzielenie
    Mechanizm dzielenia jest bardzo podobny do opisanego powyżej mechanizmu mnożenia, być może nawet prostszy.
    1. Zlokalizuj dzielną na tarczy ruchomej i ustaw ją na przeciwko dzielnika znajdującego się na tarczy nieruchomej. Przykładowo chcąc podzielić 160 przez 14, należy znaleźć na tarczy ruchomej wartość 16 (jako 160) i ustawić naprzeciwko wartości 14 znajdującej się na tarczy nieruchomej.
    2. Wynik dzielenia znajduje się tarczy ruchomej na przeciwko liczby 10 z tarczy nieruchomej. Kontynuując powyższy przykład na przeciwko 10 znajduje się wartość w przybliżeniu równa 11,5 (dokładnie jest 11,43).

Osoby aktywne i uprawiające sporty mogą za jego pomocą kontrolować aktualny puls albo średnią prędkość np. biegu lub jakiegoś pojazdu.

  • Kontrola pulsu
    Aby szybko określić ilość uderzeń serca na minutę należy wykonać poniższe czynności.
    1. Uruchom stoper, a następnie zatrzymaj go po trzydziestu uderzeniach serca.
    2. Ustaw 10 na tarczy ruchomej względem liczby sekund znalezionej na tarczy nieruchomej. Jeśli stoper zatrzymał się na 24 sek, należy 10 z tarczy ruchomej ustawić naprzeciwko 24 na tarczy nieruchomej.
    3. Znajdź 18 na tarczy nieruchomej i z tarczy ruchomej odczytaj swój puls. Dla przytoczonego przykładu będzie to 75 uderzeń na minutę.

  • Pomiar prędkości
    Załóżmy, że chcemy określić prędkość poruszania się i dysponujemy możliwością pomiaru pokonanej odległości. Co należy zrobić?
    1. Za pomocą stopera zmierz czas jaki zajęło pokonanie 1km. Załóżmy, że było to 38 sek.
    2. Ustaw 10 na tarczy ruchomej względem odczytanej liczby sekund znalezionej na tarczy nieruchomej. W tym przypadku będzie to względem wartości 38.
    3. Znajdź 36 na tarczy nieruchomej i z tarczy ruchomej odczytaj swoją prędkość. Dla przytoczonego przykładu będzie to 95 km/h.

Z innych przydatnych możliwości…

  • Przeliczanie kilometrów na mile morskie/lądowe lub odwrotnie
    W zasadzie jednym rzutem oka na zegarek można przeliczyć odległość wyrażoną w milach na kilometry i odwrotnie. Na tarczy nieruchomej zwykle są trzy znaczniki (na zdjęciu powyżej są to czerwone trójkąty) podpisane odpowiednio NAUT. (mile morskie), STAT. (mile lądowe) oraz KM (jak łatwo zgadnąć, kilometry).
    Aby przeliczyć jedną wartość na drugą wystarczy ustawić żądaną wartość na tarczy ruchomej i odczytać pozostałe. Załóżmy, że sprawdzamy jakąś odległość w Google Maps (jest ona wyrażona w milach lądowych). Wyszło 26 mil, a chcemy dowiedzieć się ile to jest kilometrów. Przy trójkącie oznaczonym jako STAT. ustawiamy za pomocą tarczy ruchomej wartość 26. Teraz możemy przy drugim oznaczonym jako KM odczytać tą wartość wyrażoną w kilometrach. W tym konkretnym przypadku będzie to około 41,5 km. Jednocześnie można sprawdzić tą samą wartość w milach morskich, tutaj będzie to około 22,5 mili.
  • Przeliczanie liczby godzin na minuty
    Niektóre modele mają dodatkową małą skalę umożliwiającą szybkie przeliczenie ilości godzin na minuty. Niestety widoczny na zdjęciu Breitling, akurat takiej skali nie posiada. Zasada jest następująca.
    Na tarczy nieruchomej, na skali godzin należy odczytać ich liczbę po czym również na tarczy nieruchomej na jej właściwej skali odczytać odpowiadającą im liczbę minut. Np. na tym zdjęciu widać, że 3:00 odpowiada 18, czyli trzy godziny to 180 minut. Inny przykład to 7:00, któremu odpowiada 42, czyli siedem godzin to 420 minut.

