Archiwum lipiec, 2007

Jak przetrwać doktorat i nie zwariować…

…czyli z przymrużeniem oka dla tych którzy podjęli decyzję o studiach doktoranckich:

  1. Nie zaczynaj beztrosko doktoratu tylko dlatego, że nie wiesz co innego możesz robić - od tego są studia magisterskie.
  2. Nawet jeśli udało Ci sie przedryfować przez studia, nie spodziewaj się, że uda Ci się to przy doktoracie.
  3. Robienie doktoratu raczej nie będzie Ci sprawiać przyjemności.
  4. Zakładaj, że zwariujesz.
  5. Jeśli podoba Ci się na doktoracie to już zwariowałeś.
  6. Jeśli uda Ci się skończyć, będziesz mógł powiedzieć ludziom, że zrobiłeś coś wielkiego i mądrego.
  7. Trzy (w Polsce cztery) lata do bardzo długi okres czasu na robienie czegoś czego bardzo bardzo nienawidzisz. Jeśli nie jesteś szczęśliwy może warto dać sobie spokój - w życiu zdarzają się gorsze rzeczy.
  8. Szukaj wsparcia ze strony wydziału nawet jeśli go nie otrzymujesz.
  9. Spróbuj zorganizować sobie jakieś życie poza doktoratem, co może okazać się zaskakująco skomplikowane.
  10. Jeśli wszystko zawiedzie opychaj się czekoladą.
  11. Tak czy owak jedz czekoladę.

i jeszcze…

Jest tylko jeden sposób na zrobienie doktoratu. Twój własny…

Na podstawie: Richard Butterworth - I did a PhD and did NOT go mad.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Symulacja komputerowa

Zastosowanie komputerów zrewolucjonizowało współczesną naukę i pozwoliło sięgnąć tam, gdzie nie mogła dotrzeć ludzka wyobraźnia. Wizualizacja skomplikowanych problemów i procesów wymaga nie tylko ich dokładnego poznania i opisania matematycznego. Potrzebny jest jeszcze komputer, który poradzi sobie z kompleksową analizą często milionów punktów i wielokrotnie większą liczbą parametrów. Jest to daleko poza zasięgiem maszyn na naszych biurkach i jest główną przyczyną inwestycji w superkomputery lub olbrzymie klastry obliczeniowe.

Efekty, nie dość że fascynują pod względem naukowym, często są bardzo atrakcyjne wizualnie. Zachęcam do obejrzenia filmu.

Symulacje komputerowe

Tego typu animacje wymagają potężnej mocy obliczeniowej i pamięci. Proste symulacje można przeprowadzać już w domowych warunkach. Potrzeba tylko chęci, czasu i cierpliwości…

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Sztuka robienia notatek

Nie sposób nie zauważyć, że coraz większa liczba studentów nie robi podczas zajęć notatek. Efektem, wielu nie rozwija w sobie tej przydatnej umiejętności.

Powodów takiego stanu rzeczy może być wiele:

  • powszechność kserokopii,
  • dostępność opracowań przygotowanych przez prowadzących lub studentów starszych roczników,
  • przekaz o wysokim poziomie abstrakcji wymaga głębokiego skupienia na treści, przez co jednoczesne robienie notatek przynosi więcej szkody niż pożytku.
  • słabe zorganizowanie prowadzącego (bywa i tak), przez co informacje są przekazywane w sposób chaotyczny i niekonsekwentny - trudno zrozumieć, a jeszcze trudniej zanotować.

Z jednej strony nie robienie notatek (w teorii) pozwala mocnej skupić sie na słowach prowadzącego zajęcia lub spotkanie. W praktyce raczej dopatrywałbym się w tym zjawisku jednej z głównych przyczyn słabszych wyników podczas zaliczeń.

Warto więc sobie uświadomić po co w ogóle robić notatki (poza oczywistym powodem chęci zarejestrowania informacji)?

