Czy potrzebujemy jeszcze papieru?
Recycling paper by Lisa Batty |
Papierowe dokumenty towarzyszą nam właściwie wszędzie i codziennie. Co miesiąc dziesiątki nowych kartek trafia do skrzynek pocztowych każdego z nas, skąd migruje do naszych domów – do szafek, na półki, do szuflad. Niestety, znaczna część tej makulatury to rzeczy, które po jednorazowym przeczytaniu można śmiało wyrzucić. Ale nie… wiele osób skrupulatnie chomikuje rozmaite papiery, będąc święcie przekonanymi, że jeszcze kiedyś do nich zajrzy lub w inny sposób wykorzysta.
Najwyższy czas (czas wiosennych porządków) zrobić skrupulatny przegląd domowych papierzysk i pozbyć się tego co zbędne…
Czy te wszystkie gazety (nawet te sprzed miesiąca) są jeszcze potrzebne? A przedawnione rachunki? Wyciągi z rachunków bankowych (przecież dostęp elektroniczny pozwala na wydruk historii konta w każdym momencie)? Koperty po rachunkach? Wydruki z bankomatów? Wyblakłe ze starości paragony ze sklepów? Reklamówki i katalogi ze supermarketów?
W przypadku nauczycieli i wykładowców… będą to też stare projekty, kartkówki, sprawozdania studentów sprzed dwóch, trzech i więcej lat (w tym przez takich, którzy już dawno temu studia pokończyli)?
Mowa jest o olbrzymich wręcz ilościach papieru i przedawnionej informacji, która nikomu już się nie przysłuży dlatego najwyższy czas się jej pozbyć.
Co możesz zrobić: Rozejrzyj się uważnie w swoim otoczeniu. Czy zgromadziłeś/zgromadziłaś jakieś całkowicie niepotrzebne już papiery/dokumenty? Jeśli tak i jeśli masz całkowitą pewność, że ani Ty ani nikt inny nie będzie miał z nich żadnego pożytku – do kosza (w miarę możliwości do specjalnego pojemnika na papier) lub daj dzieciakom, niech przekażą na makulaturę i jeszcze sobie trochę na tym zarobią!
A co gdyby w tym roku, przy okazji wiosennych porządków, posunąć się jeszcze dalej i tam gdzie to możliwe całkowicie wyeliminować potrzebę korzystania z papieru?
W przypadku technologicznie i administracyjnie bardziej zaawansowanych krajów np. USA, papier powoli staje się przeżytkiem (czego dowodzi choćby artykuł w jednym z lutowych numerów New York Times). Nam Polakom jeszcze do tego wiele brakuje, ponieważ dokument elektroniczny nie ma jeszcze takiego znaczenia jak papierowy. Nie znaczy to jednak, że tam gdzie to tylko możliwe, nie możemy skorzystać z doświadczeń amerykanów.
Aby choćby częściowo przenieść się do świata cyfrowej informacji i ograniczyć ilość papieru zalegającego w naszych domach możemy przykładowo:
- odnaleźć w internecie instrukcje do posiadanych urządzeń domowych przygotowane w formacie PDF - po co trzymać te wszystkie książeczki do telewizora, dvd, komputera, lodówki, pralki itp. Większość firm publikuje wersje elektroniczne, których przechowywanie jest o wiele wygodniejsze. W najprostszym przypadku będzie to link w ulubionych w przeglądarce.
- fotografować ulotki lub wybrane strony z katalogów - spodobał Ci się jakiś produkt w katalogu? Zrób zdjęcie wybranej strony aparatem cyfrowym lub komórką, a resztę wyrzuć jako niepotrzebny śmieć.
- wszystko i zawsze drukować obustronnie i jeśli można 2 strony na jednej A4 - szczególnie dotyczy to tekstów do jednorazowego przeczytania. Nie zapomnij też o zmniejszeniu marginesów!
- zainwestować w skaner - jeśli już musisz przechować jakiś dokument (artykuł z gazety itp.) skanuj i przechowuj go na płycie. Rozwiązanie takie nie dość, że pozwala zaoszczędzić sporo miejsca, to jeszcze dzięki możliwościom oferowanym przez nowoczesne programy do rozpoznawania tekstu (OCR) pozwala przeszukiwać zeskanowane papiery pod kątem wybranych informacji.
Trzeba też pamiętać, że pewne rzeczy w domowym archiwum powinny zawsze pozostawać w wersji papierowej, w tym m.in.: zeznania podatkowe, umowy bankowe, dokumentacja kredytowa, wyniki badań lekarskich i inne ważne dokumenty. Ale myślę, że to jest dla wszystkich zupełnie oczywiste.
Warto także rzucić okiem na:
Going paperless (@Unclutterer)
Environmentally friendly uncluttering — From Planet Green (@Unclutterer)
Green Your Home Office (@Planet Green)