To oczywiście nie wszystko. Opisałem tylko mechanizmy, które jak uważam mogą okazać się przydatne na co dzień dla przeciętnego użytkownika. Ponieważ przyrząd ten został wymyślony przez pilota dla pilotów, więc z jego pomocą można z powodzeniem obliczać także szereg parametrów istotnych dla lotników takich jak jak prędkość wznoszenia lub opadania, zużycie paliwa, prędkość naziemna itp. Więcej na ten temat mówi oryginalna instrukcja do Breitlinga, z której skanem można zapoznać się tutaj.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze (1)       Wydrukuj Wydrukuj

Piękny umysł

Sawanci (franc. sawant - uczony) to ludzie obdarzeni nadzwyczajnymi umiejętnościami. Zdolności ich umysłów przekraczają granice ludzkiego pojmowania, a czasem i wyobraźni. Czyż nie zapiera tchu w piersi liczba π wyrecytowana z pamięci z dokładnością 22500 (dwadzieścia dwa i pół tysiąca) miejsc po przecinku, albo skomplikowane obliczenia matematyczne przeprowadzane w pamięci z precyzją setek liczb po przecinku? Tudzież bezbłędne zrekonstruowanie z pamięci obrazu lub melodii po jednokrotnym zobaczeniu/usłyszeniu. A co powiecie na nauczenie się nowego języka w tydzień?

Już samo istnienie takich osób uświadamia nam jak wielka potęga drzemie w głębi ludzkiego umysłu. Jak wiele jest jeszcze do poznania.

Niestety, rzeczywistość sawantów wcale nie jest tak różowa… ich niezwykłe zdolności często odkupione są poważnymi zaburzeniami umysłu w innych zakresach. W zasadzie wszyscy geniusze-idioci, jak często określa się sawantów, cierpią na poważne zaburzenia i różne formy autyzmu, które nierzadko powodują całkowitą utratę zdolności do funkcjonowania w społeczeństwie i narzucają potrzebę nieustannej opieki.

Zamieszczony poniżej film p.t. The boy with the incredible brain opowiada historię Daniela Tammeta. Sawanta, wysoce uzdolnionego matematycznie i językowo, którego choroba, w mniejszym niż to zazwyczaj bywa stopniu, odcisnęła się na komunikatywności. Pozwoliło to z pierwszej ręki dowiedzieć się jak działa umysł geniusza-idioty. Daniel jest chyba najbardziej znany ze swojego wystąpienia na żywo w islandzkiej telewizji, kiedy to podjął wyzwanie nauczenia się w tydzień języka islandzkiego uważanego za jeden z najtrudniejszych do opanowania języków na świecie. Po siedmiu dniach intensywnej pracy pokazał się w studiu, porozumiewając się i swobodnie odpowiadając na pytania po islandzku. Fakt, że Daniel nie ma problemów z komunikacją sprawił, że dla naukowców badających mechanikę funkcjonowania umysłu, stał się on nieocenionym źródłem informacji na temat sposobu myślenia sawantów. Niektóre źródła określają go wręcz kamieniem z Rosetty współczesnej neurologii. Zapraszam do obejrzenia tego fascynującego reportażu.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Droga do sukcesu


 

The Road Creative Commons by Jasmic

Jak pokazują rezultaty prowadzonych badań, wrodzony talent nie stanowi klucza do odniesienia sukcesu. W czym więc tkwi sekret? W wytrwałym, zdeterminowanym, skoncentrowanym treningu oraz godzinach ciężkiej pracy. Niestety nie ma innej drogi… Choć czasem wydaje się, że niektórym pewne rzeczy przychodzą tak łatwo i naturalnie, często ta naturalność jest właśnie skutkiem bardzo ciężkiej pracy. Prawda jest taka, że nikt nie urodził się noblistą, prezesem międzynarodowego koncernu, szachowym arcymistrzem ani światowej klasy sportowcem. Do takich wyników dochodzi się latami ciężkiej pracy i to nie zwykłej odtwórczej, ale tej wymagającej prawdziwego poświęcenia.