Pomagają nam aktywnie zapamiętywać materiał.
Ludzki umysł zapamiętuje informacje wykorzystując kilka kanałów informacyjnych, w tym trzy główne: wzrok, słuch oraz zaangażowanie manualne. Słuchając wykładu w sposób bierny aangażuje się tylko słuch, ewentualnie wzrok, jeśli prowadzący zapisuje informacje na tablicy. Notowanie powoduje uruchomienie dodatkowych partii mózgu, co znacząco poprawia naszą zdolność do zapamiętywania (nawet o kilkadziesiąt procent).

Pomagają się skoncentrować na wykładzie/prezentacji.
Niestety, rzeczywistość jest taka, że nie jesteśmy w stanie skoncentrować się zbyt długo na jednej rzeczy - szczególnie jeśli słuchamy osoby o wyjątkowo monotonnym głosie. Nasz umysł szybko zaczyna dryfować w inne rejony. Jest to rzecz zupełnie naturalna, dlatego chcąc wytrzymać przez godzinę lub więcej na wykładzie lub spotkaniu, trzeba aktywnie wspomóc swój mózg. Zmuszenie się do ciągłej analizy i zapisywania przekazywanych informacji powoduje głębsze zaangażowanie się w treść i poprawia koncentrację. W konsekwencji materiał zapamiętujemy znacznie lepiej.

Podkreślają najważniejsze informacje.
Każdą prezentację lub wykład można sprowadzić do kluczowych punktów, zrozumienie których pozwala ogarnąć całość prezentowanego zagadnienia.

Kilka sposobów na to jak robić dobre notatki.

  1. Rób notatki odręcznie! - nie korzystaj z komputera, możesz to zawsze zrobić później.
  2. Przy każdym nowym zapisie dodawaj datę, ewentualnie godzinę i miejsce.
  3. Nie próbuj zapisywać przekazu w sposób dosłowny - to nie jest możliwe.
  4. Pisz własnymi słowami - własna interpretacja wspomaga rozumienie i zapamiętywanie materiału.
  5. Jeśli czegoś nie rozumiesz zaznacz, że jest to sprawa do wyjaśnienia.
  6. Pisz krótko i zwięźle, stosuj wypunktowania i myślniki.
  7. Nie przejmuj się gramatyką i składnią.
  8. Jak trzeba rysuj algorytmy, grafy i strzałki celem zobrazowania toku myślenia.
  9. Odrębne zaganienia notuj w osobnych akapitach, na osobnych stronach lub nawet na osobnych kartkach.
  10. Zawsze zostawiaj sobie dodatkowe miejsce na późniejsze komentarze własne.
  11. Stosuj własne symbole i oznaczenia ułatwiające orientację i zrozumienie.
  12. Systematycznie przeglądaj swoje notatki.
  13. Utrzymuj porządek w swoich notatkach - stosuj koszulki, teczki, segregatory itp.

Nie ma jedynej słusznej metody robienia notatek. Każdy powinien wypracować swoją własną. Taką która w maksymalny sposób będzie wspomagać proces nauki i zapamiętywania.

Polecam także:
Lester H. Hunt - Why you should take notes?
WikiHow - How to take perfect lecture notes?

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj

Large Hadron Collider

Trafiłem dziś na YouTube na prezentację jednego z ciekawszych projektów naukowych realizowanych obecnie na naszej planecie. Large Hadron Collider (nazywany po polsku Wielkim Zderzaczem Hadronów) jest olbrzymim akceleratorem cząstek umożliwiającym przeprowadzanie kontrolowanych kolizji. Będący udziałem kilku tysięcy naukowców z ponad trzydziestu krajów projekt oficjalnie ruszy w połowie 2008 roku. O ile nie nastąpią dodatkowe opóźnienia.

Wielokrotnie przyśpieszony proces budowy ATLASu (A Toroidal LHC ApparatuS), jednego z detektorów cząstek.

Uzupełnienie 18/05/2008:
Aby dowiedzieć się więcej o tym dlaczego ATLAS jest też wielkim sukcesem polskich naukowców, zobacz tutaj:
ATLAS - wielki detektor, wielki sukces Polaków (@Nauka w Polsce - PAP)

Uzupełnienie 04/06/2008:
Znalazłem ostatnio jeszcze jeden bardzo dobrze przygotowany materiał na temat CERN i LHC. Miłego oglądania…

Zobacz także część 2 i część 3.

Uzupełnienie 01/07/2008:
Im bliżej otwarcia tym więcej interesujących informacji na temat projektu pojawia się w mediach. Dziś brytyjski Guardian przedstawił interesującą, częściowo interaktywną prezentację wykonaną we flash’u, przedstawiającą szczegóły projektu. Polecam rzucenie okiem na Cern Project (@Guardian.co.uk)

Uzupełnienie 04/07/2008:
Niedawno (dokładnie 27 czerwca) bardzo ciekawy artykuł o obawach dotyczących negatywnych skutków eksperymentów przeprowadzonych za pomocą LHC pojawił sie w Cytadeli.

Uzupełnienie 27/07/2008:
Chciałem zamieścić tu kolejny film na temat CERN, znalazłem jednak coś o wiele lepszego.

Najpierw proponuję kolekcję 31 filmów zamieszczonych na YouTube przez stevebd1. W zasadzie jest to CERN w pigułce, ponieważ oprócz ogólnego omówienia znajdziecie na tej liście także materiały historyczne oraz raporty (np. CERN In Focus).

Na sam koniec natomiast przygotowałem perełkę, mianowicie bardzo ciekawe repozytorium filmów poświęconych projektowi. Jest to oficjalny CERN Docucment Server, zawierający tysiące materiałów, w tym 650 nagrań video. Są to przeróżne filmy, w tym przykładowo relacje z wizyt oficjeli (np. Angeli Merkel), nagrania zrealizowane podczas konstrukcji poszczególnych detektorów, a także materiały dla mediów. Obejrzeć wszystkiego doprawdy nie sposób, ale każdy powinien znaleźć to co go najbardziej w CERN interesuje. Bardzo polecam.

Uzupełnienie 06/08/2008 (dzień przed uruchomieniem aparatury):
Widziałem już różne rzeczy na temat CERN, ale ten film bije chyba wszystko na głowę. Panie i Panowie… oto LHC w rytmie RAP:

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze (1)       Wydrukuj Wydrukuj

8 prostych sposobów na efektywną pocztę elektroniczną

Poczta elektroniczna może usprawnić lub utrudnić nam pracę. Na uczelni korzystam z niej dużo i często, co z biegiem czasu pozwoliło mi wypracować kilka sposobów usprawnienia i uczynienia przyjemniejszym codziennej korespondencji. Korzystam ze wszystkich i przyznam, że jestem bardzo zadowolony. Szczególnie z pierwszego, bo zaoszczędził mi wiele czasu.

1. Sprawdzaj pocztę TYLKO dwa razy dziennie.
Kiedyś (jeszcze w czasach studenckich), fakt bycia dostępnym online i to że odpowiadałem na pocztę nieomal natychmiast, stanowił dla mnie swego powód do dumy. Internet i bycie online jeszcze nie były tak powszechne jak teraz, dlatego były bardzo trendy. Instalowałem więc różne sprytne narzędzia wyświetlające na ekranie stosowny komunikat o nowej poczcie, a nawet wysyłały sms gdy byłem „w terenie” np. na wykładzie. Było tak do momentu, aż przeczytałem artykuł o tym jak można się od samego odbierania poczty elektronicznej uzależnić, co obróciło mój punkt widzenia o 180 stopni.