Należy także rozumieć, że posiadać talent nie oznacza posiadać nadzwyczajny iloraz inteligencji, być zmotywowanym lub posiadać wyjątkową osobowość. Talent to wyjątkowa umiejętność wykonywania nad wyraz dobrze pewnej specyficznej czynności.

Naukowcy przeprowadzili szereg badań w bardzo szerokim zakresie dziedzin. Michael J. Howe, Jane W. Davidson i John A. Sluboda, zespół naukowców brytyjskich podsumował swoje wyniki następująco: „Zebrane i przeanalizowane przez nas dowody przeczą ogólnemu mniemaniu, że sukces w jakiejkolwiek dziedzinie jest konsekwencją posiadania wrodzonych darów.” Możesz zająć się dowolną dyscypliną i osiągać w niej niezwykłe sukcesy, bowiem nie ma to nic wspólnego z faktem posiadania lub nie talentów w wybranym kierunku.

Aby zrozumieć sposób w jaki badacze dochodzili do takich wniosków, należy zdać sobie sprawę z przebiegu samego procesu nauki. W początkowym etapie zdobywania dowolnej umiejętności w dowolnej dziedzinie większość ludzi uczy się bardzo szybko. Po jakimś czasie jednak rozwój zdecydowanie się spowalnia, aż wreszcie ulega zatrzymaniu. W tym miejscu wiele osób często się zniechęca do dalszej pracy. Tymczasem są ludzie, u których owo plateau nigdy nie zostaje osiągnięte. Ludzie którzy stopniowo, ale konsekwentnie dalej się rozwijają. To właśnie na nich czeka sława należna tylko mistrzom.

Pojawia się zasadnicze pytanie „Dlaczego tak się dzieje?”. I jeszcze jedno, „W jaki sposób podtrzymać dalszy rozwój?” Jak mówi prof. K. Anders Ericsson z Florida State University, te pytania stanowią „największe wyzwanie” dla badaczy tej dziedziny. Aby udzielić na nie odpowiedzi, trzeba zacząć od skrupulatnej obserwacji najlepszych, mistrzów w swoich dziedzinach. Naukowcy na całym świecie przeanalizowali nawyki treningowe wielu osób zajmujących się wieloma różnymi dziedzinami, takimi gdzie progres jest stosunkowo łatwo mierzalny jak szachy, muzyka, sport, ale także i innych np. w biznesie.

Pierwszym głównym wnioskiem jest fakt, że nikt nie może być naprawdę wielkim bez ciężkiej pracy. Mogłoby się wydawać, że jeśli znajdziesz dziedzinę, w której posiadasz naturalną przewagę w postaci talentu, sukces przyjdzie sam i bez wysiłku. Niestety nic bardziej mylnego. Nie udało się odnaleźć, ani jednego przypadku osiągnięcia mistrzostwa w jakiejkolwiek dziedzinie, w oparciu tylko i wyłącznie o talent.

Wręcz przeciwnie, osiągnięcie mistrzostwa na światowym poziomie wymaga średnio dziesięciu lat intensywnego rozwoju, dlatego niektórzy badacze ukuli wręcz termin reguła dziesięciolecia lub reguła dziesięciu lat (ang. ten-year rule). Tak było z Bobbym Fischer’em, posiadaczem niezwykłego talentu, który został szachowym arcymistrzem w wieku 16 lat, a więc dopiero po dziewięciu latach intensywnej nauki i przygotowań. Zresztą opinie są podzielone, część badaczy, w tym John Horn z University of Southern California oraz Hiromi Masunaga z California State University uważa, że reguła dziesięciolecia, w praktyce nie odzwierciedla średniej, ale raczej minimum! W wielu dziedzinach (np. muzyce lub literaturze) osiągnięcie szczytowych umiejętności wymaga nawet dwóch, trzech i więcej dziesięcioleci. Na tej właśnie podstawie wyciągnięto wniosek, że mistrzostwo i sława nie są nikomu przypisane i wymagają ciężkiej i wytrwałej pracy.