Przeprowadziłem małe badania. Po pierwsze zmierzyłem ile czasu spędzam z programem pocztowym (do tego wystarczy zegarek i ołówek, ale można też skorzystać z rozmaitych programików np. Rachoty). W jednym dniu nazbierało się prawie trzy i pół godziny! Po drugie sprawdziłem jak często odruchowo kontroluję czy w skrzynce nie pojawiło się coś nowego. To było trudniejsze. Koniec końców okazało się, że zdarzało mi się to nawet po kilka razy na godzinę (odrywając od innych spraw). Co więcej, czasami tuż przed zamknięciem klienta poczty, naciskałem jeszcze raz „wyślij/odbierz” żeby sprawdzić czy coś przypadkiem nie przyszło w międzyczasie! Okazuje się, że zachowanie takie wcale nie należy do rzadkości! Bardzo wiele osób impulsywnie zagląda do swoich skrzynek. Zwłaszcza spodziewając się listu od ukochanej/ukochanego, przyjaciół lub znajomych.
Jak by na to nie spojrzeć, jest to klasyczny przykład efektu Pawłowa, w którym nagrodą-kiełbasą jest uczucie zadowolenia z otrzymania listu. Fakt, że w skrzynce nie zawsze pojawia się coś nowego, i co gorsza nigdy nie wiemy kiedy się pojawi, dodatkowo intensyfikuje odruch sprawdzania. Tak jak pies Pawłowa ślinił się na dźwięk dzwonka, choć już nie dostawał kiełbasy.

Czy to brzmi znajomo? W jaki sposób i jak często sprawdzasz swoją pocztę?

Dla wszystkich uzależnionych mam dobrą wiadomość – można sobie z tym szybko poradzić. Najlepszym i sprawdzonym rozwiązaniem jest odbiór poczty elektronicznej w wyznaczonych godzinach, np. rano o 8:00, zaraz po przyjściu do pracy lub po śniadaniu jak kto woli. Po południu o 14:00 lub zaraz po lunchu. To tylko propozycje, które odpowiadają mojemu cyklowi dnia. Oczywiście jeśli spodziewamy się ważnej konkretnej wiadomości lub nasza praca opiera się na ciągłej intensywnej komunikacji elektronicznej, sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Można wtedy sobie dodać jeszcze jeden lub dwa dodatkowe terminy w ciągu dnia. Najważniejsze aby zawsze była to świadoma decyzja, a nie odruch.

2. Dwie minuty na odpowiedź.
To jest świetna reguła, zapożyczona z systemu GTD (“Getting Things Done”, Davida Allena), o którym zapewne jeszcze kiedyś napiszę, bo warto. Otóż jeśli odpowiedź na dany list zajmie mniej niż 120 sekund, należy zrobić to natychmiast bez odkładania na potem. Dzięki tej metodzie ilość zalegającej w skrzynce poczty ulegnie zdecydowanemu zmniejszeniu. Metoda dwóch minut sprawdza się świetnie w każdej innej sytuacji. Masz do wykonania telefon? Jeśli zajmie to tylko dwie minuty, najlepiej załatwić sprawę od razu i zająć się czymś innym. Dodatkową premią jest poczucie osiągniętego sukcesu i związana z tym motywacja do dalszej pracy.

3. Podpisuj się imieniem i nazwiskiem.
Wysyłając pocztę, szczególnie formalną, zawsze podpisuj się imieniem i nazwiskiem. Zwłaszcza jeśli Twój adres email jest delikatnie mówiąc nietypowy np.: kati293@ czy rysiekolo@. Osobiście chętnie używam poczty do komunikacji ze studentami, starając się odpowiadać na zapytania lub wysyłając dodatkowe materiały po zajęciach. Wiem, że adresy trafiają się różne i mi to nie przeszkadza – każdy ma adres jaki lubi i z jakim się identyfikuje. Niestety wiele osób ma zwyczaj się nie podpisywać, używać tylko imienia lub skrótu. Wtedy jeśli sam adres nie pozwala jednoznacznie zidentyfikować danej osoby, pojawia się problem. Dlatego warto o tym pamiętać.