W takim więc razie jak to jest możliwe, że tak wielu ludzi pracuje wytrwale latami nigdy nie osiągając poziomu mistrzowskiego w swojej dziedzinie, a często nawet nie będąc w stanie zaobserwować żadnego znaczącego postępu? Przyczyną jest drugi ważny element - przemyślany, zaplanowany trening.

Osoby, które dotarły na szczyty swojej dziedziny mają zwykle za sobą tysiące godzin ćwiczeń nazwanych przez naukowców przemyślanym treningiem (ang. deliberate practice). Przemyślany trening jest to trening w świadomy sposób ukierunkowany na rozwój określonych umiejętności celem osiągnięcia poziomu przewyższającego obecne możliwości. Wiąże się on zawsze z olbrzymią ilością powtórzeń danej czynności oraz kontrolą osiąganych rezultatów. Ponieważ wciąż jestem pod wrażeniem tegorocznego finału Wimbledonu, w przykładzie posłużę się tenisem. Tak więc odbicie forhendem stu piłek nie stanowi “przemyślanego treningu”, ale już odbicie forhendem stu piłek tak aby idąc crossem trafiały nie dalej niż 20 cm od narożnika kortu w połączeniu z kontrolą ilości celnych trafień i odpowiednim korygowaniu błędów… to już będzie się wpisywać w powyższą definicję. Trzeba też pamiętać, że najważniejsza jest konsekwencja! Jak stwierdził Ericsson “To co łączy elitę elit w wielu różnych dziedzinach, to codzienne poświęcanie wielu godzin na skupiony, zaplanowany, celowy trening.” Im bardziej celowy i przemyślany program treningowy, tym lepsze efekty i rozwój.

Oczywiście pojawiają się też odmienne opinie, ale są to raczej różnice powierzchowne, nie negujące istoty wyników Ericssona. Niektórzy zwracają uwagę na element nieprzewidywalności. Przykładowo jak to jest możliwe, że w w ostatnich sekundach zawodów z dwóch sportowców trenujących w zbliżony sposób, jednemu nagle udaje się wykrzesać z siebie dodatkowe pokłady siły lub dokonać nagle czegość nieprzewidywalnego teoretycznie spoza zakresu jego możliwości. Inny ciekawy temat rozważań stanowią tzw. “cudowne dzieci”, które w bardzo wczesnym wieku wykazują niezwykle uzdolnienia w pewnym zakresie. Badania wykazały jednak, że często wiąże się to z dużym zaangażowaniem rodziców w rozwój dziecka. Z tym, że ta pomoc na starcie, często nie przekłada się na kontynuację rozwoju z latach późniejszych. W większości przypadków, to nie “cudowne dzieci”, ale wręcz takie, które nie wyróżniały się niczym szczególnym we wczesnym dzieciństwie, zostają potem mistrzami w swoich wybranych dziedzinach.

Trudno też zanegować wpływ genów, warunkujących np. wzrost albo inteligencję. Okazuje się jednak, że geny decydują raczej o tym czego młody człowiek w przyszłości nie będzie robił, a nie jak dobrze mu będzie szło w wybranej dziedzinie. Osoba o wzroście 160cm, raczej nie będzie koszykarzem NBA, a posiadająca wzrost 195cm nie pomyśli o karierze w gimnastyce artystycznej. Co ciekawe wg badań Ericssona “Niektórzy z międzynarodowych mistrzów szachowych mają IQ poniżej 100 punktów.”

W przemyślanym treningu bardzo ważna jest informacja zwrotna. Trzeba znaleźć sposób na to aby uzyskać mierzalne dane umożliwiające ocenę dokonywanych postępów. Bez tego będzie tak jak opowiada Steve Kerr kierownik d/s przywództwa i rozwoju firmy Goldman Sachs: “To tak jak gra w kręgle ukryte za nieprzeźroczystą kurtyną. Jeśli rzucisz i nie wiesz jak dobrze Ci poszło, stanie się jedna z dwóch rzeczy: albo Twoje umiejętności gry przestaną się rozwijać, albo całkiem przestanie Ci zależeć.”

Na podstawie Secrets of Greatness: What it takes to be great (@Fortune Magazine via CNNMoney.com).

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj


« Poprzednie wpisy