4. Korzystaj z sygnatur.
Podpisanie się pod listem zabiera sporo czasu, zwłaszcza jeśli korzystamy z kilku kont pocztowych i w każdym przypadku chcemy stosować inny podpis. Dlatego warto nauczyć się i korzystać z sygnatur, co umożliwia dziś praktycznie każdy program pocztowy. Sygnatury ułatwiają i przyśpieszają pisanie listów. Przykładowo wysyłając pocztę ze służbowego konta uczelnianego mam zawsze napisaną nazwę uczelni, wydziału, stronę internetową i telefon służbowy (ręczne wpisywanie byłoby strasznym marnotrawstwem czasu). Poza tym, porządna sygnatura nadaje naszej poczcie elegancki, profesjonalny wygląd, a takie listy przeważnie nie trafiają do spamu. Dlatego warto się postarać.

5. Pisz zwięźle i na temat.
Poczta elektroniczna (przede wszystkim ta służbowa i oficjalna) powinna być zwięzła i konkretna. Wysyłanie listu tylko po to aby powiedzieć „dziękuję” rzadko ma sens. Adresat zwykle nie zapamiętuje świadomie takich podziękowań, a jego ręka niemal natychmiast przemieszcza się w stronę klawisza delete, celem pozbycia się śmiecia zalegającego w skrzynce.

6. Redaguj tekst.
Dobrze napisany list powinien być podzielony na akapity w których poruszane są poszczególne sprawy. Czasem dobrze jest zastosować punkty lub myślniki. Wszystko aby poprawić czytelność. Dobrze zredagowany tekst jest łatwiej przyswajalny, dlatego pisząc cokolwiek warto mieć na uwadze wygodę adresata. Szczególnie osoby bardzo zajęte często potrafią to docenić i mogą przychylniej spojrzeć na naszą sprawę.

7. Nie zapomnij o temacie.
Tą kwestię można opisać w trzech kluczowych zdaniach.

  • Pisanie listu rozpoczynaj od napisania jego tematu.
  • Pisząc list (szczególnie jeśli jest długi), co jakiś czas zwracaj uwagę na temat, aby od niego za daleko nie odbiec.
  • Po zakończeniu, wróć na chwilę do tematu, aby przekonać się czy jest on jeszcze adekwatny do omawianego zagadnienia i czy nie trzeba go poprawić lub uzupełnić.

Kwestia tematu listu jest szczególnie drażliwa na wszelkiego rodzaju listach dyskusyjnych. Wszyscy znamy to niekończące się RE: Re: Re: RE: Aw:… odnoszące się do wcześniejszej korespondencji, podczas gdy dyskusja od dłuższego czasu dotyczy czegoś zupełnie innego. Dlatego jeśli nie ustosunkowujesz się do treści poprzedniego listu, zawsze pisz nowy temat – wg zasady nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe.

8. Zanim cokolwiek wyślesz zastanów się czy na pewno jest to właściwy sposób załatwienia sprawy.
Niestety przekonałem się kilka razy, że pewnych spraw nie należy załatwiać pocztą elektroniczną. Te same słowa wyrażone w liście mogą zostać odebrane zupełnie inaczej niż wypowiedziane w bezpośredniej rozmowie. Szczególnie dotyczy to komunikatów z definicji mocno nacechowanych emocjami, np. uwag krytycznych. Jeśli już odczuwasz potrzebę ubrania swoich żalów w słowa, śmiało to zrób… ale wcale nie musisz takiego listu wysyłać. Często już sam fakt pisania pozwala ochłonąć i spojrzeć na sprawę z odpowiednim dystansem.

Wyraź swoją opinię

Subskrybuj RSS              Komentarze       Wydrukuj Wydrukuj


Dalsze wpisy »